fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Co robić, gdy wrak samochodu blokuje miejsce postojowe?

Właściciel nieużywanego, niesprawnego auta nie powinien zwlekać z decyzją o jego dalszym losie
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Przeżarte rdzą, czasami z wybitymi szybami, wrastają w chodnik lub asfalt. Ich właściciele porzucili je lub używają jako nośnika wątpliwej reklamy. Nie tylko szpecą otoczenie, ale przede wszystkim miesiącami zajmują cenne miejsca postojowe
Stare auta, których nie opłaca się już naprawiać lub remontować, powinny być  formalnie wycofane z eksploatacji  czyli przekazane do  stacji  demontażu lub punktu zbierania pojazdów, a następnie  wyrejestrowane.  To nic nie kosztuje. Stacje demontażu często oferują bezpłatne holowanie na swoje złomowisko, a często jeszcze płacą właścicielowi za wrak kilkaset złotych, jeśli pojazd jest kompletny. Jeśli przed kasacją wymontowano z auta jakieś części na handel, to niestety właściciel musi dopłacić do kasacji. Dopłaty są  jednak symboliczne – od 1 do 10 zł za każdy brakujący kilogram.
Dlaczego zatem ludzie porzucają wraki na ulicach miast? Często nie wiedzą jak postąpić lub  nie chce  im się załatwić formalności. Niekiedy  porzucone wraki okazują się samochodami kradzionymi.  Zdarzają się także przypadki, gdy zapomniane auto niszczeje na parkingu, bo jego właściciel umarł.
Winne jest także samo prawo. Ustawa o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji, która zobowiązuje właściciela do przeprowadzenia kasacji starego auta, nie przewiduje za niedopełnienie tego obowiązku zbyt wysokich sankcji. Za nieprzekazanie pojazdu do stacji demontażu grozi jedynie grzywna.
Czy można żądać usunięcia takiego auta z drogi, jeśli jest prawidłowo zaparkowane? Tak, ale musi być spełniony jeden z dwóch warunków wymienionych w art. 50a ustawy Prawo o ruchu drogowym
- pojazd nie ma tablic rejestracyjnych
lub
- jego stan wskazuje na to, że nie jest używany.
Niezależnie od tego usunięty może być każdy pojazd, nawet zadbany i używany, jeśli zachodzą okoliczności wymienione w art. 130a prawa o ruchu drogowym, np. auto jest zaparkowane w miejscu, gdzie jest to zabronione i utrudnia ruch lub w inny sposób zagraża bezpieczeństwu albo właściciel nie ma ważnej polisy OC.

Nie każdy stary to wrak

Z żądaniem usunięcia pojazdu można się zwrócić do straży gminnej lub Policji. Trzeba podać lokalizację auta. Funkcjonariusze sprawdzą każdy sygnał, ale nie zawsze zdecydują o  usunięciu. Jeśli samochód nie ma tablic rejestracyjnych to sprawa jest jasna. Natomiast, gdy tablice są, trzeba ustalić, czy auto jest używane.
- Nie wszystkie pojazdy, które w ocenie mieszkańców są tzw. wrakami, można uznać za pojazdy, których stan wskazuje na nieużytkowanie. Często właściciele tych pojazdów mają opłacone wszystkie wymagane składki ubezpieczeniowe, samochody są zarejestrowane, tyle że użytkowane są przez właściciela sporadycznie. W takich sytuacjach nie istnieją podstawy do wydania dyspozycji do usunięcia pojazdu – mówi Monika Niżniak,  rzecznik prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy
W przypadku, gdy przesłanki do usunięcia pojazdu są spełnione, funkcjonariusze starają się odnaleźć właściciela auta i nakłonić do samodzielnego usunięcia pojazdu, a jeśli właściciela nie można zidentyfikować  - wydają dyspozycję usunięcia auta. W dyspozycji pojazd musi być dokładnie opisany, wymienione są jego uszkodzenia i elementy wyposażenia.  Zarządca drogi odholowuje pojazd w miejsce, gdzie ma on zapewniony właściwy dozór.

Poszukają właściciela i obciążą kosztami

Ustalenie personaliów właściciela auta należy do organów  gminy. Sprawa jest stosunkowo prosta, gdy są tablice rejestracyjne, a gdy ich brakuje, wykorzystuje się  inne cechy identyfikacyjne, np. nr VIN .
Gmina powiadomi właściciela  pisemnie o usunięciu auta i poda miejsce jego przechowywania. Wezwie do zabrania samochodu i pouczy o skutkach nieodebrania. Właściciel zostanie też obciążony kosztami usunięcia samochodu, które nie są małe -  np. w Warszawie to 440 zł za odholowanie i 33 zł za każdą rozpoczętą  dobę przechowywania.
Właściciel ma 6 miesięcy, licząc od dnia usunięcia, na odebranie swej własności. Jeśli tego nie zrobi, auto uznaje się za porzucone z zamiarem wyzbycia się. Z mocy ustawy przejdzie na własność gminy. Tak samo stanie się, gdy gminie nie uda się ustalić tożsamości właściciela pojazdu. Przepadek jest wykluczony jedynie wtedy, gdy właściciel nie odebrał auta z przyczyn niezależnych od siebie (np. długo chorował) .

Wspólnoty i spółdzielnie usuwają na swój koszt

Wraki podrzucane są nie tylko na drogi publiczne, widuje się je także na osiedlach zarządzanych przez wspólnoty lub spółdzielnie  mieszkaniowe. Strażnicy miejscy nie zawsze chcą tam interweniować, jeśli auto jest prawidłowo zaparkowane.
- Straż miejska może podejmować działania na drogach publicznych, w tym strefach ruchu i strefach zamieszkania oznakowanych specjalnymi znakami, a na pozostałym terenie tylko  w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia ludzi. Jeśli nie występuje zagrożenie działania powinien podjąć zarządzający terenem – tłumaczy Monika Niżniak.
W Krakowie funkcjonariusze straży reagują na każde zgłoszenie, również od mieszkańców terenów w zarządzie spółdzielni i wspólnot.
- Jeśli stwierdzimy, że są przesłanki do usunięcia pojazdu, a nie można ustalić jego właściciela, powiadamiamy zarządcę terenu o konieczności usunięcia odpadu zalegającego na jego terenie. W takim przypadku zarządca powinien usunąć wrak na własny koszt – mówi Marek Anioł, rzecznik prasowy Straży Miejskiej Miasta Krakowa.
Lepiej odholować samemu
Monika Niżniak, rzecznik prasowy Straży Miejskiej m.st. Warszawy:
Większość interwencji dotyczących usunięcia pojazdów, w myśl art. 50a ustawy Prawo o ruchu drogowym, to interwencje własne strażników. Ze względu na dużą liczbę usuwanych  pojazdów w strukturach warszawskiej straży wyodrębniono specjalny referat, który zajmuje się tego typu zdarzeniami. Po zlokalizowaniu pojazdu strażnicy starają się w pierwszej kolejności dotrzeć do jego właściciela i nakłonić go, by  sam usunął pojazd, przez co zaoszczędzi pieniądze. To  często przynosi efekt - w 2011 r. na 1853 spraw, w aż 962 przypadkach działania strażników doprowadziły do usunięcia pojazdów przez samych właścicieli.
Czasami właściciele doprowadzają swoje auta do stanu używalności i usunięcie staje się niepotrzebne. W 2011 r. tak było w 45 przypadkach.
W przypadku, kiedy właściciel uchyla się od obowiązku, ustalenie właściciela jest niemożliwe lub stan pojazdu zagraża życiu i zdrowiu mieszkańców (zdemontowane podzespoły, wybite szyby, nieograniczony dostęp do wnętrza pojazdu, niezabezpieczony wlew paliwowy), funkcjonariusze wydają dyspozycję usunięcia pojazdu na parking depozytowy. W ten sposób zakończyło się 846 interwencji przeprowadzonych w 2011 r.
Prawidłowy postój  pod chmurką
Postój pojazdu to  trwające ponad  1 minutę unieruchomienie go niewynikające z warunków lub przepisów ruchu drogowego. Możliwy jest tylko w miejscu i w warunkach, w których pojazd jest widoczny dla innych kierujących z dostatecznej odległości, nie utrudnia ruchu  i nie powoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego.  Nie można parkować autem tam, gdzie znaki drogowe zakazują zatrzymywania się lub postoju.
Znaki wskazują często, jak należy ustawić auto.  Na jezdni można stać równolegle do jej krawędzi i jak najbliżej niej.  Jeśli postój dopuszczalny jest na chodniku, to kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu albo czterema kołami na chodniku. Zawsze trzeba zostawić wolne miejsce dla pieszych. Jego szerokość musi być taka, by auto nie  utrudniało pieszym ruchu, ale nie mniejsza niż  1,5 m. Nie można zostawiać auta zbyt blisko przejścia dla pieszych, przystanku, za pachołkami lub łańcuchami odgradzającymi auto od jezdni oraz w miejscu wyjazdu z bramy lub posesji.
Szczegółowe przepisy dotyczące postoju znajdują się w art. 46 - art. 50a ustawy Prawo o ruchu drogowym
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA