Kiedyś niepoprawnym optymistom wydawało się, że kiedy Polska już okrzepnie w UE, to przyjdzie ten moment, kiedy zostanie zaproszona, by zasiąść do specjalnego, wybranego stołu, przy którym w Brukseli siedzą najważniejsze państwa. Magiczny akronim E6 oznaczał spełnienie owych najskrytszych marzeń naszych aspirujących elit, by wejść do grona tych najważniejszych. Chętnie powiadano przy tym: lepiej siedzieć przy stole niż być daniem na stole.

Czytaj więcej

Merz w Davos: Weszliśmy w groźną erę wielkich mocarstw

Rzeczywistość jest zawsze inna niż dziecinne marzenia. Zamiast miejsca przy specjalnym stole otrzymaliśmy bilet na rollercoaster lub jeśli ktoś woli: na europejskie rodeo. Dokładnie tak trzeba rozumieć wiadomość, która zelektryzowała w ostatnich dniach komentariat, na temat wideospotkania ministrów finansów sześciu największych państw UE, w tym Polski. Niemiecki wicekanclerz Lars Klingbeil dał do zrozumienia, że jest to początek nowej, ścisłej współpracy sześciu państw, jako odpowiedzi na nowe zagrożenia, w tym oczywiście na Donalda Trumpa, i pierwszy krok w budowie suwerennej Europy.

Czytaj więcej

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz: Wyciągamy rękę do USA jako sojusznik, nie podwładny

Berlin miesza w mętnej wodzie

Myślę, że kluczową informacją podaną na temat spotkania ministrów przez agencję Reutera jest zdanie: „Nie podjęto żadnych konkretnych decyzji podczas spotkania w środę”. Wszystko wygląda bowiem na typową dyplomatyczną akcję Berlina i mieszanie w mętnej wodzie, a nie budowanie „europejskiego rdzenia”. Ciekawe jest natomiast to, że Polska jest wciągana do tej dwuznacznej gry.

W istocie jest to stara europejska gra, w której jedni występują jako rozgrywający, a inni jako ich żetony. Jeśli tylko rozumiemy, z kim do tej gry zasiadamy i co chcemy sami osiągnąć, a przede wszystkim, że obok na innych stolikach toczą się także gry równoległe, można w niej wziąć udział. Nie jestem jednak pewien, czy polskie państwo jest już na tyle dojrzałe, aby w takiej złożonej sytuacji umieć się odnaleźć.

Czytaj więcej

Sondaż: Czy Polacy uważają Niemcy za zagrożenie dla Polski?

Być może jednak nie ma to już żadnego znaczenia, gdyż historia wepchnęła nas w nową rzeczywistość, w której Polska będzie poddawana ogromnej presji i naciskom wewnątrz Europy, ale także ze strony Stanów Zjednoczonych. Czy w tej nowej sytuacji gwałtownych przeciążeń, prawdziwych i pozornych wyborów, będziemy potrafili w końcu zadbać o własne interesy?