Reklama

Marek A. Cichocki: Zapraszamy na europejski rollercoaster

Magiczny akronim E6 oznaczał kiedyś spełnienie najskrytszych marzeń naszych aspirujących elit, by wejść do grona tych najważniejszych. Zamiast miejsca przy specjalnym stole otrzymaliśmy bilet na rollercoaster lub jeśli ktoś woli: na europejskie rodeo.

Publikacja: 02.02.2026 04:54

Friedrich Merz

Friedrich Merz

Foto: Simon Wohlfahrt/Bloomberg

Kiedyś niepoprawnym optymistom wydawało się, że kiedy Polska już okrzepnie w UE, to przyjdzie ten moment, kiedy zostanie zaproszona, by zasiąść do specjalnego, wybranego stołu, przy którym w Brukseli siedzą najważniejsze państwa. Magiczny akronim E6 oznaczał spełnienie owych najskrytszych marzeń naszych aspirujących elit, by wejść do grona tych najważniejszych. Chętnie powiadano przy tym: lepiej siedzieć przy stole niż być daniem na stole.

Czytaj więcej

Merz w Davos: Weszliśmy w groźną erę wielkich mocarstw

Rzeczywistość jest zawsze inna niż dziecinne marzenia. Zamiast miejsca przy specjalnym stole otrzymaliśmy bilet na rollercoaster lub jeśli ktoś woli: na europejskie rodeo. Dokładnie tak trzeba rozumieć wiadomość, która zelektryzowała w ostatnich dniach komentariat, na temat wideospotkania ministrów finansów sześciu największych państw UE, w tym Polski. Niemiecki wicekanclerz Lars Klingbeil dał do zrozumienia, że jest to początek nowej, ścisłej współpracy sześciu państw, jako odpowiedzi na nowe zagrożenia, w tym oczywiście na Donalda Trumpa, i pierwszy krok w budowie suwerennej Europy.

Czytaj więcej

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz: Wyciągamy rękę do USA jako sojusznik, nie podwładny

Berlin miesza w mętnej wodzie

Myślę, że kluczową informacją podaną na temat spotkania ministrów przez agencję Reutera jest zdanie: „Nie podjęto żadnych konkretnych decyzji podczas spotkania w środę”. Wszystko wygląda bowiem na typową dyplomatyczną akcję Berlina i mieszanie w mętnej wodzie, a nie budowanie „europejskiego rdzenia”. Ciekawe jest natomiast to, że Polska jest wciągana do tej dwuznacznej gry.

Reklama
Reklama

W istocie jest to stara europejska gra, w której jedni występują jako rozgrywający, a inni jako ich żetony. Jeśli tylko rozumiemy, z kim do tej gry zasiadamy i co chcemy sami osiągnąć, a przede wszystkim, że obok na innych stolikach toczą się także gry równoległe, można w niej wziąć udział. Nie jestem jednak pewien, czy polskie państwo jest już na tyle dojrzałe, aby w takiej złożonej sytuacji umieć się odnaleźć.

Czytaj więcej

Sondaż: Czy Polacy uważają Niemcy za zagrożenie dla Polski?

Być może jednak nie ma to już żadnego znaczenia, gdyż historia wepchnęła nas w nową rzeczywistość, w której Polska będzie poddawana ogromnej presji i naciskom wewnątrz Europy, ale także ze strony Stanów Zjednoczonych. Czy w tej nowej sytuacji gwałtownych przeciążeń, prawdziwych i pozornych wyborów, będziemy potrafili w końcu zadbać o własne interesy?

Publicystyka
Estera Flieger: Emmanuel Macron w trybie kocura
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama