fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Czy płace w OFE będą jawne?

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
5,5 tys. zł zarabiał przeciętne pracownik towarzystwa emerytalnego – wynika z wyliczeń „Rz”
Towarzystwa emerytalne nie ujawniają publicznie informacji o zarobkach swoich władz. W ostatnim tygodniu minister pracy Jolanta Fedak zaapelowała do towarzystw, by były tak przejrzyste pod względem udostępniania danych jak spółki giełdowe.
Przedstawiciele PTE zapewniają, że ze wszystkich wymogów formalnych się wywiązują. – Informujemy KNF także o wynagrodzeniach kadry kierowniczej, doradców zarządu, doradców inwestycyjnych oraz pozostałych pracowników, w tym akwizytorów na etatach – mówi Wojciech Połeć, wiceprezes PKO BP Bankowy PTE.
Jednak eksperci zwracają uwagę, że podawanie tych informacji do publicznej wiadomości zwiększyłoby przejrzystość instytucji na rynku finansowym. – Nigdy dość przejrzystości – przekonuje Andrzej Nartowski, szef Polskiego Instytutu Dyrektorów. – I to mimo mojego ograniczonego entuzjazmu do tego, co robi Ministerstwo Pracy, a zwłaszcza minister Fedak.
– Byłby to element budowania zaufania między funduszami a klientami. Są to specyficzne instytucje, w których wątek komercyjny przeplata się z misją społeczną i odpowiedzialnością. Przecież składki do OFE musimy, a nie możemy, odprowadzać – podkreśla Jan Monkiewicz, były przewodniczący Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych.
Eksperci zaznaczają jednak, że apelując o ujawnienie zarobków w PTE, Fedak próbuje odwrócić uwagę od swojej porażki w batalii o obniżenie składki do funduszy. – Pani minister najwyraźniej próbuje podważyć zaufanie Polaków do PTE i zdyskredytować je w oczach opinii publicznej – uważa Magdalena Janczewska, ekspert KPP. Andrzej Rzońca, członek Rady Polityki Pieniężnej, uważa zaś, że skoro fundusze i zarządzające nimi towarzystwa nie są częścią finansów publicznych, to nie ma obowiązku, by takie informacje ujawniały.
– Na straży praw klientów OFE stoi ustawa o funduszach emerytalnych i organ państwowy, jakim jest KNF, a nie minister pracy próbująca określać nowe obowiązki PTE w swoich swobodnych wypowiedziach – podkreśla Tomasz Bańkowski, prezes Pekao Pioneer PTE.
Jak wynika z szacunków „Rz”, w 2008 r. (ostatnie pełne dane) miesięczne średnie wynagrodzenie w PTE w przeliczeniu na etat wyniosło prawie 5,5 tys. zł brutto. Gdy ten sam koszt podzieli się przez liczbę zatrudnionych, okaże się, że wartość ta spada do 3,5 tys. zł brutto. Sprawdziliśmy przy okazji, ile wynosiła średnia pensja w ZUS w 2008 r. – 2,85 tys. zł w przeliczeniu na liczbę zatrudnionych (informacją dostępną są też zarobki prezesa ZUS, który pobiera około 20 tys. zł brutto).
Nasze wyliczenia są jednak uproszczone, m.in. dlatego, że w grupach kapitałowych, w których działają towarzystwa, pracownicy mają podzielony etat na kilka spółek. Poza tym jedne PTE zatrudniają akwizytorów na umowę o pracę, a inne nie. Ale po przeliczeniu kosztu związanego z wynagrodzeniami na liczbę etatów okazuje się, że najwięcej zarabiają pracownicy towarzystwa Axa, a najmniej Warty. Gdy te same wydatki przełoży się na liczbę zatrudnionych, najwięcej płaci Pekao Pioneer, a najmniej Generali. – Zarobki w PTE nie odbiegają od wynagrodzeń w innych instytucjach. Przy czym wiadomo, że np. w bankach duży wpływ na średnią mają słabiej zarabiający, a w PTE tego nie ma – tłumaczy „Rz” Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=k.ostrowska@rp.pl]k.ostrowska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA