Reklama

Kolejny trudny rok dla menedżerów średniego szczebla

Widoczny także w Polsce trend spłaszczania korporacyjnych struktur uderza głównie w średni poziom zarządzania, czyli w kierowników i młodszych dyrektorów. Rośnie ich obciążenie obowiązkami i frustracja.

Publikacja: 19.01.2026 05:06

Kolejny trudny rok dla menedżerów średniego szczebla

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jak trend spłaszczania struktur korporacyjnych wpływa na menedżerów średniego szczebla?
  • W jaki sposób redefinicja roli menedżera średniego szczebla zmienia codzienne obowiązki?
  • Jak spłaszczanie struktur i powiększanie zespołów wpływa na poziom stresu menedżerów?
  • Jakie kryteria awansów stosowane są w firmach i jak wpływają na zaangażowanie menedżerów?

– Trend spłaszczania struktur – redukcji liczby szczebli zarządzania i wzmocnienia odpowiedzialności zespołów – był już w 2025 r. wyraźnie obecny w Polsce, ale dotyczył głównie dużych organizacji oraz działów IT. W praktyce oznaczało to konsolidację ról middle management i likwidację stanowisk o niskiej „mocy sprawczej” – ocenia Łukasz Kiniewicz, partner zarządzający firmy executive search Heidrick & Struggles na Polskę i Europę Środkowo-Wschodnią. Jego zdaniem, kontynuacji spłaszczania struktur można się spodziewać także w 2026 r., co zmniejszy popyt na klasycznych menedżerów średniego szczebla.

Trend ograniczania szczebli korporacyjnej drabiny, określany z angielska jako great unbossing czy great flattening, spopularyzowały w ostatnich latach zachodnie spółki technologiczne, które po okresie pandemicznego boomu w IT zostały z nadmiarowym zatrudnieniem. Gdy boom przeminął, zarządy spółek zabrały się za obniżanie kosztów i spłaszczanie firmowych struktur, celując głównie w średni szczebel menedżerski.

Foto: Manpower

Mniej ofert, więcej zadań

Widać to także w Polsce, gdzie w ubiegłorocznym badaniu Manpower prawie siedmiu na dziesięciu menedżerów średniego szczebla (czyli głównie kierowników) mówiło o spadku dostępności ofert pracy, a tylko 26 proc. oceniało, że ich liczba rośnie. Był to najgorszy wynik wśród przedstawicieli kadry menedżerskiej. Wśród kadry wyższego szczebla o spadku mówiło niespełna 60 proc. badanych, a zdaniem jednej trzeciej badanych dostępność ofert wzrosła, co najczęściej zauważali menedżerowie z poziomu kadry zarządzającej (43 proc.).

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Grudniowy zjazd na portalach pracy

Na trend spłaszczania firmowych struktur kosztem menedżerów średniego szczebla zwrócił ostatnio uwagę Jim Harter, główny naukowiec Instytutu Gallupa, odpowiedzialny za praktyki Workplace Management and Wellbeing. Jego zdaniem, ten trend widoczny praktycznie we wszystkich branżach sprawia, że część kierowników musi teraz zarządzać znacznie większymi zespołami niż wcześniej.

Dobrze to widać w amerykańskich statystykach; w ubiegłym roku średnia liczba pracowników podlegających menedżerowi zwiększyła się do 12,1 z 10,9 rok wcześniej. Na przestrzeni dekady ten wzrost sięgnął 50 proc., przy czym tę średnią podbijała liczba menedżerów zarządzających zespołami liczącymi co najmniej 25 osób.

Jak ocenia Małgorzata Mudyna, dyrektor regionalna w obszarze rekrutacji specjalistycznych w Randstad Polska, również w Polsce widać redefinicję roli menedżera średniego szczebla, który coraz częściej zarządza dziś zespołem kilkunastoosobowym, a nie – jak dawniej – kilkuosobowym. Taką zmianę ułatwia dziś technologia i automatyzacja, lecz usunięcie lub ograniczenie średniej kadry kierowniczej – choć uzasadniona finansowo – ma jednak swoją cenę. Zdaniem ekspertki Randstad, likwidując średnią warstwę, firmy nieświadomie zabetonowały ścieżki rozwoju pracowników.

Kłopotliwy awans

Z badań Gallupa wynika, że niemal wszyscy menedżerowie średniego szczebla, poza obowiązkami związanymi z zarządzaniem ludźmi, mają także własne, zawodowe zadania, które zajmują średnio 37-40 proc. ich czasu pracy. Przy takim obciążeniu własną pracą zarządzanie większym zespołem jest bardziej obciążające. Jim Harter zwraca uwagę na widoczny w badaniach Gallupa związek między spłaszczaniem struktur w firmach i powiększaniem zespołów a rosnącym odsetkiem menedżerów, którzy czują się zestresowani, wypaleni i mniej zaangażowani.

Tym bardziej że obok dodatkowych obowiązków dochodzą im inne źródła stresu, w tym presja na obniżanie kosztów przy rosnących wymaganiach i szybkim tempie zmian technologicznych.

Reklama
Reklama

Zdaniem Hartera, jeżeli firmy powiększają zespoły niezmniejszając menedżerom obciążenia indywidualną pracą, to ryzykują pogorszeniem jakości zarządzania i efektywności pracy szefów. Szczególnie tych, którzy nie są menedżerskimi talentami. Tymczasem najnowsze badania Gallupa dowodzą, że kryteria awansów w firmach pozostają od lat te same.

Prawie dwie trzecie ankietowanych menedżerów liniowych (którzy mogą dalej piąć się w górę) to „prymusi”, którzy awansowali dzięki dobrym wynikom i doświadczeniu w swojej specjalizacji. Tylko 30 proc. uczestników badania jako powód awansu wskazało swoje dostrzeżone przez firmę umiejętności menedżerskielub wcześniejsze doświadczenie na takim stanowisku. W tej drugiej grupie odsetek zaangażowanych szefów (42 proc.) jest wyraźnie większy niż w pierwszej (31 proc.), a – jak przypominają eksperci Gallupa – zaangażowanie szefów wpływa w dużym stopniu na poziom zaangażowania ich zespołów.

Rynek pracy
Co zamiast reformy PIP? Pracodawcy mają propozycje
Rynek pracy
Pracownicy tymczasowi z lepszą ochroną? Koszty pracodawców pod lupą ekspertów
Rynek pracy
Ludzie, innowacje i odpowiedzialność społeczna
Rynek pracy
W 2026 r. firmy będą musiały walczyć o specjalistów AI i cybersecurity
Rynek pracy
Co dziewiąty pracujący w Polsce ma tylko umowę zlecenie – dane GUS
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama