fbTrack

Muzyka

Zaskakująco dobra płyta Kory

Kora PING PONG EMI Music Polska, 2011
Archiwum
Wokalistka wydała dobrą płytę „Ping Pong”, na której nawiązuje do stylistyki Maanamu - pisze Jacek Cieślak
Najpierw zrezygnowała z biletowanych koncertów, śpiewając tylko na ekskluzywnych zamkniętych imprezach – jakby zapomniała, że była kiedyś hipiską i punkówą. Zobacz na Empik.rp.pl
Z Maanamu odeszli instrumentaliści, którzy współtworzyli brzmienie zespołu, bo za dużo zarabiali i nie epatowali modnym wizerunkiem. Potem był konflikt z Markiem Jackowskim: gdy Kora występowała bez niego, korzystając ze wspólnego szyldu – musiało dojść do zawieszenia działalności grupy. I tak Kora rozpoczęła karierę na własne konto. Nie było łatwo, bo stacje radiowe, dla których śpiewała na promocyjnych koncertach w okresie prosperity, nie chciały grać jej nowych piosenek. Między innymi dlatego zwlekała z premierą płyty. Rozstała się też z wieloletnim menedżerem. Zaryzykowała cały dorobek artystyczny, stając się jurorką i twarzą programu „Must Be the Music". Przed kamerą raz próbowała być pryncypialna i agresywna – innym razem przesadnie słodka. Szukała miejsca w nowej rzeczywistości.
Można odnieść wrażenie, że dylematy tego czasu opisała w jednej z najlepszych piosenek na nowej płycie „Nie jestem biała i nie jestem czarna": „Zgubiłam język i chęć do działania/Przeszłości nie ma, bo już się przeżyła/Jestem szara, jestem córką kamienia". „Ping Pong" jest złożony z aluzji do starych przebojów zespołu, kilka utworów stanie się hitami Początek piosenki przypomina „Paranoję" i pewnie można uznać to za aluzję do naszych czasów. Korze udało się stworzyć piosenki, które idealnie wpasowały się w stylistykę Maanamu. Muzykę napisał Mateusz Waśkiewiecz, w studio wsparli go doświadczeni – basista Marcin Ciempiel i perkusista Artur Hajdasz. Nagrania z niezwykłym poszanowaniem dla gitarowego brzmienia wyprodukował Rafał Paczkowski. Na pytania o nawiązania solowej płyty do stylistyki zespołu, który współtworzyła z Markiem Jackowskim, wokalistka odpowiada „Dlaczego złoto ma udawać, że nie jest złote?". „Ping Pong" jest złożony z aluzji do starych przebojów Maanamu. W przygrywkę „Czarnej żmii" wpleciono dźwięki przypominające „Simple Story". Piosenka jest świetna, dynamiczna. Opisuje ludzi do wynajęcia, którzy zrobią wszystko, by znaleźć się na szczycie. Momentami robi się nazbyt lirycznie („Spójrz w oczy chwili"). Jednak ballada „Strefa ciszy" jest w porządku. Szkoda, że Maanam nie nagrał płyty w starym składzie. Rozmowa z Korą - Przekroj.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL