fbTrack

Społeczeństwo

Wielki powrót do dialogu społecznego - Rada Dialogu Społecznego

Związkowcy będą mogli zgłaszać swe postulaty w Radzie Dialogu, a nie na protestach ulicznych
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
W tym tygodniu zostanie ustalona niemal ostateczna wersja ustawy o współpracy rządu, pracodawców i związków.

Rada Dialogu Społecznego zastąpi zapewne jeszcze przed wakacjami niedziałającą już ponad półtora roku Komisję Trójstronną.

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", na finiszu są już rozmowy partnerów społecznych – trzech central związkowych („Solidarności", OPZZ, Forum Związków Zawodowych), czterech pracodawców (Konfederacji Lewiatan, BCC, Pracodawców RP i Związku Rzemiosła Polskiego) oraz rządu – w sprawie ostatecznego kształtu ustawy o instytucjach dialogu społecznego.

Rada zgłosi ustawy

– Mogę jedynie powiedzieć, że trwają intensywne prace, spotykają się eksperci, rozmawiamy ze sobą do bólu szczerze – komentuje nasze informacje Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej odpowiadający za negocjacje.

Nie chce zdradzać szczegółów, bo, jak mówi, partnerzy obiecali sobie, że do końca rozmów nie będą ujawniać ich przebiegu mediom. Podobnie wypowiada się Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. – Nie komentuję do czasu zakończenia rozmów – mówi „Rzeczpospolitej". Jan Guz, przewodniczący OPZZ, w ogóle nie odpowiedział na naszą prośbę o komentarz.

Nam się udało jednak dowiedzieć, jak wyglądają szczegóły negocjacji. – W 80 proc. jesteśmy dogadani, sporne są dwie, może trzy kwestie – mówi nam osoba, która zna kulisy ustaleń.

Wyjaśnia, że w tym tygodniu dojdzie do kolejnych rozmów, i zapewnia, że prawdopodobnie uda się ustalić ostateczny kształt ustawy oraz ewentualny protokół rozbieżności. – Mają nad nimi dyskutować jeszcze liderzy central związkowych i pracodawców na posiedzeniu, które ma się odbyć do połowy marca – mówi nasz informator.

Na co zgadzają się partnerzy? Przesądzone jest, że zamiast Komisji ma powstać Rada Dialogu Społecznego. Tworzyłoby ją po siedmiu członków delegowanych przez każdą ze stron. Liczyłaby zatem 56 osób – 21 związkowców, 28 przedstawicieli pracodawców oraz siedmiu rządu. Z grupy tej zostanie wyłonione siedmioosobowe prezydium. Co bardzo istotne – zgadzają się co do tego wszystkie strony negocjacji – przewodniczącym Rady nie byłby już, jak obecnie, członek rządu, ale rotacyjnie każdy z przedstawicieli prezydium.

Rada zyska też nowe kompetencje. Będzie mogła występować z wnioskiem do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie wątpliwości prawnych. Będzie także mogła przygotowywać projekty aktów prawnych, a rząd będzie zobowiązany do ich rozpatrzenia. Jeśli nie będzie chciał przyjąć wniosku partnerów, będzie musiał przedstawić pisemne uzasadnienie decyzji. Jeśli natomiast wniesie projekt do Sejmu, ale w zmienionym kształcie, będzie się musiał w uzasadnieniu do ustawy z tego wytłumaczyć.

Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan wskazuje, że takie rozwiązanie ma zwiększyć siłę oddziaływania partnerów i wzmocnić dialog społeczny.

Rada ma też opiniować plan finansowy dwóch funduszy celowych tworzonych ze składek firm i pracowników – Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Pracodawcy upominają się o to od lat. Rząd często według własnego widzimisię wydaje gromadzone tam pieniądze, mimo że są wpłacane w konkretnym celu. O najnowszym pomyśle na ich zagospodarowanie pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" kilkanaście dni temu. Z FGŚP do branży górniczej trafi 1 mld zł.

Rząd chce kontroli

Co zatem stoi na przeszkodzie ostatecznego porozumienia? Sprawa autonomii Rady. Partnerzy społeczni – przypomnijmy, że to oni są autorami projektu ustawy – chcą, by miała one własny, niezależny od resortu pracy budżet (wpisany do budżetu państwa) oraz by była niezawisła od resortu pracy. Obecnie Komisja Trójstronna operacyjnie i finansowo podlega Departamentowi Dialogu Społecznego w tym ministerstwie. Partnerzy przekonują, że oderwanie Rady od rządu daje faktycznie niezależną pozycję Rady. Dzięki temu nie tylko staje się ona bardziej podporządkowana interesom wszystkich stron, lecz także rośnie jej ranga.

Jaki będzie ostateczny los ustawy? Wszystko wskazuje na to, że w niedługim czasie uda się ją uzgodnić. Chcą tego wszystkie strony, a dla rządu to wręcz spawa priorytetowa – chce zaprezentować swój sukces „powrotu do stołu rozmów".

Plan jest taki, że po uzgodnieniach ustawa zostanie zgłoszona jako pilna do Sejmu i wejdzie w życie jeszcze przed wakacjami. To bardzo realne – jeśli partnerzy dojdą do kompromisu, zgoda Sejmu będzie już właściwie formalnością.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL