fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2010 - RPA

Wygrała najlepsza drużyna

Bert van Marwijk
PAP/EPA
Rozmowa z Bertem van Marwijkiem, trenerem Holandii
Rz: Dlaczego pana drużyna postanowiła przeciwko Hiszpanii nie grać w piłkę, tylko pokazywać ciosy karate?
Bert van Marwijk: Patrzy pan z hiszpańskiego punktu widzenia. Obie drużyny grały w niedzielę wieczór bardzo brutalnie. Mamy trochę pretensji do Howarda Webba. Przy drugiej okazji Arjena Robbena nie widział oczywistego faulu, pod koniec meczu 85 tysięcy ludzi na trybunach widziało, że powinien być rzut rożny, a sędzia tego nie dostrzegł. Decydującym momentem była czerwona kartka dla Johna Heitingi, ale nie ma co narzekać, taki jest sport. Wygrała najlepsza drużyna na turnieju.
A nie widział pan brutalnego faulu Nigela de Jonga i rzutu karnego, który powinien zostać podyktowany za faul na Xavim?
W trakcie meczu siedzę na ławce rezerwowych, nie mam dostępu do powtórek. Chętnie wszystko przeanalizuję na spokojnie. Tu nie chodzi o nasz brzydki styl gry, ale o to, że chcieliśmy wygrać. To był finał mundialu, nikt nie cofał nogi, obie drużyny bardzo chciały zwyciężyć.
Mamy nowy rekord finału – 14 żółtych kartek. Czy uważa pan, że Webb dobrze kontrolował wydarzenia na boisku?
Myślę, że nie kontrolował dobrze, co jednak nie przeszkodziło wygrać lepszej drużynie. Staram się to wszystko przeanalizować, zastanawiam się, w którym punkcie Hiszpanie byli mocniejsi. Może dużo do myślenia dała im porażka w pierwszym meczu turnieju ze Szwajcarią, może wtedy zrozumieli, że chcąc wygrać mistrzostwo świata, muszą być bez przerwy skoncentrowani.
Drugie miejsce na świecie Holandia osiągnęła po raz trzeci w historii. To sukces czy porażka?
Przegraliśmy ostatnią bitwę, ale wydaje mi się, że nikt nie spodziewał się nas tak wysoko. Byliśmy blisko rzutów karnych, mogliśmy je wygrać i być najlepsi na świecie. Wystarczyło też, by Robben wykorzystał którąś ze swoich świetnych sytuacji. To był taki mecz, o którym było wiadomo, że ten, kto pierwszy strzeli gola, będzie najlepszy na świecie. Nie mieliśmy szczęścia, ale za cały turniej muszę pochwalić moją drużynę. Uważam, że nie tylko zaszliśmy daleko, ale daliśmy też kibicom dużo radości.
Spodziewaliśmy się pięknego finału. Nie jest pan rozczarowany jego poziomem?
To, jak się gra, zależy od przeciwnika. Trudno wyobrazić sobie trudniejszego niż reprezentacja Hiszpanii. Mówiłem to jeszcze przed finałem – w tym kraju mają najlepszych piłkarzy. Musieliśmy postawić trudne warunki, spróbować wygrać. Nie mogliśmy ruszyć na przeciwnika, zapominając o obronie. Z Hiszpanią to byłoby samobójstwo.
—notował w Johannesburgu Michał Kołodziejczyk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA