„Z niepokojem odnotowuję, że intensyfikacja tych ataków personalnych zbiega się w czasie z trwającą procedurą wyłonienia Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego na nową, sześcioletnią kadencję. Z komunikatu Szefa Kancelarii Prezydenta RP wynika, że decyzja Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie powołania osoby mającej kierować Sądem Najwyższym ma zostać podjęta najpóźniej do dnia 26 maja 2026 r. Okoliczność ta nadaje obecnym działaniom szczególnie niepokojący kontekst" – pisze Małgorzata Manowska.

Zdaniem I prezes SN, chodzi o „personalną dyskredytację poszczególnych kandydatów”. Przypomnijmy, że jest ich sześciu: Paweł Czubik, Tomasz Demendecki, Agnieszka Góra-Błaszczykowska, Zbigniew Kapiński, Aleksander Stępkowski i Mariusz Załucki. Małgorzata Manowska ocenia przekazy na ich temat jako „próbę wywarcia niedopuszczalnej presji na przebieg konstytucyjnej procedury powołania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego”.

Czytaj więcej

Są kandydatury na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Na stole sześć nazwisk

I prezes SN: sprawa TW „Bolka” użyta instrumentalnie

Jako przykład podaje „instrumentalne” przywoływanie sprawy lustracyjnej tajnego współpracownika służb PRL o pseudonimie „Bolek”. I prezes SN prawdopodobnie odniosła się do postu posła PiS Tomasza Rzymkowskiego opublikowanego na platformie X: „Pojawiła się realna szansa, by dać Sądowi Najwyższemu okazję do odbudowy swojego wizerunku i autorytetu.
Dlatego bardzo Pana proszę, aby „twarzami” tego Sądu nie zostali: -sędzia Zbigniew Kapiński, który m. in. w 2000 r. uznał, że Lech Wałęsa nie był „Bolkiem”, -sędzia Igor Zgoliński, był członkiem SLD.”

Małgorzata Manowska podkreśla, że orzeczenie w sprawie „Bolka” zapadło w sierpniu 2000 r., a skład orzekający rozstrzygał ją na podstawie materiału dowodowego dostępnego w chwili orzekania. „Dopiero osiem lat później ukazała się wydana przez Instytut Pamięci Narodowej publikacja naukowa, przedstawiająca nowe ustalenia dotyczące materiałów związanych z tą sprawą. Jeszcze później, bo w lutym 2016 r. ujawniono dokumenty znajdujące się wcześniej w prywatnym archiwum wdowy po Czesławie Kiszczaku” - przypomina I prezes SN. Jak twierdzi, „przypisywanie członkom tamtego składu odpowiedzialności za to, czego nie mogli wiedzieć i czym nie mogli dysponować, świadczy o złej wierze autorów takich wypowiedzi oraz o zasadniczym niezrozumieniu istoty orzekania sądowego”.

"Sąd Najwyższy niezmiennie będzie wykonywał swoje konstytucyjne i ustawowe zadania w zakresie sprawowania wymiaru sprawiedliwości, stania na straży praworządności oraz zapewniania jednolitości orzecznictwa. Próby wywierania presji na sędziów Sądu Najwyższego poprzez kampanie insynuacji i personalnej dyskredytacji będą spotykały się ze stanowczą reakcją. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów nie są przywilejem środowiskowym, lecz gwarancją praw obywateli i fundamentem demokratycznego państwa prawnego" - pisze w oświadczeniu prezes Manowska.

Czytaj więcej

Lech Wałęsa przegrał w sądzie. Chodzi o teczki TW „Bolka”