fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Boks: Potrzebna forma i dobry promotor

Pixabay
Wszystko wskazuje, że w przyszłym roku zobaczymy kilka walk o najwyższą stawkę z udziałem Polaków.

Jeszcze kilka miesięcy temu mieliśmy mistrza świata, był nim Krzysztof Głowacki (26-1, 16 KO), posiadacz pasa WBO w wadze junior ciężkiej. Przegrał jednak ze znakomitym Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem, stracił tytuł i teraz myśli o jego odzyskaniu.

Głowacki ma za sobą kolejną operację ręki, wrócił już do treningu i mówi, że może walczyć z każdym, ale najbardziej zależy mu na rewanżu z Usykiem.

Zawodowy boks to jednak przede wszystkim biznes i o tym, kto z kim walczy, nie decydują tylko sportowe umiejętności czy aspiracje. Najważniejsze, jak mawia Tomasz Adamek, by zgadzała się kasa. A Usyk na razie ma inne plany. Stoczył już w USA pierwszą, wygraną walkę w obronie tytułu odebranego Głowackiemu i ma w planie kolejną, 18 marca w Nowym Jorku na gali, podczas której najważniejszy będzie pojedynek króla wagi średniej, Kazacha Giennadija Gołowkina z Amerykaninem Danielem Jacobsem.

Do tego drugiego przymierzano Macieja Sulęckiego, ale w tej sytuacji promotor Andrzej Wasilewski będzie musiał mu poszukać innego, atrakcyjnego rywala.

Wygląda na to, że nadchodzący rok będzie bardzo pracowity dla Wasilewskiego i jego wspólników, Piotra Wernera i Tomasza Babilońskiego. W lutym prawdopodobnie na ring po rocznej przerwie wróci Artur Szpilka (20-2, 15 KO), który w styczniu został znokautowany przez mistrza WBC wagi ciężkiej Deontaya Wildera.

Warto jednak pamiętać, że do tego momentu Szpilka radził sobie z dwumetrowym królem nokautu z Alabamy całkiem dobrze. Teraz na jego drodze stanąłby kolejny gigant, Dominic Breazeale (17-1, 15 KO), ale kontrakt nie jest jeszcze podpisany, choć jak mówi Wasilewski, sprawy są na dobrej drodze.

To niejedyna pomyślna wiadomość dla tego promotora: Krzysztof „Diablo" Włodarczyk (52-3-1, 37 KO), były mistrz świata IBF, a później WBC (junior ciężka), zmierzy się w eliminacyjnym pojedynku z niepokonanym Noelem Gevorem (22-0, 10 KO). Zwycięzca dostanie prawo walki o pas IBF z obecnym czempionem, Rosjaninem Muratem Gassijewem (24-0, 17 KO).

Ale najpierw trzeba się dogadać z promotorami Gevora, gdzie i na jakich warunkach ten pojedynek miałby się odbyć. „Diablo" jest w stanie pokonać Ormianina z niemieckim paszportem, ale tylko pod warunkiem, że będzie w lepszej formie niż w ostatnich walkach. A później czekałaby go wojna z mocno bijącym Osetyńcem. Nie można jednak wykluczyć, że rywalem Gassijewa będzie Głowacki i kto wie, czy to nie ciekawszy scenariusz.

W tej wadze Polacy mają jeszcze byłego mistrza Europy Mateusza Masternaka (37-4, 26 KO), któremu 31 grudnia kończy się kontrakt z niemiecką grupą Sauerlanda, oraz dwa lata młodszego Michała Cieślaka (15-0, 11 KO), który z początkiem przyszłego roku wyjeżdża na treningi do USA. Obaj mają wielkie plany, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

W lutym z byłym mistrzem świata Chadem Dawsonem zmierzy się Andrzej Fonfara (28-4, 16 KO), który pół roku temu został znokautowany przez mało znanego Joe Smitha jr. Dziś na pięściarza z Nowego Jorku patrzymy trochę inaczej. Zepsuł przecież pożegnalne święto Bernardowi Hopkinsowi, wyrzucając go z ringu w ósmej rundzie. Jeśli mieszkający w Chicago Fonfara, który zmienił trenera i do walk przygotowuje się teraz pod okiem Virgila Huntera w San Francisco, pokona Dawsona, to chciałby rewanżu ze Smithem jr.

Na koniec słowo o Tomaszu Adamku: nie podjął on jeszcze decyzji, czy wróci na ring. 1 grudnia skończył 40 lat, ma za co żyć i wie, że powrót to duże ryzyko. Sam musi sobie odpowiedzieć, czy naprawdę tego chce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA