fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Światowa Agencja Antydopingowa przywraca prawa Rosjanom

AFP
Protesty nie pomogły – Światowa Agencja Antydopingowa (WADA) przywróciła prawa zawieszonej od 2015 r. agencji rosyjskiej RUSADA.

Dwa dni temu liderzy 13 krajowych agencji antydopingowych (wśród nich polskiej) wystosowali do WADA list w sprawie wstrzymania tej decyzji, ale Komitet Wykonawczy światowej agencji spotkał się w czwartek na Seszelach i zgodnie z rekomendacją specjalnej komisji (Compliance Review Committee – CRC) badającej zgodność działań Rosji z zaleceniami WADA przegłosował, że RUSADA odzyskuje prawo pełnej działalności. Wynik głosowania: 9 za, 2 przeciw, 1 wstrzymujący się.

Wiadomość przekazały w czwartek liczne rosyjskie portale internetowe oraz insidethegames.biz. Oznacza to koniec prawie trzyletniej przerwy w działaniu RUSADA i kontroli rosyjskiego sportu przez agencję brytyjską (UK Anti-Doping – UKAD).

Czytaj także: Rosyjski doping wart statuetki

Czwartkowe rozstrzygnięcie może oznaczać kryzys w samej Światowej Agencji Antydopingowej. Przeciw przywróceniu działalności RUSADA wypowiadała się ostro wiceprzewodnicząca Linda Helleland. Podobnie jak grupy sportowców z Wielkiej Brytanii i USA (m.in. członków komisji zawodniczych WADA, IAAF i UKAD) oraz innych organizacji i stowarzyszeń sportowych.

Pani Helleland wskazywała na fakt, że Rosja nie wypełniła dwóch ustalonych wcześniej twardych warunków powrotu do świata wielkiego sportu – oficjalnie nie zaakceptowała i nie potwierdziła ustaleń raportu McLarena, w tym faktu, że ponad 1000 rosyjskich sportowców w 30 dyscyplinach korzystało z dopingu wspieranego przez organy państwa, oraz nie dała bezwarunkowego dostępu do wszelkich zasobów moskiewskiego laboratorium antydopingowego.

WADA poszła na skrywany przed opinią publiczną kompromis z działaczami rosyjskimi, w wyniku którego członkowie CRC już w maju podpowiadali Moskwie, jak można wypracować łagodniejsze kryteria powrotu do łask. Świadczy o tym korespondencja szefa WADA Craiga Reedie oraz dyrektora generalnego Oliviera Niggli z Rosjanami, ujawniona dopiero ostatnio, gdy listy przeciekły do BBC.

Działaczom komisji wystarczyło potwierdzenie przez rosyjskiego ministra sportu Pawła Kołobkowa tego, że: „Mój kraj w pełni akceptuje decyzje Komitetu Wykonawczego MKOl, które podjęto na podstawie ustaleń raportu Schmida".

Komisja kierowana przez byłego prezydenta Szwajcarii, choć bazowała na raporcie McLarena, wyraziła zastrzeżenia znacznie łagodniej, po jej wnioskach odsunięto Rosję od uczestnictwa w igrzyskach zimowych w Pjongczangu.

Przedstawiciele CRC uznali, że obietnica Rosji, iż udostępni dane i próbki laboratorium w Moskwie „niezależnemu ekspertowi", rozwiązuje drugie zastrzeżenie. Członkowie WADA przychylni powrotowi Rosji do wielkiego sportu mieli wsparcie komisji sportowców MKOl.

Wygląda na to, że niezależnie od sugerowanej przez Linde Helleland groźby utraty wiarygodności WADA Rosja osiągnęła ważny przyczółek: znów będzie mogła sama sprawdzać swych sportowców, stosować wyłączenia terapeutyczne, zyskała także argumenty w staraniach o prestiżowy powrót lekkoatletów do wielkich imprez pod flagą narodową oraz możliwość organizacji wielkich zawodów sportowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA