Analizy

Wyrok czy ostrzeżenie dla sztukmistrza z Lublina

Okres ochronny dla posła PO skończył się, gdy postanowił zostać poważnym graczem
[b][link=http://blog.rp.pl/gociek/2009/05/30/wyrok-czy-ostrzezenie-dla-sztukmistrza-z-lublina/]Skomentuj na blogu[/link][/b]
Kariera posła Platformy przypominała dotąd nieco skrzyżowanie kabaretu i serialu. Kabaretowy był repertuar chwytów (z penisem i świńskim łbem na czele). A rodem z serialu były finały kolejnych ekscesów Palikota: nic nie mogło mu się stać, bo musi przecież wystąpić w następnym odcinku. Palikot był przydatny. Oto idealny fighter: milioner, który boleśnie obija politycznych przeciwników Platformy, robi to za własne pieniądze i w taki sposób, by władze partii w każdej chwili mogły się od niego zdystansować.
[wyimek]Maska błazna skrywała innego Palikota: marzącego o szefowaniu PO [/wyimek] Wzdychano więc nad Palikotem, obłudnie mówiąc: – Przekroczył granice przyzwoitości, ale to nie powód, żeby wykluczać go z klubu. Tak Zbigniew Chlebowski komentował w styczniu 2009 r. jeden z wpisów w blogu lubelskiego posła. Maska błazna skrywała jednak innego Palikota. Człowieka energicznego, bezwzględnego, który wydaje fortunę na profesjonalne badania marketingowe i nie chce kończyć kariery na podrzędnej komisji sejmowej. Lubelski poseł ostatnio odkrył karty. Zaczął mówić, że chce być przewodniczącym PO, rzucił wyzwanie typowanemu na następcę Tuska Grzegorzowi Schetynie. Otwarcie zarzucił nawet temu ostatniemu, że inspiruje śledztwa przeciw Palikotowi, i zapowiedział, że sięgnie po równie brutalne metody. Nieoficjalnie mówi się, że Palikot marzy o tece premiera. To oczywiste: skoro wicepremierem Polski mógł zostać Andrzej Lepper, to dla osoby o majątku i zdolnościach Palikota możliwe jest absolutnie wszystko. I nagle coś się zmieniło. Politycy z wierchuszki PO zaczęli mówić: – Zapadł wyrok na Palikota. Poseł został uznany ponoć za niesterowalnego i nielojalnego. Ale egzekucja miała być powolna, by nie robić hałasu w mediach. Kariera polityczna Palikota powinna się skończyć już kilka miesięcy temu, kiedy „Rz” ujawniła aferę z jego „słupami wyborczymi”. Studenci i emeryci dostawali od kolegów posła spore pieniądze i wpłacali je na jego fundusz wyborczy. „Dziennik” opisał w czwartek, jak Palikot „zgubił” pół miliona euro w oświadczeniu majątkowym i pożycza pieniądze od dziwnych firm zarejestrowanych w rajach podatkowych. To kolejny powód do wykluczenia lubelskiego posła z życia politycznego. Reakcja władz PO na te informacje pokaże, czy rację mają ci, według których Palikotowi nikt w Platformie krzywdy nie zrobi, bo to jej skarbnik albo sponsor. Czy też naprawdę skończył się okres ochronny dla posła – w chwili gdy zapragnął grać w prawdziwą politykę, a nie tylko machać erotycznym gadżetem.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL