Telewizja

Kup pan cegłę

PAT
Jak poradzić sobie z natrętnymi sprzedawcami i nie wydawać pieniędzy na zbędne rzeczy – takich instrukcji udzielają widzom (za darmo) realizatorzy zabawnego brytyjskiego filmu
Handlowcy zawsze wiedzą, co powiesz – ostrzega jeden z twórców dokumentu. – Mają gotową odpowiedź na wszystko. Przewidują twoje wątpliwości, dzięki czemu zyskują przewagę.
Stosują skuteczne, wypróbowane metody. Starają się zadawać pytania, na które klient nie może zdecydowanie odpowiedzieć: „nie”. Zamiast pytań zamkniętych w stylu: „Chcesz kupić komputer?”, zadają pytania otwarte: „Jaki komputer chciałbyś mieć?”. – Chodzi o stworzenie klimatu zgodnej, przyjaznej rozmowy, podczas której rozmówca staje się klientem – wyjaśnia sprzedawca. Gdy to za mało, starają się skruszyć potencjalnego nabywcę, udając kłopoty ze słuchem i nie reagując na jego brak zainteresowania. A gdy i to zawiedzie, stosują szantaż emocjonalny.
– Jeden z moich kolegów wymyślił historię o swojej dziewczynie – opowiada przed kamerami jeden z handlowców. – Wystawne wesele, luksusowa podróż poślubna, wytworni teściowie – ciągle o tym mówił, odbierał telefony i uzgadniał szczegóły ślubu. Spotykał się z klientem i zawsze miał o czym pożartować. W końcu zostali przyjaciółmi. Mijały tygodnie, wreszcie kolega postanowił załatwić interes. W pewnym momencie wyznał klientowi: „Facet, który miał być świadkiem na ślubie, uwiódł moją narzeczoną. Nie wiem, co teraz zrobię, ale najpierw chciałbym mieć z głowy ten interes”. Kto by odmówił komuś, kogo spotkało takie nieszczęście? Żyjący z prowizji handlowcy odczuwają nieustanną presję, by szukać nowych ofiar. Od tego zależy w końcu wysokość ich zarobków. W dodatku niewielu przełożonych toleruje kiepskie wyniki. – Jeden z moich szefów był potężnym facetem i strasznym draniem – wspomina jeden z bohaterów filmu. – Jeśli wpływy z poprzedniego tygodnia były marne albo kiedy go wkurzyliśmy w poniedziałek rano, wpadał i krzyczał: „Wszyscy na biurka”. Staliśmy na blatach i dzwoniliśmy, aż znaleźliśmy klienta. „Ostatni zarobi kopa!” – dorzucał. A słowo „kop” rozumiał niemal dosłownie. Inny opowiada, jak w jego firmie pracownik, któremu poszło najgorzej, dostawał „czapkę-matołkę” i szedł... do kąta. Nic dziwnego, że armia handlowców (w Wielkiej Brytanii 2 miliony osób) przypomina czasem stado hien. Mamią, kłamią, namawiają do kupna zbędnych rzeczy. I potrafią być niesłychanie skuteczni. Jeden z nich, sprzedawca sprzętu do czyszczenia dywanów i wykładzin, opowiada o swojej wizycie w domu potencjalnej klientki. Kiedy zaprosiła go do salonu, w którym na podłodze leżał biały puszysty dywan, od razu zakiełkował w nim plan. Gdy gospodyni udała się do kuchni, by przygotować herbatę, sprytny handlowiec przekupił jej dziecko, żeby rozlało napój porzeczkowy na dywan. Po powrocie do salonu pani domu nie miała już wyboru. W tej filmowej opowieści nieustannie mieszają się wątki, przeplatają interesy klientów i sprzedawców. Trzeba jednak przyznać, że i jedni, i drudzy nie raz się uśmiechną, a może i ubawią, gdy przejrzą się w tym krzywym zwierciadle. [i]Wyznania – Handlowcy 12.35 | TVP 2 | piątek[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL