Sport

Nowy początek sezonu

Po przerwie kierowcy Formuły 1 wracają do walki o punkty. Wyścig na torze pod Barceloną to początek europejskiej części sezonu.
Circuit de Catalunya zawodnicy znają jak własną kieszeń. To tutaj odbywa się większość testów, podczas których przejeżdża się nawet ponad 100 okrążeń dziennie. Położony pod Barceloną obiekt nie ma zatem tajemnic przed inżynierami – zwłaszcza, że w zeszłym tygodniu jeżdżono tu aż przez cztery dni.
Dłuższa przerwa i jednocześnie odpoczynek od wyjazdów na drugą stronę kuli ziemskiej pozwoliły zespołom na wprowadzenie nowych podzespołów do wyścigówek. Świat Formuły 1 nigdy nie staje w miejscu i nawet parę tygodni wolnego pomiędzy kolejnymi wyścigami pozwala na radykalne zmiany w konstrukcji samochodów. „Pierwszy europejski wyścig to tak naprawdę nowy początek sezonu,” mówi Robert Kubica. Jednocześnie Polak przyznaje jednak, że trudno liczyć na drastyczne zmiany w układzie sił. „Każdy zrobił krok do przodu, tylko teraz powstaje pytanie, jak duże są te kroki,” zastanawia się kierowca BMW Sauber. „Wiadomo, że we współczesnej Formule 1 trudno jest nadrobić nawet 0,6-0,7 sekundy na okrążeniu w ciągu dwóch tygodni”. To pocieszająca wiadomość dla jego zespołu – sensacyjnego lidera klasyfikacji mistrzowskiej. Kubica wraz z Nickiem Heidfeldem w trzech wyścigach trzy razy stanęli na podium, Polak zdobył historyczne, pierwsze pole position w historii ekipy, a jego partner popisał się najlepszym czasem okrążenia w wyścigu w Malezji. Zespołowa jazda BMW Sauber daje im obecnie jeden punkt przewagi nad dominującą w Malezji i Bahrajnie ekipą Ferrari. McLaren – najszybszy podczas inauguracji sezonu w Australii – traci do liderów dwa punkty. Nie ulega jednak wątpliwości, że najszybszymi samochodami w tej chwili dysponuje Ferrari. Podczas zeszłotygodniowych testów czerwone wyścigówki wyposażono w nowe, radykalnie wyglądające rozwiązanie. Prostokątne otwory w górnej części nosa mają poprawiać aerodynamikę samochodu – bardzo ważną na torze w Barcelonie, składającym się w dużym stopniu z szybkich łuków. Nad aerodynamiką pracowały także inne zespoły – BMW Sauber przywiozło do Hiszpanii nową wersję tylnego skrzydła.
Jednak nie wszyscy kierowcy mieli okazję przetestować swoje samochody pod kątem weekendu Grand Prix. Podczas zeszłotygodniowych jazd sprawdzano obowiązujące od sezonu 2009 gładkie opony, tzw. slicki. Symulowano także przyszłoroczny poziom docisku, stosując łagodnie nachylone skrzydła używane obecnie tylko na szybkim torze Monza. „Nie przejechałem ani jednego okrążenia samochodem w tegorocznej konfiguracji,” przyznał Kubica. „Dlatego ważna będzie praca podczas piątkowych treningów – niby wszyscy doskonale znają tor, ale warunki potrafią się szybko zmieniać i czasami ciężko się wstrzelić z odpowiednimi ustawieniami”. Kłopoty będzie miał z pewnością najsłabszy zespół w stawce, Super Aguri. Satelicka ekipa Hondy, nękana problemami finansowymi, opuściła zeszłotygodniowe testy. Przyjechali co prawda do Barcelony, ale ich występ nadal stoi pod znakiem zapytania. Zaawansowane rozmowy z potencjalnym inwestorem zakończyły się fiaskiem. W wydanym wczoraj oświadczeniu czytamy, że rozmowy wciąż trwają, ale zespół odmawia jakichkolwiek komentarzy. Może się zatem okazać, że w niedzielę na starcie stanie zaledwie 20 kierowców. Kibice z całego świata skupiają się na walce tercetu BMW Sauber-Ferrari-McLaren, ale w Barcelonie największą uwagą cieszy się oczywiście Fernando Alonso. Były dwukrotny mistrz świata, za którego sprawą przez ostatnie lata wyprzedawano wszystkie bilety na Grand Prix Hiszpanii, w tym roku liczy już tylko na cud. „Do tej pory przyjeżdżałem tu z realnymi szansami na zwycięstwo, a przynajmniej na podium,” wspomina Hiszpan. „W tym roku to tylko pobożne życzenie, mam nadzieję że bez problemów uda nam się zakwalifikować do wyścigu w pierwszej dziesiątce”. Faworyt lokalnej publiczności w trzech wyścigach zdobył zaledwie sześć punktów, ale jego fani nie zamierzają się poddawać. „Pierwszy Alonso, drugi Kubika,” entuzjastycznie wykrzykiwał sprzedawca w lokalnym sklepie. „Kubika jest super, to najlepszy przyjaciel Fernando,” dodał. Z takim wsparciem polski kierowca BMW Sauber spokojnie może liczyć na podtrzymanie świetnej passy z poprzednich wyścigów – choć jego ekipa raczej nie ma co liczyć na utrzymanie pozycji lidera w mistrzostwach świata.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL