fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Tenis

150 tysięcy lat czekania

Roger Federer: będzie wielkoszlemowe zwycięstwo nr 16?
Reuters
W niedzielę o 9.30 rano czasu polskiego na Rod Laver Arena o tytuł, puchar Normana Brookesa i 2 mln dol. australijskich zagrają Andy Murray i Roger Federer.
Półfinał zawiódł Francuzów, zawiódł Tsongę i wszystkich tych, którzy wyobrażali sobie, że na szwajcarskiego mistrza mistrzów wystarczy uśmiech, swoboda odbić i tenisowa wyobraźnia. Marzenia Tsongi zostały zniszczone szybko. Pewne odbicia Federera nie zostawiały złudzeń. Wszystko trwało niespełna półtorej godziny, 6:2, 6:3, 6:2 i trzeba było żegnać Francuza.
Finał powinien być lepszy, choć wynik i styl półfinałowego zwycięstwa Federera wyraźnie ostudziły, brytyjskie nadzieje. – Wiem Andy, że chciałbyś wygrać ten pierwszy tytuł dla ojczyzny po tych 150 tysiącach lat... – stwierdził zadowolony z siebie Szwajcar do mikrofonu Jima Couriera przed publicznością Rod Laver Arena. Potem dodał: – Biedny Andy, wiem, jak ci ciężko sprostać oczekiwaniom...
Podczas konferencji prasowej mówił już bardziej serio: – Murray naprawdę potrzebuje tego sukcesu bardziej niż ja. Czuje ciśnienie i zobaczymy, jak sobie z nim poradzi.
Racje Szwajcara są oczywiste: zagra w 22. finale wielkoszlemowym, 15 razy wygrał, jego rywal ma bilans: jeden start zakończony porażką. Większość osób pamięta, że był to nowojorski finał US Open 2008 z Federerem.
Tsonga pytany po półfinale o to, czym Murray może powstrzymać finałowego przeciwnika, odpowiedział: – Nie mam pojęcia. – Czy ktoś może go teraz pobić? – Chyba nikt. – Na co gotowy musi być Murray? – Że będzie musiał dużo biegać.
Nawet brytyjscy dziennikarze trochę się przestraszyli i przestali dąć w surmy zwycięstwa. „Może nie dorównać Federerowi” – napisał „Times”, „Udoskonalony tenis Szwajcara zagraża wszechstronności Murraya” – zmartwił się „Guardian”.
Brytyjski optymizm odrobinę ratuje ogólny rachunek meczów Szwajcara ze Szkotem, Murray prowadzi 6-4, ale gdy grali ostatni raz, w londyńskim finale Masters, wygrał wielki rywal. Bukmacherzy po półfinałach także wyraźnie podnieśli notowania Szwajcara.
Finał kobiet jest w planie sesji wieczornej w sobotę (o 9.30 rano czasu polskiego), ale Serena Williams już ma jeden srebrny puchar. Razem z siostrą pokonały w piątek w finale debla Carę Black i Liezel Huber 6:4, 6:3.
To ich czwarty wspólny sukces w Melbourne i 11. w Wielkim Szlemie. Komentarz Sereny przed finałem z Justine Henin był krótki: – Czekam na więcej.
Z obozu Belgijki nie słychać było tak śmiałych zapowiedzi. Fizjoterapeuta tenisistki Marc Grosjean ujawnił jednak, że Henin od niedawna stosuje soczewki kontaktowe i ten niby drobny szczegół bardzo pomaga jej w grze. Po wycofaniu się z kortów tenisistka przeszła laserową operację obu oczu, ale pewne kłopoty pozostały. Ratunkiem okazały się soczewki kontaktowe. Tę tajną broń w pracy zaczęła stosować podczas turnieju w Brisbane.
[ramka]>MĘŻCZYŹNI – 1/2 finału: R. Federer (Szwajcaria, 1) – J. W. Tsonga (Francja, 10) 6:2, 6:3, 6:2.
>KOBIETY – finał debla: V. Williams, S. Williams (USA, 2) – C. Black, L. Huber (Zimbabwe, USA, 1) 6:4, 6:3.
>MIKST – 1/2 finału : C. Black, L. Paes (Zimbabwe, Indie, 1) – L. Raymond, W. Moodie (USA, RPA, 7) 6:7 (6-8), 7:6 (7-5), 10-7; J. Makarowa, J. Levinsky (Rosja, Czechy) – F. Pennetta, M. Melo (Włochy, Brazylia) 6:0, 4:6, 10-8.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA