Reklama

Krzysztof Adam Kowalczyk: Piękny wzrost PKB, ale na sterydach

Gospodarcza machina Polski mknie coraz szybciej, co budzi dumę. Ale i niepokój, bo obok unijnych miliardów z KPO napędza ją gigantyczny deficyt finansów publicznych.

Publikacja: 30.01.2026 12:11

Tempo, w jakim rośnie polska gospodarka jest jednym z najwyższych w Unii Europejskiej

Tempo, w jakim rośnie polska gospodarka jest jednym z najwyższych w Unii Europejskiej

Foto: Damian Lemanski/Bloomberg

„Polska: szalony start” – tak w wolnym tłumaczeniu brzmi tytuł na okładce szacownego francuskiego tygodnika „L’Express”. A w środku numeru raport zatytułowany: „Polska, tajemnice »cudu«: jak kraj jest o krok od wyprzedzenia Japonii”. To już druga taka okładka o naszym kraju po niedawnej z brytyjskiego „The Economist”.

Słusznie możemy czerpać z tego dumę, bo w 1989 r. byliśmy jednym z najbiedniejszych krajów Europy i bankrutem przywalonym długami Gierka i Jaruzelskiego.

Ponad 4 proc. wzrostu PKB w III kwartale

Dziś w dumę mogą nas wbijać najświeższe dane o PKB, który według GUS w całym 2025 r. wzrósł o 3,6 proc. (wobec 3 proc. w 2024). W ostatnim kwartale ub.r., jak szacują ekonomiści, tempo wzrostu mogło wynieść 4-4,2 proc. (wobec 3,8 proc. w trzecim kwartale).

Czytaj więcej

Nowe dane GUS: Polska zakończyła 2025 rok z wyraźnym wzrostem PKB

Tempo, w jakim rośnie polska gospodarka jest jednym z najwyższych w Unii Europejskiej. Wyprzedza nas tylko Dania z 3,9-proc. wzrostem w III kwartale (efekt ozempicu?) i Irlandia – z ponad 10 proc., ale to przypadek szczególny, bo z powodów podatkowych światowe giganty raportują tam swoje zyski.

Reklama
Reklama

Gospodarkę napędza silnik konsumpcji i inwestycji

Jak wynika z tych danych, siłą napędową wzrostu były m.in. konsumpcja prywatna (+3,7 proc. r/r, podczas gdy rok wcześniej +2,9 proc.). A także inwestycje, z 4,2-proc. tempem wzrostu (rok wcześniej zmalały o 0,9 proc.). Kolejne dane pokażą, ile z owego przyspieszenia przypada na inwestycje publiczne, a ile na długo stojące w miejscu inwestycje firm.

Piątkowe dane GUS malują obraz rozpędzającej się gospodarki, która długo jeszcze ma szansę być europejskim prymusem. Jak długo? To zależy od tego, jak rozwiążemy problem z bardzo  niezrównoważonymi finansami publicznymi.

Gospodarka na sterydach

To kolejny rok, kiedy mają one deficyt przekraczający 6 proc. PKB. Takiej sytuacji w nieskończoność nie da się utrzymać i do zmniejszenia deficytu może nie wystarczać wzrost gospodarczy i rosnące dzięki niemu dochody podatkowe. A zarówno cięcie wydatków, jak i podniesienie podatków ujmować będą paliwa gospodarce, nie mówiąc już o tym, że byłyby to politycznie bardzo niepopularne. Każda władza stara się, jak może, unikać aplikowania tej gorzkiej pigułki wyborcom, nawet jeśli w długim terminie byłoby to korzystne.

Na razie więc gospodarcza machina Polski mknie niejako na sterydach, bo obok znacznych wydatków państwa na kredyt napędzają ją unijne miliardy z KPO, które przecież kiedyś się skończą. Oddający więc tę ambiwalencję tytuł „Polska: szalony start” z „L’Express” jest jak najbardziej uzasadniony.

 

Opinie Ekonomiczne
Anita Błaszczak: Demograficzny efekt motyla
Opinie Ekonomiczne
Ekspert: Innowacje w świecie uzbrojonej globalizacji. Jaki kierunek dla Polski?
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Niezastępowalny konsument
Opinie Ekonomiczne
Anna Miazga: Quo vadis, zrównoważony rozwoju?
Opinie Ekonomiczne
Marek Kutarba: Mamy szansę nie być już doświadczalnym poligonem Rosji
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama