Piłka nożna

Zawisza mocny wiosną

Franciszkowi Smudzie zaczyna być duszno w Krakowie
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
Ekstraklasa: Kibice obrażali Franciszka Smudę i domagali się jego zwolnienia. Czy Bogusław Cupiał wytrzyma jeszcze dwa tygodnie?

W Krakowie nastroje minorowe i wkrada się nerwowość. Wisła nie wygrała jeszcze wiosną meczu, a apogeum nieudolności nastąpiło w sobotę, gdy na Reymonta zawitał najsłabszy zespół ligi – Zawisza.

W normalnych okolicznościach pytanie nie brzmiałoby, czy krakowianie są w stanie wygrać ten mecz, ale raczej jak wysoko. Od kiedy jednak ekstraklasa wznowiła rozgrywki po przerwie zimowej, nie ma czegoś takiego jak „normalne okoliczności".

Zawisza, który przegrywał mecz za meczem i odniósł jesienią zaledwie dwa zwycięstwa (w pierwszej kolejce z Koroną Kielce i w 12. z Bełchatowem) – potrafił zaliczyć serię ośmiu porażek z rzędu – na wiosnę jest innym zespołem. Dosłownie i w przenośni.

Właściciel klubu Radosław Osuch wymienił zimą niemal całą kadrę. Natomiast zatrudniony w trakcie rundy Mariusz Rumak dostał kilka tygodni okresu przygotowawczego, by w końcu móc spokojnie popracować z piłkarzami i wpoić im, czego od nich oczekuje. Efekty są zaskakujące. Zawisza wiosną nie przegrał meczu. I swoją niespodziewaną passę podtrzymał w Krakowie.

Wynik 1:0 dla gości z Bydgoszczy oznacza, że wciąż na pierwsze wiosenne zwycięstwo czeka Wisła. A kalendarz sprzymierzeńcem krakowian nie jest. Za tydzień jadą do Warszawy na mecz z Legią. W dodatku będą poważnie osłabieni – w spotkaniu z Zawiszą Arkadiusz Głowacki nieprzepisowo zatrzymał groźnie rozwijającą się kontrę gości i dostał żółtą kartkę, co znaczy, że do stolicy może pojechać wyłącznie w charakterze turysty. Za dwa tygodnie Wisła u siebie podejmuje z kolei w derbach Cracovię.

Nie wiadomo, czy meczów tych doczeka na stanowisku Franciszek Smuda. Były selekcjoner był wyjątkowo wulgarnie obrażany przez trybuny pod koniec spotkania z Zawiszą. Kibice wyzywali Smudę i domagali się jego zwolnienia.

Legia i derby

W Krakowie już krążą plotki, że zmiany trenera przede wszystkim chcą sami piłkarze. Skończyć się miała chemia między starszyzną drużyny, doświadczonymi zawodnikami, którzy wrócili do Krakowa z zagranicznych klubów, a szkoleniowcem.

Smuda stracił też poparcie prezesa klubu Roberta Gaszyńskiego, który wściekł się po tym, jak w prasie ukazała się wypowiedź trenera, który stwierdzał, że Legia może pozwolić sobie na kupowanie piłkarzy po 800 tysięcy euro, a do Wisły przychodzą zawodnicy za pięć złotych.

Chociaż przepowiadanie zachowań właściciela Wisły – Bogusława Cupiała  jest nawet bardziej ryzykowne niż wróżenie z fusów, to raczej nie należy spodziewać się, by Smuda został zwolniony z dnia na dzień.

Chociaż w Krakowie kolportowana jest już pogłoska, że przy Łazienkowskiej na ławce gości usiądzie dopiero co zwolniony z hiszpańskiej Osasuny Jan Urban (doprowadził kiedyś Legię do mistrzostwa Polski).

Innym przymierzanym do Wisły szkoleniowcem jest Jacek Zieliński, który od czasu zwolnienia z Ruchu Chorzów w zeszłym sezonie pozostaje bezrobotny.

Nowy wicelider

Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, że Smuda dostanie jeszcze ostatnią szansę – mecze z Legią i Cracovią. Szczególnie, że po derbach następuje dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacji. Ulubiony moment prezesów i właścicieli na zmiany szkoleniowców. Nowy trener ma więcej czasu, by poznać zespół, wprowadzić trochę swoich zwyczajów.

W piątek doszło do zmiany wicelidera ligi. W Poznaniu Lech pokonał Jagiellonię 2:0 zdobywając obie bramki w samej końcówce meczu. Najpierw cztery minuty przed końcem na uderzenie z dystansu zdecydował się szkocki lewy obrońca Barry Douglas, a tuż przed końcowym gwizdkiem rzut karny wykorzystał grający po przeciwnej stronie defensywny Tomasz Kędziora.

Lech – obok Zawiszy i Lechii – jest najlepiej punktującym zespołem w tym roku. By jednak zespół z Gdańska mógł się znaleźć  w tym zestawieniu potrzebna była wyjątkowo kontrowersyjna decyzja sędziego. Lechia pokonała u siebie GKS Bełchatów 1:0, a gola zdobył dziesięć minut przed końcem Chorwat Antonio Colak. Napastnik jednak wyraźnie faulował przy wyskoku do górnej piłki kryjącego go zawodnika gości Grzegorza Barana. Sędzia Paweł Gil z Lublina jednak faulu się nie dopatrzył i gola uznał.

23.kolejka

Ruch Chorzów – Pogoń Szczecin 2:1 (2:1)

Bramki dla Ruchu: B. Babiarz (25), G. Kuświk (28); dla Pogoni: M. Robak (34).

Widzów: 5 562. Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)

Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 2:0 (0:0)

Bramki: B. Douglas (86), T. Kędziora (90 z karnego)

Widzów: 18 523. Sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).

Piast Gliwice – Górnik Zabrze 2:2 (1:1)

Bramki dla Piasta: G. Badia (43), B. Szeliga (64); dla Górnika: Kosznik (35), P. Brożek (87 – samobójcza).

Widzów: 8 102. Sędziował: Krzysztof Jakubik (Sieldce).

Wisła Kraków – Zawisza Bydgoszcz 0:1 (0:1)

Bramka: Alvarinho (12).

Widzów: 9 190. Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).

Lechia Gdańsk – GKS Bełchatów 1:0 (0:0)

Bramka: Colak (80).

Czerwona kartka: M. Makuszewski z Lechii – 88 (druga żółta).

Widzów: 9 761. Sędziował: Paweł Gil (Lublin).

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Korona Kielce 2:2 (1:2)

Bramki dla Podbeskidzia: M. Sokołowski (24), M. Korzym (90); dla Korony: Rafael Porcellis (22), Luis Carlos (40).

Widzów: 4 875. Sędziował: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Mecz Śląsk Wrocław – Legia Warszawa zakończył się po zamknięciu wydania.

Dziś o godzinie 19:00 Górnik Łęczna – Cracovia (Canal+ Family, nSport+).

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL