fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kto naprawdę był „Leopoldem”

W „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł, którego autorzy Piotr Gontarczyk i Radosław Peterman przyznają, że nie byłem tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Leopold. Sprawa ta jest dla mnie od dawna zamknięta i niemająca znaczenia, bo przecież wiem najlepiej, że nigdy żadnym agentem nie byłem i zawsze walczyłem o Polskę, płacąc w czasach komunistycznych dość wysoką cenę.
Większość artykułu wypełniają rozważania, w jaki sposób mogło dojść do tej pomyłki. Autorzy podają też nazwisko rzeczywistego TW Leopolda. Całkowicie niepotrzebnie. Nie będę nadal rozpowszechniał tej informacji, która świadczy jedynie o bezduszności i pogardzie dla innych ludzi ze strony autorów. Komu ma służyć dziś niszczenie tego człowieka, który z jakąkolwiek działalnością publiczną nie ma nic wspólnego. Nasz kolega z Ruchu, nawet jeśli podpisał zgodę na współpracę, nigdy nam nie zaszkodził ani w swoich zeznaniach, ani później. Czytałem wiele tomów akt i donosów na mnie, nigdy nie było tam niczego, co napisał prawdziwy TW Leopold. Prawdopodobnie to jeszcze jeden przykład współpracy wymuszonej, podjętej, ale niezrealizowanej, przynajmniej jeśli chodzi o znany mi obszar działalności podziemnej.To, co skłoniło mnie do zabrania głosu, to następujący fragment tekstu: „Błędu tego (uznania mnie za agenta SB o pseudonimie Leopold – przyp. m...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA