Społeczeństwo

Groźba rozłamu w Rodzinach Katyńskich

Fotorzepa, Seweryn Sołtys
W Rodzinach Katyńskich wrze. Część członków rozważa nawet wyjście z Federacji lub tworzenie nowej organizacji, jeśli na listopadowym zjeździe nie dojdzie do wyboru nowego prezesa.
Szef zarządu Federacji, Andrzej Sariusz-Skąpski z Krakowa, kontrowersje budzi od ubiegłego roku. Wtedy w „Gazecie Polskiej” opublikowano informacje, że w przeszłości nie tylko działał w PRON, ale był też tajnym współpracownikiem SB „Igorem”.
Prezes zaprzecza, by donosił bezpiece. Wytoczył proces autorom publikacji i zapewnia, że ma opinie prawne o zawartości opisanej teczki, choć – jak mówi - IPN nie pozwolił mu do niej zajrzeć. [srodtytul]Podejrzenia rzucają cień[/srodtytul]
- Nam - choć obiecał to członkom Rodzin Katyńskich – tych zarzutów dotyczących swej przeszłości nie wyjaśnił – twierdzi tymczasem Emilia Maćkowiak, prezes Gdańskiej Rodziny Katyńskiej i była przewodnicząca Rady Federacji. – Takie podejrzenia, nawet jeśli okażą się niesprawiedliwe, rzucają cień na organizację. Nie tylko ja źle się z tym czuję – wyznaje. - Prezes powinien od razu po takich zarzutach zawiesić działalność do czasu ich wyjaśnienia – uważa Teresa Duszyńska, prezes rodziny radomskiej. – Nie chodzi przecież o jego prywatne interesy. [srodtytul] Spór o "ludobójstwo"[/srodtytul] Oliwy do ognia dolała wrześniowa wypowiedź Andrzeja Sariusza-Skąpskiego, iż zbrodnia katyńska nie była ludobójstwem. - Jeszcze kilka lat temu mówił co innego – twierdzi Janusz Lange, prezes rodziny z Łodzi, który nawet wystosował do szefa Federacji specjalny list. – To stwierdzenie wynikało z bieżących pobudek politycznych - sądzi. Kielecka Rodzina Katyńska wspólnie z innymi stowarzyszeniami po tej wypowiedzi zażądała natychmiastowego ustąpienia prezesa Federacji. Członkowie rodziny napisali, iż nie mogą być wykorzystywani po jednej ze stron sporu politycznego, „zwłaszcza po tej, która podważa interesy prawne ofiar i ich rodzin.” Oburzeni wypowiedzią prezesa członkowie rodzin z kilku miast, którzy spotkali się we wrześniu u prezydenta RP, wystosowali oświadczenie, sprzeciwiając się opinii Sariusza-Skapskiego, który – ich zdaniem – zaprezentował „ignorancję” i „brak zrozumienia polskiej racji stanu”. Bożena Łojek z Warszawy, prezes zarządu Rodzin Katyńskich w latach 1989-94, która także pod oświadczeniem się podpisała, mówi, iż kwestię tego, czy w Katyniu popełniono ludobójstwo, rozstrzygnęły konwencje i prawo międzynarodowe. [srodtytul]"Dzika lustracja" w Krakowie?[/srodtytul] Niezadowoleni z rządów Sariusza-Skąpskiego są też niektórzy członkowie jego macierzystej krakowskiej rodziny katyńskiej. Na niedawnym spotkaniu Stowarzyszenia Ofiar Katynia Polski Południowej Adam Macedoński, znany opozycjonista i założyciel krakowskiej rodziny zaproponował uchwałę, która zobowiązywała wyłanianych właśnie delegatów na listopadowy zjazd Federacji do składania pisemnych oświadczeń dotyczących ich przeszłości – m.in. braku współpracy z komunistycznymi służbami specjalnymi. Choć uchwała zyskała poparcie w głosowaniu, zarząd rodziny krakowskiej wkrótce ją unieważnił, uznając, że była próbą przeforsowania „dzikiej lustracji”. – Zarząd nie może unieważniać decyzji całego zebrania rodzin – mówi oburzony Adam Macedoński, który od jednego z członków rodziny krakowskiej usłyszał, iż jest „enkawudzistą”. Zbigniew Siekański, prezes krakowskiej rodziny, uważa, że ta uchwała była wymierzona w szefa Federacji, który ostatecznie delegatem na listopadowy zjazd został. - Oświadczenia nikt nie złożył – podkreśla Siekański. [srodtytul]Poszukiwania kontrkandydata [/srodtytul] Andrzej Sariusz-Skąpski nie chce jednoznacznie zadeklarować, czy będzie ubiegał się ponownie o stanowisko prezesa. – Podejmę decyzję na zjeździe – mówi. – Na pewno nie pozwolę, by podjęto próbę rozbicia ruchu katyńskiego - dodaje. Prezes ma zresztą także, oprócz przeciwników, wielu zwolenników, m.in. w Warszawie. W kilku rodzinach trwa jednak poszukiwanie kontrkandydata. Chętnych niełatwo znaleźć. Bożena Łojek, którą poparliby delegaci co najmniej kilku rodzin, nie zamierza kandydować. Nie chciałaby też rozłamu w organizacji. Podobnie prof. Maria Blombergowa z Łodzi. Twierdzi, iż jest słabym organizatorem, a funkcję powinien pełnić ktoś energiczny i młody. Średnia wieku członków rodzin katyńskich jest jednak wysoka. – Jestem optymistką, że ktoś odpowiedni się znajdzie – mówi mimo to prof. Blombergowa. – Mamy jeszcze trochę czasu.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL