fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Freund zatrzymał Prevca

PAP/EPA
Severin Freund wygrał pierwszy konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Kamil Stoch zajął 23. miejsce.

Wydawało się, że na Petera Prevca siły nie ma. Skoczył w Oberstdorfie najdalej w serii próbnej, mimo silnego wiatru w plecy miał najwyższą notę po pierwszej serii konkursu na Schattenbergschanze.

Jednak wiatr w drugiej części konkursu dał większe szansę Severinowi Freundowi i Michelowi Hayboeckowi, sędziowie dołożyli zmiany wysokości belki i to zamieszanie oznaczało wielką niemiecką radość. 

O czterech Polakach startujących w serii KO nie da się napisać wiele więcej niż to, że przegrali wszystkie pojedynki, czar turnieju na nich nie podziałał, końca przeciętności nie widać. Zaczął Maciej Kot – 116,5 m, jego rywal Manuel Fettner skoczył metr dalej, po uwzględnieniu przeliczników Austriak zwyciężył zaledwie o 0,1 pkt.

Potem Stefan Hula (111 m) był słabszy od Roberta Kranjca. O szansach Piotra Żyły z Severinem Freundem nie warto było mówić, Polak (tylko 105,5 m) skacze w innej lidze, niż świetny Niemiec.

Kamil Stoch (121 m) też przegrał, choć niewiele, z Andreasem Wankiem. Poprawny skok Polaka dał mu jednak awans w piątce „lucky loserów” i to były wszystkie zdobycze ekipy trenera Łukasza Kruczka we wtorkowy wieczór.

– Skok był nieco spóźniony, ale i tak lepszy niż w serii próbnej. Tak naprawdę zabrakło w nim najważniejszego, odległości – mówił polski skoczek po pierwszej próbie. Drugi skok był nieco dłuższy (123,5), ale do dawnego poziomu wciąż daleko. Parę punktów PŚ za 23. miejsce też pociechy nie daje.

Wtorkowy konkurs przebiegł bez zakłóceń w dostawie prądu. Wiatr w plecy trochę się wtrącał, lecz najlepsze skoki na Schattenbergschanze wyglądały tak, jak się marzyło dyrektorowi Walterowi Hoferowi, miejscowym działaczom narciarskim i widzom. Biletów na 25500 miejsc zabrakło

Z nagłej poniedziałkowej awarii energetycznej organizatorzy wytłumaczyli się szybko i szczerze: w dwóch podziemnymi kablach wysokiego napięcia w centrum miasta nastąpiły zwarcia z powodu zmęczeniowej wady izolacji. Zlokalizowanie usterek nie było łatwe, stąd czekanie na decyzje i rozwiązania doraźne. Nocą koparki poszły w ruch, naprawa była skuteczna, we wtorek po zmierzchu skocznia i miasto zalśniły pełnym blaskiem.

W środę skokowa karawana przejedzie do Garmisch-Partenkirchen, elegancko wysypana śniegiem Skocznia Olimpijska czeka na piątkowy konkurs noworoczny (początek o 14.). 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA