fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Show-biznes

Warto walczyć o marzenia

AKPA
Drobna, krucha, eteryczna blondynka. Ale w środku dziewczyna z charakterem. Gdyby nie była uparta i silna, nie zrealizowałaby swoich marzeń. Izabella Miko, właściwie Mikołajczak, 27-letnia Polka, którą zachwyciło się Hollywood, mówi tak: – Cierpliwość i wytrzymałość są najważniejsze. To balet nauczył mnie, że na rezultat trzeba ciężko zapracować. Że trzeba parę razy upaść i podnieść się. Że nie ma kariery bez wyrzeczeń.
Aktorka, która na stałe mieszka w Los Angeles, ostatnio większość czasu spędza w Polsce — na planie komedii romantycznej „Kochaj i tańcz”. Reżyserem jest Bruce Parramore, debiutujący w fabule autor krótkometrażówek i teledysków, za kamerą stanął Bartek Prokopowicz. W głównych rolach — oprócz Izabelli Miko — m.in. Mateusz Damięcki, Rafał Królikowski i Krzysztof Globisz.
— Trzy miesiące... To mój najdłuższy pobyt w Polsce, odkąd 12 lat temu wyjechałam stąd do Nowego Jorku — śmieje się Iza.
Zdecydowała się przyjąć tę rolę głównie ze względów osobistych. Mówi o tęsknocie, szczególnie za rodziną. — Obecność najbliższych, możliwość bezpośredniego kontaktu, to wszystko docenia się dopiero, kiedy człowiek spędzi jakiś czas daleko od rodziny — mówi aktorka. — Wierzę w przeznaczenie: miałam wątpliwości, czy akurat teraz wyjechać z Los Angeles, kiedy tyle tam się dzieje, ale wszystko samo się ułożyło, pewne zobowiązania i terminy można było przesunąć. Nie mogłabym nie wykorzystać takiej okazji.
Propozycja była atrakcyjna również z innego powodu. „Kochaj i tańcz” to film o miłości z tańcem w tle. A przecież taniec to największa pasja Izy Miko. Od niego wszystko się zaczęło. Córka aktorskiej pary — Grażyny Dyląg i Aleksandra Mikołajczaka — zawsze marzyła o balecie. Wcale nie o aktorstwie. — To była po prostu praca moich rodziców, coś zwyczajnego — wspomina.
Zagrała jako dziecko, m.in. w „Panu Kleksie w kosmosie” i „Niech żyje miłość”. I dalej uważała, że liczy się tylko taniec. Ale musiała udowodnić, że nadaje się na balerinę. Na egzaminie wstępnym do szkoły baletowej komisja orzekła, że Iza jest za mało „elastyczna”. Uparta dziesięciolatka nie odpuściła, ćwiczyła dalej i w końcu warunkowo została przyjęta. Kiedy miała 14 lat, dostała stypendium w prestiżowej nowojorskiej School of American Ballet. Treningi były ciężkie, warunki życia trudne. Do dziś pamięta karaluchy, na które polowała w mieszkaniu i makabryczne morderstwo w mieszkaniu obok. Potem zaczęły się problemy zdrowotne — kłopoty z kręgosłupem i stawami. Zapadł wyrok: nie może dalej tańczyć. Największe marzenie życia rozwiało się... Wtedy przypomniała sobie o aktorstwie.
Zapisała się do słynnej szkoły prowadzonej przez Lee Strasberga. Żeby utrzymać się i zarobić na edukację, zaczęła pracować jako modelka. Nie pierwszy raz musiała stawić czoła przeciwnościom i zaryzykować.
— Jako tancerka byłam nie dość elastyczna, jako modelka za niska, a specjalistom od castingu nie odpowiadał mój obcy akcent — mówi. Ale w końcu dopięła swego. Trochę pomógł przypadek i spotkanie właściwych ludzi, trochę fart. Dostała dużą rolę na pierwszym castingu — to była komedia „Wygrane marzenia” Jerry’ego Bruckenheimera.
Zagrała m.in. w filmie tanecznym „W rytmie hip-hopu”, thrillerze „Minimal Knowledge”, a nawet horrorze „Straceni”. Podkreśla jednak, że najbardziej lubi komedie. — Cieszę się, że Polacy chcą oglądać komedie i chcą się uśmiechać. W Ameryce największe pieniądze zarabiają horrory, a ludzie chodzą do kina, żeby się bać. Szczerze — nie rozumiem tego.
Unika seriali. — Nie cierpię monotonii, wstawania codziennie rano — wyjaśnia. — Praca przy serialu za bardzo angażuje, aktor nie ma czasu na samodzielny rozwój.
Po powrocie do USA aktorka będzie promować dwa nowe filmy ze swoim udziałem. Komedię „Repo”, gdzie zagrała kleptomankę, i „Dark Streets” — musical, w którym śpiewa i tańczy. Myśli też o wakacjach — z mamą, w Indiach.
— Mam wiele pomysłów na życie, nie tylko związanych z aktorstwem — mówi Iza Miko. — Wybrałam Stany, bo zdaję sobie sprawę, że tam łatwiej mi będzie je realizować. Myślę o produkowaniu filmów. Chciałabym pomagać ludziom spełnić marzenia. Tak jak kiedyś ktoś pomógł mnie.
Izabella Miko w tym tygodniu w filmach: „Niech żyje miłość” (Ale kino!, wtorek, godz. 20.00) i „W parku” (Canal+, środa, godz. 21.00, Canal+ Film, środa, godz. 23.35)
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA