Piłka nożna

Szczupak w sieci

Stanisław Ż. – konfliktowy sędzia i aktywny działacz
PAP, Wojtek Kamiński Wojtek Kamiński
Zarzut o charakterze korupcyjnym postawiła w czwartek wrocławska prokuratura obserwatorowi i szefowi szkolenia sędziów PZPN Stanisławowi Ż.
Po złożeniu obszernych wyjaśnień został on zwolniony do domu. Prokuratura zarzuca mu przyjęcie korzyści majątkowej w meczu zespołów trzecioligowych w sezonie 2003/2004.
56-letni Stanisław Ż. to człowiek od dawna znany, wpływowy i kontrowersyjny: w latach 1994 – 2000 sędzia ekstraklasy, potem obserwator, a od marca 2007 r. przewodniczący Komisji Szkolenia Kolegium Sędziów PZPN. Miał opinię niezbyt dobrego sędziego, który nie daje sobie rady w trudnych sytuacjach. Doświadczeni piłkarze tę jego słabość wykorzystywali.
W roku 1998, podczas meczu Petrochemii Płock z Lechem, kiedy już w 9. minucie podyktował rzut karny przeciw poznaniakom, jeden z nich miał podobno grozić mu połamaniem rąk, nóg i straszył mafią. Tak przynajmniej zeznał sędzia. W wyniku tego oświadczenia zawodnik Lecha został ukarany przez Wydział Dyscypliny. Smaczku sprawie dodaje fakt, że tym zawodnikiem był Piotr R., najsłynniejszy piłkarz Poznania, zatrzymany za działania korupcyjne w lutym. Po incydencie w Płocku i porażce Lecha 0:1 nieznani sprawcy próbowali podpalić dom sędziego w Górze. Po raz drugi Ż. wszedł w konflikt z piłkarzami w maju 2000 r. Prowadził wówczas derby Śląska Górnik – Ruch w Zabrzu. W pierwszej połowie ukarał czerwoną kartką bramkarza Ruchu Jakuba Wierzchowskiego. Kiedy w drugiej połowie Ż. podyktował kontrowersyjny rzut karny dla Górnika, zaatakowali go piłkarze Ruchu – m.in. Marcin Baszczyński i Mariusz Śrutwa. Kamery telewizyjne zarejestrowały sytuację, w której sędzia pada pod naporem zawodników Ruchu i jest przez nich kopany. Mimo to Ż. stwierdził, że rany na nodze to odnowienie się starej kontuzji, a upadek spowodowany był zaplątaniem się w leżącą na boisku serpentynę. Górnik wykorzystał jedenastkę, ale Ruch mecz wygrał 2:1, co doprowadziło do zamieszek na trybunach. Baszczyński i Śrutwa zostali na kilka miesięcy zdyskwalifikowani. Jako obserwator Stanisław Ż. zasłynął przeniesieniem się z Dolnośląskiego ZPN (gdzie mieszkał) do Lubuskiego, co umożliwiało mu ocenianie sędziów ze swojego okręgu. Ż. zajmował rozmaite stanowiska w okręgu, na wizytówce miał wypisanych wiele funkcji. Jako szef szkolenia organizował m.in. spotkania z dziennikarzami, na których wprowadzał nas w tajniki sędziowania. Ż. miał udział w niedawnym przyjęciu PZPN do tzw. Konwencji Sędziowskiej UEFA, z czym się wiążą znaczne dotacje tej organizacji (pierwsza rata, 30 tys. euro, już wpłynęła) na szkolenia polskich sędziów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL