fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Widziane z regionu

Tylko jedna kandydatka?

EASTNEWS/PiotrHukalo
19 listopada 2018 rozpoczęła się szósta kadencja prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Jej tragiczny koniec 13 stycznia 2019 roku oznacza konieczność rozpisania przedterminowych wyborów.

Ale nie będzie kampanii, która w jakikolwiek sposób przypominałaby poprzednią, w której w drugiej turze wyborów prezydent Adamowicz pokonał kandydata PiS Kacpra Płażyńskiego. Liczy się przede wszystkim wyciszenie sporu – i to dla wszystkich stron.

Zabójstwo prezydenta Pawła Adamowicza wywołało szok zarówno wśród zwykłych Polaków, jak i polityków. – Pawła zabiła nienawiść. Nienawiść obłąkana, nienawiść dobrze zorganizowana, nienawiść przeciwko człowiekowi, który razem z tysiącami gdańszczan budował swoje wielkie, dumne miasto. Żegnamy dziś naszego przyjaciela, kolegę, Pawła Adamowicza, człowieka, którego znaliśmy od zawsze – mówił w ubiegłym tygodniu w Sejmie Grzegorz Schetyna, lider PO.

Żadnych dyskusji

Jednak prawo jest nieubłagane. W ciągu 90 dni od śmierci prezydenta w Gdańsku muszą odbyć się przyspieszone wybory. Wcześniej premier Mateusz Morawiecki musiał wyznaczyć komisarza. W PiS nie było większych dyskusji, kto mógłby nim zostać.

Bardzo szybko Michał Dworczyk, szef KPRM i jeden z najbliższych współpracowników premiera, złożył propozycję, by komisarzem w Gdańsku została Aleksandra Dulkiewicz, wiceprezydent miasta ds. gospodarczych, od wielu lat jedna z osób w najbliższym politycznym kręgu prezydenta. 16 stycznia w środę komisarz wyborczy Marek Jasiński wygasił mandat prezydenta Adamowicza. Tego samego dnia wieczorem premier Morawiecki podpisał decyzję o ustanowieniu Dulkiewicz komisarzem do czasu wyborów, które odbędą się za trzy miesiące.

– Przykro mi, że dzieje się to w tak smutnych okolicznościach. Deklaruję wsparcie, może pani na mnie liczyć – mówił w ubiegły czwartek wojewoda pomorski Dariusz Drelich, gdy wręczył pełnomocnictwo Dulkiewicz.

Uszanować werdykt wyborców

W Polsce po 1989 r. zdarzały się już sytuacje, w których po śmierci wójta, prezydenta lub burmistrza konieczne były przedterminowe wybory. Nigdy jednak nie były kwestią ogólnokrajową.

W ostatnich latach najwięcej uwagi przyciągały przedterminowe wybory w Stargardzie, wiosną 2017 roku. Wtedy stały się konieczne po tym, jak zmarł nagle dotychczasowy prezydent miasta Stanisław Pajora. Wtedy, w kwietniu 2017 roku, wygrał je dotychczasowy wiceprezydent i długoletni współpracownik Pajora Rafał Zając. Wybory w Stargardzie były uznawane za jeden z pierwszych wyborczych sprawdzianów zarówno PiS, jak i opozycji po podwójnym zwycięstwie PiS w 2015 roku. Kampania wyborcza była wtedy bardzo intensywna i relacjonowały ją media spoza regionu.

Teraz o żadnej kampanii wyborczej nie może być mowy. Już w dniach bezpośrednio po tragicznej śmierci prezydenta Adamowicza PiS podjęło decyzję, że nie będzie wystawiać kandydata czy kandydatki w nadchodzących wyborach.

– Nigdy nie było żadnej poważnej dyskusji w partii, by zrobić coś innego – mówi nasz rozmówca z PiS. W chwili zamykania tego wydania „Życia Regionów" nie była jeszcze znana oficjalna decyzja Platformy Obywatelskiej w tej sprawie. W 2018 roku Paweł Adamowicz poinformował, że będzie ubiegał się o kolejną kadencję jako kandydat niezależny, co natychmiast stało się ogólnokrajowym tematem politycznym.

Platforma Obywatelska i Nowoczesna wystawiły ostatecznie Jarosław Wałęsę jako kontrkandydata Adamowicza. PiS postawiło na Kacpra Płażyńskiego, syna Macieja Płażyńskiego. Obecna komisarz miasta Gdańska i być może przyszła prezydent Aleksandra Dulkiewicz została szefową jego sztabu. Adamowicz założył własny komitet Wszystko dla Gdańska, który zdobył 6 mandatów w radzie miasta. KO miała 16 przedstawicieli w 34-osobowej radzie.

– Najczęściej słyszę głosy koleżanek i kolegów, że nie ma innej możliwości jak uszanowanie werdyktu wyborców sprzed kilku miesięcy. Myślę, że będzie jedna kandydatka. Decyzję postanowiliśmy jednak podjąć po pogrzebie – powiedział w ubiegły czwartek wiceszef Platformy Obywatelskiej Borys Budka. – Nie wyobrażam sobie innego rozwiązania. Adamowicz jednoznacznie uznawał ją za swoją następczynię i musimy to uszanować – powiedział „Życiu Regionów" polityk PO.

Podobne podejście panuje poza partią Grzegorza Schetyny. – Ja bym właśnie zaproponował, by wszystkie partie polityczne zadeklarowały, że nie będą wystawiać swoich kandydatów, tylko zaapelują do swoich wyborców, aby zagłosowali na tego kandydata bądź kandydatkę, którą wskaże rodzina pana prezydenta Pawła Adamowicza i jego najbliżsi współpracownicy – mówił w programie #RZECZoPOLITYCE senator PSL Jan Filip Libicki.

Przedstawiciele innych partii albo nie chcą wskazywać na polityczne scenariusze ze względu na trwającą żałobę, albo przychylają się do stanowiska, że należy poprzeć Dulkiewicz i nie wystawiać nikogo własnego.

Dziedzictwo prezydenta

Co w takiej sytuacji zrobi sama zainteresowana? – Dzisiaj jest za wcześnie, by o tym myśleć, mówić. Pochowajmy godnie pana prezydenta, pożegnajmy go godnie. Choć nie ukrywam, że wiele osób obcych podchodzi do mnie na ulicach i mówi: „Pani prezydent, prosimy kontynuować dzieło pana prezydenta" – powiedziała Dulkiewicz na antenie RMF.

Jeśli wystartuje, to w trakcie kampanii – jeśli można będzie w ogóle o kampanii mówić – temat dziedzictwa prezydenta Adamowicza, który rządził w Gdańsku 20 lat, na pewno będzie się wielokrotnie pojawiać. Kolejne decyzje spodziewane są w dniach już po pogrzebie tragicznie zmarłego prezydenta. Jednak jak wynika z wielu naszych rozmów z politykami różnych opcji politycznych, nikt nie ma w planach ani nie myśli o tym, by Gdańsk tak szybko po tragicznej śmierci prezydenta Adamowicza stał się polem politycznej bitwy.

– Polityka w Gdańsku bywała bardzo ostra. Ale teraz nikt o tym nie myśli ani do tego nie chce wracać – podsumowuje jeden z naszych rozmówców w Gdańsku.

Aleksandra Dulkiewicz

Aleksandra Dulkiewicz urodziła się w Gdańsku w 1979 r. Skończyła prawo na Uniwersytecie Gdańskim. Jej rodzice przybyli do Gdańska w 1945 r. Byli zaangażowani politycznie w Ruch Młodej Polski. „Dom Rodziców był zawsze domem otwartym, jeden z pokoi służył za salę wykładową dla uczestników tajnych kompletów, bywał przechowalnią bibuły" – wspomina Dulkiewicz atmosferę rodzinnego domu na swojej stronie internetowej.

W 1995 r. pomagała w kampanii prezydenckiej Hanny Gronkiewicz-Waltz, była zaangażowana w działanie organizacji Młodzi Konserwatyści. Współpracowała przy organizacji Gdańskiego Areopagu. Jest wiceprezydentem Gdańska od marca 2017 r. Zajmowała się sprawami gospodarczymi. Była jedną z najbliższych współpracowników Pawła Adamowicza. Wcześniej pracowała w Gdańskiej Agencji Rozwoju Gospodarczego Invest i w Europejskim Centrum Solidarności, gdzie zajmowała się komunikację i PR. W latach 2006–2007 była asystentką prezydenta, a później jego pełnomocnikiem ds. organizacji Euro 2012. Była szefową sztabu prezydenta Adamowicza w trakcie jego zwycięskiej kampanii w 2018 r.

Wieloletnia radna Platformy Obywatelskiej (od 2014 r. szef klubu radnych PO), ale w wyborach w 2018 r. startowała – podobnie jak Paweł Adamowicz – z komitetu Wszystko dla Gdańska. Ma 11-letnią córkę Zosię.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA