fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie z rynku

Dziesięcioletnie zamieszkane lokum kupowane od dewelopera

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
[i]Nasz czytelnik znalazł atrakcyjne mieszkanie na dawno już ukończonym osiedlu na Bemowie. Lokal jest urządzony, mieszkał w nim pierwszy klient dewelopera, któremu ten skredytował zakup nieruchomości.
– Nabywca, który ma podpisaną z deweloperem jedynie umowę przedwstępną, co miesiąc spłaca mu raty. Zostało mu już niewiele, zaledwie parę tysięcy złotych – opowiada nasz czytelnik. – Zastanawialiśmy się, czy nie mógłby w całości uregulować zadłużenia, podpisać aktu notarialnego i już jako właściciel sprzedać mi mieszkania. Doszliśmy jednak do wniosku, że w takiej sytuacji lokal byłby już na rynku wtórnym, więc zapłaciłbym wyższy podatek. Skłaniam się więc do przejęcia w drodze cesji umowy z deweloperem. Co począć?[/i]
[b]Radzi Małgorzata Zamorska, radca prawny, partner w warszawskiej kancelarii bnt Neupert, Zamorska & Partnerzy:[/b]
– Jestem zwolenniczką najprostszych i najpewniejszych rozwiązań. W tym wypadku byłby to zakup nieruchomości od jej właściciela, a nie nabywanie praw z umowy przedwstępnej zobowiązującej do ustanowienia odrębnej własności lokalu. W takim scenariuszu pierwotny kupujący z umowy przedwstępnej nabyłby lokal od dewelopera, a następnie zbył go na rzecz osoby trzeciej. Wówczas wiadomo dokładnie, co jest przedmiotem obrotu, można łatwo sprawdzić utworzoną dla tego lokalu księgę wieczystą i nie ma niepewności, czy i kiedy deweloper dobrowolnie wykona umowę przedwstępną i przeniesie na nabywcę prawa do lokalu.
Jeżeli jednak z jakichś powodów to rozwiązanie nie może być zastosowane, możliwe jest przejęcie przez osobę trzecią praw i obowiązków z umowy przedwstępnej na podstawie umowy potocznie określanej jako umowa cesji. Osoba wstępująca w umowę przedwstępną musi jednak zapłacić odstępującemu wynagrodzenie, którym najczęściej jest kwota odpowiadająca wartości rynkowej mieszkania, a nadal nie dysponuje prawnorzeczowym tytułem do lokalu.
W celu nabycia go musi zawrzeć umowę z deweloperem i jedynie od jego klasy i kondycji zależy, czy owa transakcja przebiegnie bez zakłóceń. Opcję tę sugerowałabym zatem jedynie wtedy, gdy mamy pewność co do wiarygodności i wypłacalności dewelopera. W przypadku najczarniejszego scenariusza, jakim jest np. upadłość dewelopera, możemy bowiem zostać z niczym.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA