Służba zdrowia

Zadowoleni lekarze z chipem

Z prowincjonalnego szpitala poliklinika przekształciła się w placówkę o przynajmniej regionalnym znaczeniu
Rzeczpospolita, Krzysztof Skłodowski Krzysztof Skłodowski
To jeden z nielicznych szpitali w Polsce, gdzie nigdy nie było strajków z żądaniami podwyżki wynagrodzeń – twierdzą pracownicy polikliniki
Zwycięzca tegorocznego rankingu jeszcze kilka lat temu był w bardzo trudnej sytuacji. Długi w 2004 roku sięgały 7,5 miliona złotych.
– Groziła nam utrata płynności finansowej. O zgłaszaniu się na jakiekolwiek konkursy nawet nie myśleliśmy – mówi Janusz Chełchowski, dyrektor olsztyńskiej polikliniki. To wtedy zdobył wśród znajomych przydomek „specjalista od rzeczy trudnych i niemożliwych”. Z zawodu jest inżynierem budownictwa, doktorem ekonomii. W szpitalu pracuje z przerwami od 1991 roku. Zanim użyje terminu czy pojęcia medycznego, zawsze radzi się swojego zastępcy, lekarza. – Nie chcę popełnić gafy – mówi.
W 2004 roku dyrektor po kilkuletniej przerwie wrócił do polikliniki. Zastał długi, ale też dużą szansę, jaką było przejęcie szpitala pulmunologicznego, który zajmował się m.in. leczeniem nowotworów płuc. Powstała wieloprofilowa jednostka: Warmińsko-Mazurskie Centrum Onkologii, które działa wraz ze szpitalem MSWiA. Szpital miał się stać placówką specjalistyczną, jedyną na Warmii i Mazurach zajmującą się kompleksowym leczeniem nowotworów. Ale pojawił się problem nierówności płac. Na onkologii lekarze i pielęgniarki zarabiali więcej niż ci w poliklinice. – Obcięcie pensji na onkologii po prostu było niewykonalne – przyznaje Chełchowski. Stanął więc przed zadaniem wprowadzenia oszczędności, tak by starczyło na podwyżki w poliklinice. – Wyglądało to abstrakcyjnie – mówi dyrektor. – Ale podwyżki weszły w życie od 2005 roku. A zaoszczędziliśmy dzięki kontroli zamówień publicznych, zużycia jednorazowych materiałów, choćby strzykawek. Efekt? Zadowolony personel. – To jeden z nielicznych szpitali w Polsce, gdzie nigdy nie było strajków z żądaniami podwyżki wynagrodzeń – twierdzą pracownicy. Równocześnie ze wzrostem pensji zaczęły maleć długi placówki. Jednak zmiany wiązały się ze zobowiązaniami. Lekarze zarabiają więcej, ale zgodzili się także na elektroniczny system ewidencji pracy. Każdy dostał kartę chipową. Dzięki niej wiadomo, od kiedy do kiedy lekarz jest w pracy i co robi. Nie zdarza się, by ktoś wychodził wcześniej do prywatnej przychodni. To wyjątkowe na tle innych placówek służby zdrowia w kraju. Od dwóch lat poliklinika jest na finansowym plusie. Nie ma długów. Udało się znacznie zwiększyć kontrakt z NFZ. W 2004 roku szpital MSWiA miał 19 mln zł rocznego budżetu. Dziś roczny kontrakt to 84 mln zł. Z prowincjonalnej lecznicy powstała placówka o przynajmniej regionalnym znaczeniu. Zaczęła odnosić sukcesy w rankingach, dzisiaj w rywalizacji „Rz” jest pierwsza w kraju. Ale i najlepszy szpital ma swoje problemy. Jak większość placówek boryka się z NFZ, który nie chce płacić za pacjentów przyjętych ponad limit. – A my nie chcemy chorym odmawiać! Przychodzą do nas ludzie, którym tylko szybka i sprawna operacja uratuje życie. Nie możemy im kazać wracać do domu i czekać, aż będą pieniądze – mówił rok temu Chełchowski. – Razem z lekarzami postanowiliśmy, że będziemy leczyć każdego. I tak robimy. Dziś poliklinika ma 420 łóżek. Od 2004 roku przybyły nowe oddziały: szpitalny odział ratunkowy – najnowocześniejszy na Warmii i Mazurach, neurologia, radioterapia i ortopedia. – Kadrę tego ostatniego oddziału podkupiłem z upadającego szpitala garnizonowego w Olsztynie – wspomina Chełchowski. W przyszłym roku rozpocznie się rozbudowa oddziału radioterapii, powstanie lotnisko dla śmigłowców i PET – do bardzo precyzyjnej diagnostyki nowotworów. Od dwóch lat w oddziałach szpitala kształcą się przyszli lekarze. Placówka podpisała umowę z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, na którym w tym czasie otwarto wydział medyczny. – Razem tworzymy ten kierunek w Olsztynie – mówi z dumą Leszek Frąckowiak, zastępca dyrektora ds. medycznych polikliniki. – Do tej pory ogromnym problemem naszego regionu było to, że wyjeżdżali od nas lekarze. My chcemy ich zatrzymać i kształcić. Już dziś mamy 25 młodych doktorów, którzy robią u nas specjalizację – wymienia Frąckowiak. A marzenia dyrektora najlepszego w tym roku szpitala w Polsce? – Marzę, by w końcu któryś z ministrów nie tylko obiecał, że zreformuje Narodowy Fundusz Zdrowia, ale naprawdę to zrobił – mówi Chełchowski.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL