Naukę poprowadzi Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie. Problem w tym, że jej dyrekcja zmieniła właśnie zdanie w sprawie zakwaterowania.
[srodtytul]Aplikanci są rozgoryczeni. [/srodtytul]
Chodzi o to, że z noclegów na preferencyjnych warunkach – w domu aplikanta, gdzie nocleg ma kosztować 50 zł – będą mogli korzystać tylko niektórzy. Szkoła oferuje taką możliwość aplikantom zajmującym najwyższe pozycje na liście kwalifikacyjnej, aż do wyczerpania limitu 150 miejsc. Pod uwagę nie są brani aplikanci zameldowani w Krakowie.
Najnowsze kryterium przyznawania miejsc noclegowych ma obowiązywać przez najbliższy rok. Okazało się, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom kryterium przyznania miejsca w domu aplikanta jest zamiast odległości od Krakowa pozycja na liście – mówi "Rz" Katarzyna z Wrocławia, która znalazła się na liście dopiero w drugiej setce. I dodaje, że to niesprawiedliwe, gdyż oprócz tej niedogodności – ponad połowa aplikantów musi sobie szukać lokum na dwa tygodnie w miesiącu, co jest nie tylko trudne, ale i drogie.
Aplikanci przypominają, że obiecywano, że jeśli będzie kłopot z miejscami, to rocznik zostanie podzielony na dwie grupy. To niejedyne zastrzeżenie.
Joanna z Gdańska, która rozpocznie naukę w Krakowie, przypomina też, że problem z zakwaterowaniem byłby mniejszy, gdyby tak jak zapowiadano wcześniej, nauka trwała dwa – trzy tygodnie (zjazdy), a później przez dwa miesiące trwałyby praktyki. – Niestety, to też zmieniono.
[b] [ramka][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/11/03/aplikanci-rozczarowani-zmiana-warunkow/]Skomentuj ten artykuł[/link][/ramka] [/b]