Prawo karne

Kara weekendowa - remedium na przeludnione więzienia

Rzeczpospolita
Pomysł odbywania kary pozbawienia wolności na zmiany i na raty zasługuje na poparcie – przekonuje Marek Derlatka, doktorant UAM w Poznaniu, asystent w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Sulechowie, adwokat.
Zamiar wprowadzenia wykonywania kary pozbawienia wolności w systemie tygodniowym to kolejna próba poprawy sytuacji więziennictwa. Przyświeca mu idea ograniczenia do minimum czasu, który skazany musi spędzić w zakładzie karnym.
Profesor Zbigniew Hołda sceptycznie ocenia ten zamysł (wywiad w „Rz” z 10 sierpnia), zarzucając jego autorom ingerencję w kodyfikacje karne, wprowadzenie zamętu, niebezpieczeństwa towarzyszące częstej rotacji skazanych. Materia projektu ustawy o karze weekendowej rzeczywiście mogłaby zostać objęta nowelizacją kodeksu karnego wykonawczego (k.k.w.), choć jej objętość (57 artykułów) poważnie naruszyłaby strukturę k.k. w. Ze względu na kompleksowe uregulowanie nowego sposobu odbywania kary pozbawienia wolności wydaje się zasadne wyodrębnienie tej ustawy jako samodzielnego aktu prawnego. Trudno się zgodzić z zarzutem wprowadzenia zamętu, skoro projekt jest odpowiedzią na panujący dzisiaj zamęt, niewłaściwą sytuację, w której tysiące ludzi oczekują na miejsce w zakładzie karnym. To przeszkadza w funkcjonowaniu prawa karnego, którego naczelną zasadą powinna być sprawiedliwa i nieuchronna kara. Zbyt częsta rotacja skazanych i zwiększone ryzyko przemycania do zakładów karnych alkoholu i narkotyków, na co zwraca uwagę prof. Hołda, to problem, z którym boryka się Służba Więzienna na co dzień, przyjmując więźniów wracających z przepustek, i trudno się zgodzić, że akurat skazani odbywający karę w systemie tygodniowym znacząco podnieśliby odsetek udanych akcji przemytniczych. Wątpliwy jest argument o ponoszeniu kosztów licznych dojazdów do zakładu karnego przez skazanego, gdyż o wiele wyższe koszty ponosi państwo, utrzymując całymi tygodniami więźniów, z których jedynie mniejszość pracuje. Cenną propozycją prof. Hołdy jest natomiast wprowadzenie tego sposobu wykonywania kary pozbawienia wolności jako programu pilotażowego w kilku wyselekcjonowanych zakładach karnych. Pomysł ten jest zbieżny z zamiarem projektodawcy, który chce jej wprowadzenia na pięć lat próby. Sprawdzenie funkcjonowania ustawy pozwoli na podjęcie ostatecznej decyzji o pozostawieniu jej w prawodawstwie albo o jej eliminacji. Przede wszystkim wykonywanie kary pozbawienia wolności przez dwa dni w tygodniu pozwala kontynuować zatrudnienie tym skazanym, którzy mają pracę i mogą zarobić na swoje utrzymanie. Skoro ustawa ma objąć skazanych na karę nieprzekraczającą sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz tych, którym z jednego roku pozostało do odbycia sześć miesięcy, wzgląd na resocjalizację w czasie pół roku nie może przemawiać za umieszczeniem ich w więzieniu na całe sześć miesięcy. Tak krótki czas rzadko bywa okazją do przeprowadzenia procesu resocjalizacji, która nie zawsze jest konieczna wobec przypadkowych, mniej niebezpiecznych przestępców, a wobec takich właśnie orzeka się karę krótkoterminową. Kolejna zaleta to szansa na kontynuowanie nauki, zarówno w systemie dziennym, jak i zaocznym. Niebagatelne znaczenie ma też ochrona przed demoralizacją czy jej pogłębieniem, co jest bardziej prawdopodobne, jeżeli skazany przebywa w więzieniu całymi tygodniami. Idealne byłoby wykonywanie tej kary w wydzielonych zakładach karnych (tak jest w Wielkiej Brytanii), aby odizolować mniej niebezpiecznych, przypadkowych sprawców od zawodowych czy wymagających odpowiednich terapii, niebezpiecznych przestępców. Konieczność pójścia do więzienia tylko na weekend może stanowić rzeczywistą dolegliwość dla osoby, która po pięciu dniach pracy czy nauki myśli o wypoczynku czy nie zawsze użytecznych rozrywkach. Kara w systemie tygodniowym jest lepszym rodzajem represji niż kara z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, kiedy praktycznie nie odczuwa się żadnych negatywnych konsekwencji popełnionego czynu zabronionego. Następna zaleta to oszczędności. Według wyliczeń Ministerstwa Sprawiedliwości procentowy wskaźnik kosztów systemu tygodniowego do systemu ciągłego ma wynosić około 26,3 proc. Szukając sposobu obniżenia wydatków ze środków publicznych, trzeba mieć na uwadze i ten argument. Oszczędności te wynikają nie tylko ze skrócenia czasu pobytu w zakładzie karnym, ale również z obowiązku posiadania własnej odzieży i finansowania przejazdów do więzienia przez skazanych. Ograniczenie przeludnienia w zakładach karnych to następny powód. Polska nie może sobie pozwalać na przegrywanie spraw o odszkodowania za niezgodne z prawem warunki pobytu w więzieniach. Ten system wykonywania kary pozbawienia wolności nie jest panaceum na wszystkie bolączki więziennictwa i polityki karnej. Nie obejmie on tych sprawców, wobec których należy stosować określone terapie, leczenie, czy też osób wymagających bezwzględnej izolacji. Kara weekendowa ma być stosowana fakultatywnie i to tylko przez sąd penitencjarny. Wydaje się, że również sąd orzekający karę mógłby decydować o jej wykonaniu w systemie tygodniowym bez konieczności kolejnej procedury, odrębnego wniosku, a skazany mógłby złożyć ten wniosek w trakcie postępowania orzekającego. Sąd penitencjarny wkraczałby dopiero, jeżeli oskarżony, mając nadzieję na uniknięcie kary, nie złożyłby odpowiedniego wniosku wcześniej w trakcie postępowania orzekającego lub odwoławczego. Ograniczenia stosowania tej ustawy wynikają również z możliwości finansowych skazanego, który musi opłacać koszty przejazdów do zakładu karnego i inne koszty postępowania wykonawczego. Mimo tych ograniczeń proponowany system wykonywania kary jest warty wprowadzenia przynajmniej w niektórych zakładach karnych. Wykonywanie kary pozbawienia wolności przez dwa dni w tygodniu pozwala kontynuować zatrudnienie skazanym, którzy mają pracę
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL