Reklama

Krzysztof Adam Kowalczyk: Przyłączmy Delaware do Europy

EU Inc., czyli paneuropejska forma spółki, bez biurokratycznych barier i nadmiaru regulacji, może być game changerem dla gospodarki. O ile nie pozwolimy nałożyć jej kagańca.

Publikacja: 03.02.2026 04:02

Krzysztof Adam Kowalczyk: Przyłączmy Delaware do Europy

Foto: Adobe Stock

Tytuł tego felietonu nie jest rewanżem za żądania Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii. Owszem, brzmi prowokacyjnie, ale to skrót myślowy. Otóż Delaware to Mekka amerykańskich start-upów, wzór przyjaznych biznesowi regulacji. W Delaware w ciągu trzech kwartałów ub.r. zarejestrowano aż ćwierć miliona firm. Robi wrażenie? Właśnie czegoś takiego nam w Europie brakuje.

Po co Delaware w Europie?

Spółka „z Delaware” stała się w Ameryce standardem prostej do ogarnięcia struktury biznesowej, zrozumiałej i akceptowanej przez fundusze venture capital, które dostarczają kapitału innowacyjnym biznesom na wczesnym etapie rozwoju. Jeśli więc chcemy, by fundusze z całego świata zasilały kapitałem europejskie start-upy, da Bóg, przyszłe światowe big-techy, musimy w UE stworzyć naszą spółkę „z Delaware”.

Konieczny jest 28. system prawny – prosty i przyjazny, w odróżnieniu od przeregulowanej mozaiki 27 narodowych. Bo start-upowcy, chcąc odnieść sukces, muszą myśleć w kategoriach całej Europy, a nie krajowego podwórka.

Dlaczego EU Inc. zwiększy naszą suwerenność

To ponury żart, że Europa jest eksporterem kapitału do USA, a jednocześnie europejskie firmy, chcąc osiągnąć sukces – jak szwedzka Spotify czy pochodzące z Warszawy Booksy – muszą szukać kapitału za Atlantykiem. Mamy w Unii 450 mln coraz zamożniejszych konsumentów, z których wielu chętnie zarobi, finansując przyszłe europejskie big-techy. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Komisarz UE: Za dużo barier dzieli rynki kapitałowe w UE. Trzeba je zburzyć

To nie tylko kwestia apetytu na zysk. To kwestia europejskiej suwerenności technologicznej. Bez niej nie będzie suwerenności krajowej: polskiej, czeskiej czy hiszpańskiej. Zdaliśmy sobie z tego sprawę, gdy po ćwierć wieku rozwoju internetu ocknęliśmy się na serwerach gigantów z USA czy Chin.

Komu EU Inc. się nie spodoba

Owszem, znajdą się malkontenci, widzący w EU Inc. zagrożenie. Będą używać wzniosłych słów, ale w gruncie rzeczy chodzi o ich wąsko pojęte interesy. Są przecież ludzie, żyjący z radzenia firmom, jak nawigować w 27 systemach prawnych i finansowych. I lokalni politycy, bojący się, że im większy wspólny rynek, tym mniejsza ich władza w kraju.

Sęk w tym, że EU Inc. nie będzie dla systemów krajowych konkurencją. Będzie ofertą dla tych, którym już na starcie we własnym kraju za ciasno. Jeśli nie pozwolimy malkontentom założyć tej inicjatywie kagańca, może to być game changer dla gospodarki Europy.

Czytaj więcej

Katarzyna Kucharczyk: UE bierze się w garść. Koniec z biurokracyjnym koszmarem?
Opinie Ekonomiczne
Prof. Jasiński: Partnerstwo na rzecz innowacji
Opinie Ekonomiczne
Wiceszef Komisji Europejskiej dla „Rzeczpospolitej”: Apel o preferencje europejskie
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Piękny wzrost PKB, ale na sterydach
Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama