Ekonomia

50+: pierwsze starcie

Michał Boni, szef zespołu doradców premiera Donalda Tuska
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Konsultacje nad programem aktywizacji osób starszych.Ponad 30 mld zł zyska budżet, jeśli w ciągu kilku lat do pracy wróci 800 tys. emerytów
Ten tydzień pokaże, na ile prawdziwe są intencje rozmów w sprawie rządowego programu „Solidarność pokoleń 50+”. W środę w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy OPZZ, w którym proponuje się przedłużenie o dziesięć lat prawa do wcześniejszej emerytury. W czwartek natomiast związki zawodowe z Komisji Trójstronnej będą się zastanawiały, jak opiniować rządowy pomysł zachęcenia do pracy osoby po pięćdziesiątce.
– Niestety, sprawdziły się nasze przypuszczenia – mówi Janusz Śniadek, szef NSZZ „Solidarność”. Według związkowców program to jedynie zasłona – gabinet Donalda Tuska chce zabrać pracownikom ich uprawnienia do wcześniejszych emerytur. Program „Solidarność pokoleń 50+” to, jak już pisała „Rz”, rządowy pomysł, który ma doprowadzić do powrotu na rynek pracy osób po pięćdziesiątce. Plan jest taki, by maksymalnie w ciągu 12 lat co druga osoba, która skończyła 50 lat, nadal chciała pracować. Teraz robi to co trzecia.
– Jeśli w tym czasie pracę podejmie 700 – 800 tys. osób, które skończyły 50 lat, a o takiej grupie mówimy, to budżet zyska 15 – 16 mld zł z wpływów podatkowych. Dodatkowo zmniejszy się kwota potrzebna na wsparcie Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o około 16 mld zł – tłumaczy Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy odpowiedzialna za system ubezpieczeń społecznych. I ona, i jej przełożona Jolanta Fedak, minister pracy, zapewniają, że program jest tak skonstruowany, by wyraźnie wspierał ideę zatrudnienia i aktywności zawodowej. Stąd w projekcie ulgi dla pracodawców, szkolenia dla czterdziestopięciolatków i osób starszych, likwidacja wcześniejszych emerytur. Rząd zapowiada też skuteczną pomoc dla bezrobotnych po pięćdziesiątce. Resort chce też pomóc pracodawcom nauczyć się zarządzać wiekiem w firmach oraz rozwinąć usługi pozwalające na godzenie pracy i życia rodzinnego. Planowane jest przeniesienie wypłaty zasiłków chorobowych z przedsiębiorców na ZUS, zwolnienie firm ze składek na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, jeśli zatrudniają pracowników 50+. Tymczasem związki zawodowe zaciekle bronią prawa do wcześniejszych emerytur. Nie podobają im się proponowane zmiany w kodeksie pracy. Mówią o tym nie tylko na forum Komisji Trójstronnej – w Sejmie od jesieni 2006 roku czeka obywatelski, nadzorowany przez OPZZ, projekt zmiany ustawy o emeryturach i rentach z FUS. Jan Guz, szef OPZZ, będzie wreszcie przedstawiał go w środę. OPZZ chce, by ten przywilej zachowali wszyscy ci, którzy już pracują i ich zawody mają prawo do wcześniejszych emerytur. Według szacunków resortu pracy dotyczy to ok. 1 mln osób. Co więcej, projekt przewiduje, że jeśli takie osoby przystąpiły do otwartych funduszy emerytalnych, to powinny mieć prawo z nich wystąpić po to, by otrzymać wcześniejsze świadczenie. Oba związki, podobnie jak Forum Związków Zawodowych, zdecydowały się w zeszłym tygodniu na negocjacje w Komisji Trójstronnej w sprawie programu 50+. Potrwają one przez kwiecień. Pierwsze czytanie projektu OPZZ w Sejmie i reakcje na nie są więc przygrywką do negocjacji w KT. Rządowy program ma przeciwdziałać niekorzystnej sytuacji na rynku pracy oraz wyprzedzić zmiany demograficzne. W tej chwili w Polsce mieszka 64 proc. osób w wieku produkcyjnym. Demografowie szacują, że w 2050 roku będzie to 50,4 proc. Zatem w 2011 r. na 100 osób w wieku produkcyjnym ma przypadać 56 osób w wieku nieprodukcyjnym, a w 2050 r. – już 98 osób. Jesteśmy europejskim krajem najmłodszych emerytów – przeciętnie kobiety kończą karierę w wieku 56 lat, a mężczyźni – niespełna trzy lata później (w UE średnia to 61 lat). W efekcie 3 miliony osób, które mogłyby pracować, dostają wcześniejsze emerytury, renty, świadczenia i zasiłki przedemerytalne oraz świadczenia z pomocy społecznej. Michał Boni, szef zespołu doradców strategicznych premiera Donalda Tuska Żaden rząd nie przedstawił dotąd programu, w którym wskazuje, jakimi sposobami i za jakie pieniądze możliwa jest aktywizacja zawodowa osób po pięćdziesiątce. Dla nas ważne jest wzmocnienie zatrudnienia, rozwój gospodarczy, szansa poprawienia konkurencyjności Polski. Musimy przełamać stereotyp myślenia, że dla pracownika w pewnym wieku najlepszym rozwiązaniem jest przejście na wcześniejszą emeryturę. Wielu ludzi chce nadal pracować, tylko nie ma jak, innych trzeba do tego przekonać. To nie jest tak, że rząd reprezentuje zło, proponując 50+, a związki zawodowe dobro, bo bronią przywilejów. Musimy wybrać rozwiązania korzystne dla wielu pokoleń. Mam nadzieję, że uda się do tego przekonać i pracodawców, i związki zawodowe.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL