Sądownictwo

Czy w szpitalu MSWiA fałszowano dokumentację

Nie fałszowałem ani nie kazałem fałszować kart pacjentów – zapewnia Marek Durlik, były dyrektor szpitala
– To nie miałoby sensu, bo NFZ nie płaci za pojedyncze badania, tylko za procedury, czyli np. hospitalizację pacjenta – tak Marek Durlik, były szef szpitala przy ul. Wołoskiej w Warszawie, komentuje sugestie, jakoby zlecał lekarzom wpisywanie do kart pacjentów fikcyjnych badań.
Oskarża go o to tygodnik „Wprost”, według którego prokuratura ma nagrania, na których Durlik zleca fałszowanie dokumentacji. „Na taśmach jest zarejestrowana rozmowa Durlika z innym lekarzem, któremu dyrektor wydaje polecenie wpisania do karty niewykonanych badań” – pisze tygodnik. Nagrania mają pochodzić z podsłuchów, jakie Centralne Biuro Antykorupcyjne założyło, pracując nad sprawą podejrzanego m.in. o branie łapówek kardiochirurga Mirosława G. Marek Durlik zaprzecza, że fałszował karty. Twierdzi, iż szpital nic by na tym nie zyskał. – Nie ma znaczenia, czy wykonana zostanie jedna tomografia czy pięć. Szpital i tak otrzyma od NFZ tyle samo pieniędzy – przekonywał wczoraj Durlik w TVN 24.
Według „Wprost” były dyrektor ma być wezwany do prokuratury pod koniec roku po przesłuchaniu wszystkich świadków. Wtedy ma usłyszeć zarzuty. Prokuratura nie komentuje doniesień tygodnika. – Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w szpitalu MSWiA jest w toku. Nikomu nie postawiono zarzutów – ucina Katarzyna Szeska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie. O tym, że szpital MSWiA miał wyłudzić z NFZ 3 mln zł, CBA poinformowało już latem 2007 r., niedługo po zatrzymaniu kardiochirurga Mirosława G. Proceder – jak wtedy tłumaczono – polegał na tym, że lekarze mieli wpisywać do kartotek pacjentów w okresie od listopada 2006 r. do stycznia 2007 r. fikcyjne zabiegi i badania medyczne. O przekręcie miał wiedzieć ówczesny dyrektor szpitala Marek Durlik. Jak nieoficjalnie sugerowano – miał wkrótce usłyszeć zarzuty. Z informacji „Rz” wynika, że kontrole NFZ przeprowadzone w szpitalu przy Wołoskiej nie potwierdziły, by doszło do wyłudzenia tak dużej sumy, choć wyłudzenia mniejszych kwot mogły mieć miejsce. Np. kontrola mazowieckiego oddziału funduszu wykazała nieprawidłowości na kwotę ok. 340 tys. zł. I tę sumę szpital musiał zwrócić funduszowi. - Katarzyna Szeska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie masz pytanie, wyślij e-mail do autorki g.zawadka@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL