fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Baku się wybiela

Stadion Olimpijski w Baku w środę będzie gościł finał Ligi Europy, a w przyszłym roku odbędą się na nim mecze Euro 2020
AFP
Azerbejdżan od lat używa sportu, aby poprawić swój wizerunek – wewnętrznie i za granicą.

Już w środę, w najlepszym czasie antenowym, telewidzowie jak Europa długa i szeroka oglądać będą przebitki na sprawującego de facto dyktatorską władzę prezydenta Azerbejdżanu Ilhama Alijewa. To on będzie zapewne wręczał puchar za zwycięstwo w Lidze Europy kapitanowi Chelsea bądź Arsenalu.

Sportowe pranie

O sprawie Henricha Mychitariana, który nie pojechał do Baku ze względu na strach i napięte stosunki między Azerbejdżanem i Armenią, której jest obywatelem, napisano już dużo. Podobnie jak o fakcie, że kibiców obu londyńskich klubów będzie w Azerbejdżanie zaledwie nieco ponad 12 tysięcy (mimo iż stadion mieści blisko 70 tysięcy fanów). Każdy interesujący się futbolem kibic wie już chyba, że lotnisko w Baku może obsłużyć zaledwie 15 tysięcy osób dziennie, inaczej się blokuje, a także, że spotkanie zacznie się o 23.00 miejscowego czasu. Wie, że pomysł, aby jeden z dwóch najważniejszych meczów sezonu klubowego w Europie odbył się tam, jest fatalny.

W angielskim funkcjonuje termin „sport-washing", który nie ma polskiego odpowiednika i który trudno przetłumaczyć w jednym czy dwóch słowach. To wybielanie wizerunku państwa czy też sponsora za pomocą sportu. Jako klasyczne przykłady podawane są piłkarskie mistrzostwa świata – te, które dopiero mają nadejść, za trzy lata w Katarze, i te, które odbyły się w Rosji rok temu.

Zaczął Duce

Przykładów jest oczywiście znacznie więcej, nie ograniczają się tylko do futbolu – chociaż Katarczycy przejmujący PSG i szejkowie z Abu Zabi będący właścicielami Manchesteru City to oczywiście przypadki wręcz podręcznikowe. Sport, ze szczególnym uwzględnieniem piłki nożnej, służył do wybielania różnej maści dyktatorów, państw i firm będących na bakier z prawami człowieka, długo zanim zachodni intelektualiści w zaciszu swoich kawiarni i uniwersytetów ukuli termin sport-washing.

Benito Mussolini z piłkarskich mistrzostw świata w 1934 roku uczynił imprezę propagującą faszyzm. Zwycięzcy – oczywiście Włosi – dostali nie tylko Złotą Nikę ufundowaną przez FIFA i do 1974 roku wręczaną zwycięzcom mistrzostw świata – ale także wielki, lśniący i zdecydowanie dominujący na fotografiach Coppa del Duce.

Azerbejdżan od lat używa sportu, by się wybielać i kształtować wizerunek – wewnętrznie, jak i za granicą. Prezydent Ilham Alijew w 2018 roku został wybrany na czwartą już kadencję, przy iluzorycznej konkurencji i opozycji, nie ma dobrych notowań w organizacjach zajmujących się przestrzeganiem praw człowieka czy tych walczących z korupcją. Human Rights Watch w zeszłorocznym raporcie twierdzi, że w Azerbejdżanie przynajmniej 43 aktywistów, obrońców praw człowieka, dziennikarzy i liderów religijnych przebywa bezprawnie w więzieniu. Wielu więcej zostało zmuszonych do opuszczenia kraju, spotkało się z groźbami lub przemocą fizyczną. HRW alarmuje, że w Azerbejdżanie zagrożona jest wolność słowa, zgromadzeń, wyznań.

Tymczasem tegoroczny finał Ligi Europy w Baku wcale nie jest odosobnionym przypadkiem, nie jest nawet jakimś specjalnie spektakularnym przykładem azerskiego wybielania wizerunku poprzez sport. Kraj już reklamował się na koszulkach Atletico Madryt, dwa razy kandydował do organizacji olimpiady, a także ugościł pierwszą edycję Igrzysk Europejskich (36,2 proc. terytorium Azerbejdżanu znajduje się na Starym Kontynencie). Rozegrane w 2015 roku zawody nie doczekały się większego zainteresowania i nie odbiły się szerokim echem. Media raczej krytykowały, że do i tak już przeładowanego kalendarza dodano kolejną imprezę.

Putin na trybunach

Otwarcia dokonał oczywiście prezydent Alijew, ale większość zachodnich krajów wysłała do Baku polityków drugiego i trzeciego kalibru. Rosjan – którzy ostatecznie zwyciężyli w klasyfikacji medalowej – reprezentował jednak sam Władimir Putin, Turków Recep Erdogan, a Białorusinów Aleksandr Łukaszenka. Za kilka dni (12 czerwca) w Mińsku rozpocznie się druga edycja Igrzysk Europejskich. Trzecia zaplanowana jest na 2023 rok, a miastami kandydatami (termin zgłoszeń mija 31 maja) są rosyjski Kazań i... Kraków, który zastąpił Katowice jako polski kandydat.

Ordery dla Alijewa

Azerbejdżan od 2017 roku organizuje grand prix Formuły 1 – pod dumnym szyldem Grand Prix Europy. Oczywiście ilekroć najdroższy cyrk świata jedzie do Baku, zachodnioeuropejskie media liberalne przez chwilę wyrażają swoje oburzenie, oddają łamy aktywistom HRW czy Amnesty International, by po chwili wrócić do relacjonowania Ligi Mistrzów (sponsorowanej przez Gazprom oraz azerskiego odpowiednika – SOCAR).

W przyszłym roku na stadionie w Baku odbędą się mecze mistrzostw Europy. Euro 2020 to ostatnia ze spuścizn Michela Platiniego, który zanim został odsunięty za korupcję i musiał w niesławie odejść z pozycji szefa UEFA, zdołał zatwierdzić rozsiany po całej Europie turniej. I tak obiekt w stolicy Azerbejdżanu będzie gościł (wespół z odległym o 4 tysiące kilometrów Rzymem) reprezentacje, które zostaną wylosowane do grupy A. Również w Baku odbędzie się jeden z ćwierćfinałów Euro 2020.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski odznaczył niedawno prezydenta Alijewa swoim najwyższym odznaczeniem. Za dwa dni, a już z całą pewnością za rok, UEFA nie będzie mogła się nachwalić, jak fantastycznym organizatorem jest sprawujący czwartą kadencję polityk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA