Opinie

Podatek, który powinien zniknąć

Hubert Salik
Fotorzepa, Mateusz Dąbrowski md Mateusz Dąbrowski
Polacy masowo omijają podatek od zysków kapitałowych (tzw. podatek Belki) – wynika z informacji zebranych przez „Rzeczpospolitą". W wielu bankach oferujących tzw. lokaty antybelkowe, ulokowano na nich więcej pieniędzy niż na klasycznych lokatach, z których część zysków odprowadza się do budżetu państwa.
Po co podatek, który można tak łatwo ominąć? Jeśli podatkowa luka jest tak banalnie oczywista to albo trzeba ją szczelnie zamknąć, albo zlikwidować podatek. Zdecydowanie popieram to drugie rozwiązanie. I to z kilku powodów.
Miliony Polaków płacą podatek dochodowy. Nałożenie na nich podatku od ich oszczędności jest rodzajem podwójnego opodatkowania. Realna siła nabywcza tych pieniędzy spada (przede wszystkim z powodu inflacji) – najprostszym sposobem uchronienia się od strat jest więc włożenie środków na lokatę. Tyle, że dzięki podatkowi od zysków kapitałowych mieliśmy w tym roku do czynienia z sytuacją, że większość klasycznych lokat przed inflacją nie uchroniło. Nadwyżkę zabierało państwo, realnie pomniejszając oszczędności własnych obywateli. Taki podatek może wręcz do oszczędzania zniechęcać. Konsekwencje nie oszczędzania dla przyszłości polskich rodzin będą też bolesne dla państwa. Zarówno pod względem społecznym (stabilność finansowa rodzin), jak i ekonomicznym (emerytury).
Istnieje więc spory dysonans informacyjny między przekazem – „oszczędzajcie, bo to przyszłość Waszych emerytur", a utrzymywaniem podatku od oszczędności. Państwo zachęca bowiem do działania, które w pewien sposób penalizuje. Na dodatek w społeczeństwie na dorobku, takim jak polskie, podatek od oszczędności utrudnia bogacenie się, a więc doganianie poziomu zamożności krajów zachodnich. Politycy w wielu krajach nawołują od pewnego czasu do zwiększenia obciążeń najbogatszych obywateli. Takie pomysły są też „trendy" w obecnym okresie przedwyborczym w Polsce. Podatek Belki nie ma z tym nic wspólnego. Wręcz przeciwnie – zabierając wszystkim po równo, najbardziej dotyka tych, którzy mają najmniej oszczędności. Dla nich odebranie 19 proc. zysków od ich oszczędności jest bardziej bolesne, niż dla tych, których i tak stać na więcej. Dużo bliżej idei jest zaproponowany przez Brukselę mikropodatek od niektórych transakcji na rynku kapitałowym. Może więc warto zastąpić Belkę takim rozwiązaniem? Pewnie trafi dzięki niemu do budżetu znacznie mniej pieniędzy. Ale przynajmniej będzie bardziej sprawiedliwy społecznie. A na tym każdemu rządowi powinno zależeć najbardziej. W końcu wybiera go społeczeństwo i dla jego korzyści ma działać.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL