fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pomorze

Większych legend rocka nie ma

Whitesnake przyjedzie do Polski na pożegnalny show
materiały prasowe
Santana, Deep Purple, Whitesnake to gwiazdy tegorocznego Festiwalu Legend Rocka w Dolinie Charlotty.

To jedna z większych sensacji tego roku. Carlos Santana po czterech dekadach przerwy połączył siły z przyjaciółmi, którzy tworzyli skład legendarnej formacji Santana, znanych w różnych konstelacjach z klasycznych już albumów „Santana", „Abraxas" i „Santana III". Z takich hitów, jak „Black Magic Woman", „Oye Coma Va" czy „Europa". To z nimi wzbudził sensację w Woodstock.

Carlos, Gregg Rolie, Neal Schon, Michael Carabello, Michael Shrieve nagrali złożony z 16 kompozycji album, którego premierę zaplanowano na 15 kwietnia.

– Nasza sesja nagraniowa była magiczna – powiedział lider. – Nie musieliśmy niczego forsować na siłę, osiągnęliśmy nieprawdopodobną naturalność, która zrodziła się z jamu i próby uporządkowania go. Nikt nie będzie miał problemu, żeby zidentyfikować tę muzykę z szyldem zespołu Santana!

Album otrzymał nazwę „Santana IV".

– Carlos i ja komunikowaliśmy się zdecydowanie lepiej niż przed laty – powiedział Schon, który odszedł z grupy, żeby założyć wraz z Rolie popularną grupę Journey.

Santana w Dolinie Charlotty to już część jej legendy. Muzyk zagrał tu w 2013 roku, zachwycił się miejscem, obiecał, że powróci, i tak się właśnie stanie.

To również dowód na to, że marzenia się spełniają. Kiedy organizator festiwalu Mirosław Wawrowski studiował medycynę w Gdańsku na przełomie lat 70. i 80., muzyka rockowa była dla niego jedyną nadzieją i przepustką do świata wolności.

– Pamiętam, jak leżeliśmy z kolegami w akademiku na łóżkach, patrzyliśmy w sufit i marzyliśmy o lepszym świecie – powiedział „Rzeczpospolitej" Mirosław Wawrowski. – A jego symbolem stała się właśnie muzyka Boba Dylana, Carlosa Santany, Led Zeppelin, Deep Purple.

Minęły trzy dekady i odbywający się niedaleko Słupska festiwal może się już pochwalić obecnością większości z tych muzyków – Boba Dylana, Deep Purple i Roberta Planta z Led Zeppelin.

– Z pierwszym przyjazdem Santany nie było łatwo – wspomina Wawrowski. – Padały pytania, dlaczego ma zagrać na wsi, daleko od lotniska, a nie w Warszawie czy w Gdańsku. Kiedy przyleciał, jechaliśmy do doliny dziurawymi kaszubskimi drogami, żeby ominąć korki, z czego Carlos miał wielką uciechę. I poznał moją historię – to, jak pierwszy raz jako czternastolatek usłyszałem „Black Magic Woman" w remizie w Ustce, oraz to, jak spełniają się moje muzyczne marzenia, bo na cześć Santany zbudowałem amfiteatr, do którego przyjechał. Zakochał się w dolinie, a podczas koncertu wręczył mi swoją gitarę z dedykacją „Dla Mirka z miłością i szacunkiem", a także bukiet białych róż.

Gitara jest obecnie wyeksponowana w hotelu.

Deep Purple również znajdują się w szczytowej formie. Tak wysokiej, że nie muszą już zastanawiać się nad powrotem założyciela zespołu – Ritchiego Blackmore'a.

– Co rusz pojawiają się na ten temat spekulacje – mówi Ian Gillan. – Całkiem bezsensowne, ponieważ o powrocie w dawnym składzie nie może być mowy. Ritche opuścił nas w fatalnym stylu. A jednak pozbieraliśmy się, doszedł do nas Steve Morse, z którym udało nam się powrócić do najwyższej formy, i znowu gramy w halach, na stadionach i na festiwalach. Po co mielibyśmy to zmieniać? I wcale nie chodzi o to, że jestem pokłócony z Ritchiem. To nie prawda. Jesteśmy w stałym kontakcie, ale o charakterze wyłącznie prywatnym.

Wysoką formę zespołu potwierdził ostatni album „Now What?!" z 2013 roku. Również jego zasługą jest to, że jeden z najbardziej utytułowanym zespołów świata zostanie nareszcie wprowadzony do Rocka and Roll Hall of Fame. Jednocześnie grupa nie spoczywa na laurach i nie ma żadnych dylematów dotyczących przyszłości. Po prostu weszła do studia, by nagrać kolejny album.

– Mamy więcej materiału, niżbyśmy chcieli – powiedział perkusista Ian Paice po pierwszych sesjach z producentem Bobem Ezrinem.

– 13 dni w studiu okazały się bardzo szczęśliwe, bo nagraliśmy 13 kompozycji – powiedział basista Roger Glover. – Teraz z Ianem Gillanem przesłuchamy muzykę i weźmiemy się do pisania tekstów.

Wszystko wskazuje na to, że jeśli nawet nie ukaże do lata płyta, to piosenki będą gotowe i być może fani w Dolinie Charlotty usłyszą jedną z nich. A jeśli nie, to i tak nie zabraknie takich szlagierów, jak „Smoke on the Water", „Black Night", „Highway Star", „Strange Kind of Woman", „Lazy" czy „Perfect Strangers".

Sensacją będzie przyjazd na festiwal grupy Whitesnake, założonej przez muzyków Deep Purple, którą dziś kieruje David Covardale, wielka wokalna legenda rocka. Warto wybrać się do Charlotty, bo to pożegnalna trasa formacji. Będzie stanowić naturalny przegląd dokonań od 1978 roku. Ostatni album grupy to „Purple Album" z 2015 r., na którym przypomniane zostały kompozycje z okresu „Burn", „Stormbringer" i „Come Taste The Band". Fani usłyszą podczas koncertu m.in. kompozycje „The Gypsy", „Soldier of Fortune", „Mistreated", „You Fool No One".

Program festiwalu

- Suzi Quatro, Kasia Kowalska 7.07

- Carlos Santana 8.07

- Marillion, Mike & The Mechanics 25.07

- Deep Purple 26.07

- The Sisters of Mercy 5.08

- Whitesnake 6.08

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA