Księżniczka rozpaczy

ROL
Z Isabelle Huppert rozmawia Barbara Hollender
[b]Rz: Powiedziała pani kiedyś, że aktor musi być jednocześnie żołnierzem i księciem. Co to właściwie znaczy?[/b]W tym zawodzie trzeba nauczyć się czekać jak udzielny książę, do którego zgłaszają się ludzie z rozmaitymi propozycjami, ale czasem trzeba samemu iść na wojnę, inicjować projekty, walczyć o swoją pozycję.[b]Która z tych dróg jest pani bliższa?[/b]Zdecydowanie ta pierwsza. Zdarza mi się, że inicjuję albo wchodzę w produkcję filmów, ale robię to rzadko. Na szczęście życie i kariera tak mi się ułożyły, że nie musiałam zostać bizneswoman.[b]Przypominam sobie role, dzięki którym zyskała pani międzynarodowy rozgłos: w „Cezarze i Rozalii” Claude’a Sauteta, „Violete Noziere” Claude’a Chabrola. Przede wszystkim jednak zapamiętałam panią jako wzruszającą, uczciwą i kruchą koronczarkę z filmu Goretty.[/b]– Grając tę rolę, nie miałam jeszcze 25 lat – i to było błogosławieństwo. Zwykle od młodych aktorek wymaga się bardzo „zewnętrznego” akto...
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL