Małopolska

Popyt na luksus i na jedną gwiazdkę

W Krakowie jest 10 hoteli o najwyższym pięciogwiazdkowym standardzie.
AdobeStock
Aż 13 mln turystów przyjechało do Krakowa w 2017 roku. Również małopolskie kurorty cieszyły się dużym zainteresowaniem.

W całym województwie małopolskim przybyło 3,3 tys. miejsc noclegowych.

W Małopolsce dwie trzecie powstających miejsc hotelowych zostało udostępnionych w Krakowie. Według Dariusza Książka, prezesa Emmerson Evaluation, firmy zajmującej się m.in. wycenami i analizami rynku hotelarskiego, równowaga rynkowa między podażą i popytem raczej nie zostanie w najbliższych latach zachwiana.

– Planowane inwestycje raczej nie powinny osłabić pozycji już istniejących obiektów – uważa Książak.

Dzisiaj w Krakowie istnieje 150 hoteli skategoryzowanych (to znaczy posiadających gwiazdki), podczas gdy w Warszawie jest ich niewiele ponad 80 – wynika z informacji Instytutu Analiz Monitora Rynku Nieruchomości. Tyle że w Warszawie hotele są większe. Mają więcej pokoi, najczęściej 200–300. Tych najlepszych, pięciogwiazdkowych, w Warszawie jest 12, w Krakowie – 10. W samym Krakowie w najbliższym czasie planowane jest oddanie do eksploatacji dwóch nowych obiektów – czterogwiazdkowego Puro na Kazimierzu (II kwartał 2018 r.) i trzygwiazdkowego Best Western na lotnisku w Balicach (I kwartał 2019 r.) – wynika z analizy Emmerson Evaluation. Łącznie z oddanym w ostatnim kwartale B&B w tym mieście w latach 2017–2019 przybędzie 480 pokojów hotelowych. Z innych miast Małopolski w I półroczu 2018 r. ma zostać oddany Hamptons by Hilton w Oświęcimiu.

Miejsce na inwestycje

Zdaniem ekspertów Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego w Krakowie jest jeszcze miejsce na hotele pięciogwiazdkowe i popyt na pobyty w takich obiektach, ponieważ nadal są one znacząco tańsze niż w podobnych obiektach na Zachodzie. Dlatego np. w rejonie Wawelu powstaną luksusowe apartamenty z restauracją mieszczącą się w pozostałościach zabytkowego kościoła św. Jadwigi, który istniał tam między XIV i XVIII w.

Jednocześnie mamy też nowe zjawisko: Polacy odkryli Polskę i po kraju podróżuje ich coraz więcej. Przydałoby się trochę dobrej jakości obiektów jedno- i dwugwiazdkowych. Na razie jest ich w Krakowie ok. 130.

Nie należy jednak liczyć na to, że w Krakowie nadal będziemy świadkami hotelowego boomu. – Liczba nowych inwestycji planowanych w Krakowie nie wyróżnia się już na tle innych rynków, co w naszej opinii oznacza, że równowaga pomiędzy podażą a popytem nie zostanie zachwiana – mówi Dariusz Książak.

Na popycie na Małopolskę korzysta oczywiście krakowskie lotnisko, które w 2017 r. odprawiło ponad 5,8 mln pasażerów, o 17 proc. więcej niż w 2016 r. A popularność Krakowa i Małopolski spowoduje, że na lotnisku Balice w tym roku z pewnością pęknie liczba 6 mln pasażerów. – Małopolska cały czas przyciąga turystów i biznes. W grudniu w samolotach do Leeds Bradford, Paryża CDG i Bazylei zajętych było aż 94 proc. miejsc. W ostatnim miesięcy ubiegłego roku pasażerowie najczęściej korzystali z połączeń do Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch – mówi Radosław Włoszek, prezes Kraków Airport.

Drogo w Zakopanem

Odwiedzających Zakopane mogłoby być jeszcze więcej. Barierą, która nadal wydaje się nie do pokonania, jest infrastruktura transportowa, która powoduje, że od weekendu spędzonego w najbardziej znanym polskim mieście pod Tatrami trzeba odliczyć siedem godzin stania w korkach na zakopiance. Gdyby ta przeszkoda przestała istnieć, Zakopane mogłoby przyjąć więcej gości poza sezonem. Wierzą w to inwestorzy. Dlatego jeszcze w tym roku oddane będą w tym mieście dwa obiekty: Radisson Blue Hotel & Residences (158 pokojów) i hotel Golden Tulip (125 pokojów). Inwestorów i deweloperów zaczyna już dotykać poważny problem: jest coraz mniej atrakcyjnych gruntów, a te, które są, będą drożeć. Ceny podkręcają deweloperzy. Za metr kwadratowy działki w centrum tatrzańskiego kurortu trzeba już zapłacić tysiąc złotych.

Sezon będzie dobry

Ten sezon powinien być dobry dla małopolskich hoteli i pensjonatów. Kraków to oczywiście samograj. Podobnie jest z Bukowiną Tatrzańską, Białką, a także górskimi stanicami. – Pragnący wypocząć już wiedzą, że mamy duże obłożenie, dlatego rezerwują miejsca z dużym, niekiedy nawet kilkumiesięcznym, wyprzedzeniem. Tradycyjnie też liczba rezerwacji jest najwyższa podczas ferii na Mazowszu, Śląsku i w województwie lubelskim – mówi Przemysław Kutnyj, rzecznik prasowy Stacji Narciarskiej Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla i hotelu Wierchomla SKI & Spa Resort. Przyznaje jednak, że poziom rezerwacji zawsze jest uzależniony od tego, jakie są warunki narciarskie. Ale wszystko powinno być w porządku, bo na drugą połowę stycznia, czyli wtedy, kiedy swoją przerwę w nauce rozpoczną dzieci z Mazowieckiego, meteorolodzy zapowiadają mróz i opady śniegu.

Miniony sezon świąteczno-noworoczny był bardzo dobry dla Wierchomli-Muszyny. – Dopisał śnieg, a sezon rozpoczęliśmy już przed świętami – mówi Przemysław Kutnyj. Dlatego właściciele stacji i hotelu zdecydowali się na inwestycje: odnowienie punktu gastronomicznego na stoku. – W samym hotelu skupiamy się na wzbogaceniu oferty, wydłużając godziny opieki nad dziećmi gości czy wzbogacając pakiety pobytowe – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL