fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Prawo karne ciągle mrozi wolność słowa

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Za zniesławienie skazano już ponad 1000 osób. Co czwartą osobę ukarano więzieniem. Dzisiaj (23 listopada) ogłoszony zostanie apel o złagodzenie „paragrafu 212"
Od wejścia w życie obecnego kodeksu karnego (w 1998 r.) ukarano na jego podstawie za zniesławienie 1069 osób, w tym 241 więzieniem. Według danych Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich [b]tylko w latach 2005 – 2006 sądy wydały 23 wyroki skazujące na dziennikarzy[/b].
Mniejsze znaczenie dla przedstawicieli mediów mają przepisy penalizujące znieważenie funkcjonariusza publicznego (art. 226 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=F5E9069B69A97C294C5A988422102574?id=74999]kodeksu karnego)[/link] i głowy państwa – polskiego i obcego. To dane z raportu "Paragraf 212 – Karanie dziennikarzy za zniesławienie w polskiej praktyce", autorstwa Dawida Sześciły dla Fundacji Helsińskiej i Izby Wydawców Prasy. Jutro ma być upubliczniony.
[srodtytul]Paragraf 212[/srodtytul]
Izba i Fundacja zwrócą się jurto do prezydenta, premiera i marszałka Sejmu o niezwłoczne zniesienie karnej odpowiedzialności za zniesławienia, a przynajmniej kary więzienia. A więc o kolejną nowelę sławnego już art. 212 k.k. o ściganiu zniesławienia, za które groziło do roku więzienia, a za pomówienie przez media – do dwóch lat.
Uchwalona 5 listopada 2009 r. nowela kodeksów karnych łagodzi ten przepis, ale zostawia (wbrew rządowemu projektowi) karę więzienia do roku, jeżeli sprawca dopuszcza się czynu "za pomocą środków masowego komunikowania", a więc w prasie, mediach, pewnie też w Internecie.
Jeżeli więc sąsiad naubliża sąsiadce na spółdzielczym zebraniu, nie będzie groziło mu już więzienie. Groźba tej kary zostanie jednak przy zniesławieniach w mediach. Zostanie więc bacik na dziennikarzy.
IWP oraz HF zaapelują o zmiany, które pozostawiłyby orzekanie w tego typu sprawach sądom cywilnym (nie postulują zawetowania ustawy, by nie blokować całej nowelizacji).
[srodtytul]Przed sądem cywilnym[/srodtytul]
– Jaki jest sens karać dziennikarzy za wykonywanie zawodu, kiedy równie dobrze mogliby odpowiadać, wraz z redaktorem naczelnym i wydawcą, przed sądem cywilnym w sprawie o ochronę dóbr osobistych – pyta dr Adam Bodnar, sekretarz Fundacji Helsińskiej. – Orzeczenia kary więzienia zdarzają się wprawdzie rzadko, ale znacznie dotkliwsza jest sama groźba odpowiedzialności karnej, samo stawanie w procesie jako oskarżony, a także możliwość stosowania środków zapobiegawczych, przymusu: aresztowania, policyjnego doprowadzenia.
Ot, choćby przykład Tomasza Sakiewicza i Katarzyny Hejke, którzy zostali oskarżeni w 2006 r. przez Telewizję TVN o zniesławienie za to, że opublikowali na łamach "Gazety Polskiej" informację, że jeden z dyrektorów tej stacji (Milan S.) współpracował z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Sąd wydał nakaz zatrzymania dziennikarzy na dwie doby i doprowadzenia, gdyż nie stawili się na pierwszą rozprawę. Dodajmy jednak, że w reakcji na ten środek, krytycznie oceniany w środowisku dziennikarskim, TVN wycofała prywatny akt oskarżenia i poprzestała na cywilnej ścieżce dochodzenia swoich praw.
Dlaczego jednak parlament zostawił ten więzienny rygor? Prof. Marian Filar (SD), przewodniczący stałej podkomisji do nowelizacji prawa karnego, powiedział "Rz", że było w niej zrozumienie dla stanowiska, że w przyszłości kara więzienia za zniesławienie chyba straci rację bytu, na razie jednak jest konieczna. Poseł dodał, że nie jako kaganiec na wolność wypowiedzi, ale na jej najjaskrawsze naruszenia.
Trend światowy to odchodzenie od represji karnych. Prekursorem w Europie była Szwecja, która je zniosła w 1976 r. Na rzecz zniesienia sankcji karnych przytacza się wypracowane w Europie pojęcie tzw. mrożącego skutku, gdy z obawy przed odpowiedzialnością karną dziennikarze mogą unikać poruszania drażliwych tematów.
[ramka][b]Komentuje Jerzy Naumann, prezes Wyższego Sądu Dyscyplinarnego Naczelnej Rady Adwokackiej [/b]
Od dziennikarzy wymaga się o wiele wyższej odpowiedzialności za słowo niż od zwykłego obywatela. Odpowiedzialność ta wbudowana jest w etykę zawodową oraz w ich warsztat. Odpowiedzialność karna za dziennikarskie słowo mogłaby być zniesiona, gdybyśmy mieli dziennikarstwo powszechnie hołdujące wysokim standardom etyki zawodowej i bardzo odpowiedzialne. Ale dopiero zaczynamy wypracowywać taki poziom. Złe obyczaje części prasy i niezdrowa konkurencja dostarczają silnych argumentów za utrzymaniem odpowiedzialności karnej za pomówienie prasowe. Pamiętać też trzeba, że wprawdzie pomówienie jest zagrożone więzieniem, jednak sądy sięgają po tę karę wyłącznie z warunkowym zawieszeniem.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA