Wielkopolska

Miasto najpiękniejszych nocy i dni

Rekonstrukcja dworku w Russowie, gdzie Maria Dąbrowska spędziła dzieciństwo i młodość. Wokół podziwiać można park i skansen etnograficzny. Fot. Rafał M.Socha
Wikipedia
Tylko kilka polskich miast doczekało się opisu na łamach książek nominowanych do literackiej Nagrody Nobla. Wśród nich jest Kalisz opiewany przez Marię Dąbrowską na stronach „Nocy i dni".

„Piękny był dla mnie Kalisz, miasto naszych rodzinnych wypraw ze wsi i moich pierwszych lat szkolnych. Kalisz z jego rzeką ujętą w kanały płynące ulicami, i piętrzące się tylu mostami, z jego prześlicznym parkiem, z jego starymi poklasztornymi kościołami, z jego rynkiem o wąskich kamieniczkach, z jego gmachami dawnych kolegiów, z jego całym powabem kraju mojego dzieciństwa" – pisała z sentymentem Maria Dąbrowska.

Urodziła się w podkaliskim Russowie z małżeństwa Józefa Szumskiego i Ludomiry z Gałczyńskich, którzy w czasach, gdy przyszła na świat, zaliczali się już do zubożałej szlachty. W ich dworku od 1971 mieści się Oddział Literacki Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej w Kaliszu z kolekcją poświęconą Marii Dąbrowskiej.

Kaliniec

Rzadko zdarza się, że pisarz kreuje nową tożsamość miasta młodości, ta zaś odciska piętno na jego przyszłości. Maria Dąbrowska miała tę kreatorską moc. Kalisz nazwany w „Nocach i dniach" Kalińcem zainspirował Kaliszan do nazwania lewobrzeżnej części miasta, gdzie zbudowano wielkie osiedle mieszkaniowe, właśnie Kalińcem.

Kalisz, który od XIV wieku do czasu zaborów był stolicą województwa, w czasach, kiedy rozgrywa się akcja „Nocy i dni", pełnił funkcję stolicy guberni Cesarstwa Rosyjskiego. Jak pisała Halina Sutarzewicz, pisarka świetnie odtworzyła na kartach powieści topografię miasta młodości. Każdy, kto znał dawny Kalisz lub też poznał go z opisów i fotografii, mógł w realistycznych, literackich portretach Dąbrowskiej osadzić stworzone przez pisarkę sytuacje w konkretnej lokalizacji.

Szczególne miejsce odgrywa ul. Babina z numerem 2, gdzie w latach 1901–1904 uczyła się na pensji Heleny Semadeniowej. W powieści ulica kojarzona z latami nauki nazwana została Dziadowe Przedmieście. Z kolei ulica Karolińska to aleja Wolności, zwana dawniej aleją Józefiny. W Raciborskim Przedmieściu rozpoznać można Górnośląską, a plac Świętojański to plac św. Józefa, często opisywany z okien mieszkania pani Barbary.

Nenufary

Niektórych miejsc na obecnej mapie Kalisza już nie odnajdziemy, dlatego mogą tworzyć aurę fikcji literackiej. Tymczasem istniały naprawdę, ale padły ofiarą przebudowy. Tak było z kanałem Prosny, który biegł między dzisiejszą ulicą Nowotki a Babiną. Między innymi kanał, a także liczne mosty oraz rzeka Prosna płynąca pośród zakoli, parków i skwerów sprawiły, że Kalisz jawi się w „Nocach i dniach" jako Wenecja. A może i był dla Dąbrowskiej Weroną. Młoda dziewczyna tu bowiem spotkała swojego Romea w scenerii parków, festynów i kawiarnianych ogródków. To oczywiście pamiętny Józef Toliboski, który zrywał dla młodej piękności nenufary. I nie ma chyba w literaturze polskiej takiej sceny miłosnej, która była później powtarzana w rzeczywistości tak często, w pastiszu i na serio. Wielu zakochanych mężczyzn chciało być nowym wcieleniem Toliboskiego. Dzięki Dąbrowskiej.

Nie wszystko, co stanowiło w Kaliszu pejzaż młodości wybitnej pisarki, przetrwało. Pomiędzy 7 a 22 sierpnia 1914 r., co pokazuje również serial telewizyjny, miasto zostało zniszczone niemieckim artyleryjskim ostrzałem, a potem podpalone. Dąbrowska nie omieszkała opisać szokującego mordu niemieckich żołnierzy, którego ofiarą padło 80 osób, na Wzgórzu Wiatracznym.

Pisarski los

Tamten Kalisz jest już tylko na kartach „Nocy o dni", a dworek w Russowie można odwiedzać. Dąbrowska przyszła tu na świat 6 października 1889 roku. Miejsce było naznaczone pisarskim losem. Właścicielem był bowiem Kazimierz Waliszewski, publicysta i pisarz, przebywający stale w Paryżu. Dworek dzierżawił ojcu Marii. Szumski był dobrym gospodarzem. Dworek nie był bogaty, ale zasobny i owszem. Maria nie musiała później koloryzować swoich wspomnień, o czym świadczy już sam tytuł opowiadania „Uśmiech dzieciństwa" pochodzącego z pierwszego zbioru Dąbrowskiej. Ostatnie lato w Russowie spędziła w 1908 r. Jak wiele dziewcząt o społecznikowskich zapędach dokumentowała wtedy twórczość ludową z rodzinnej okolicy. Przetrwały w dwóch postaciach – oryginalnej, zdeponowanej w Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza w Warszawie, a także przetworzone w cyklu „Ludzie stamtąd".

Powroty w okolice dzieciństwa i młodości były krótkie. Pierwszy przypadł na wspomniany już czas bombardowania miasta na początku pierwszej wojny światowej. Potem musiały minąć ponad cztery dekady, by w maju 1958 roku zobaczyła dom dzieciństwa w stanie zapaści. Obraz tego zaniedbania prześladował pisarkę do końca życia, czemu dała wyraz w swoich pamiętnikach. Na łamach „Ziemi Kaliskiej" napisała:

„Dla mnie Kalisz jest już tylko snem dzieciństwa i pierwszych lat młodości. Lecz w tym śnie – jest miastem najpiękniejszym na świecie. Miastem o najpiękniejszym parku, najpiękniejszej rzece, najpiękniejszych ulicach, mostach, najpiękniejszych nocach i dniach".

Dziecko ziemi kaliskiej

Pewnie i te frazy stały się dla lokalnych pasjonatów zachętą do konserwacji domostwa Dąbrowskiej. Kolejne wydarzenia tylko temu pomagały. Gdy w 1960 roku obchodzono jubileusz 1800-lecia Kalisza, pisarka została honorową obywatelką miasta. A gdy zmarła pięć lat później – zawiązał się Komitet Budowy Muzeum Marii Dąbrowskiej. Dzieło zostało zakończone w 1971 r. W holu umieszczono na tablicy słowa pisarki: „Jestem dzieckiem Ziemi Kaliskiej. Z jej okolic i z samego Kalisza czerpałam natchnienie do moich książek: »Uśmiech dzieciństwa«, »Ludzie stamtąd« oraz »Noce i dnie«. Ta Ziemia kształtowała moje poczucie artystyczne, styl i język mojej całej twórczości. I choć dawno opuściłam kaliskie strony, zawsze kocham je z rzewną pamięcią i wdzięcznością...".

„Plus Minus", weekendowy dodatek „Rzeczpospolitej", w 1999 r. gościł na swoich łamach Tadeusza Drewnowskiego, który w tekście „Propozycja językowa" właśnie język Marii Dąbrowskiej wskazywał jako optymalny model stylu łączącego tradycję oraz styl kolokwialny.

Do Dworku Marii Dąbrowskiej dochodzi się piękną bukową aleją. Dworek jest rekonstrukcją, a obecna ekspozycja został otwarta w 1989 r., w stulecie urodzin pisarki. Tworzą ją salon Szumskich, sypialnia, gabinet oraz kuchnia dworska i korytarz przeznaczony na wystawy czasowe.

Pokój panieński pisarki, zgodnie z historią, usytuowany jest na poddaszu. Zwiedzający mogą podziwiać pamiątki po pisarce, wśród których są rękopisy, dokumenty osobiste, fotografie, maszyna do pisania, meble, obrazy, dywany, a także wizerunki wzorów postaci z „Nocy i dni". Marię Dąbrowską możemy oglądać na zdjęciach z okresu studenckiego w parku russowskim, a także w Brukseli i Lozannie. Ranne pantofle pochodzą z warszawskiego mieszkania na Polnej. Nie mogło zabraknąć pierwszych wydań „Nocy i dni", „Uśmiechu dzieciństwa" i „Ludzi stamtąd", czyli trzech utworów najbardziej związanych z Russowem.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL