fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Afera w policji ucieszy warszawskich złodziei

Kontrola policyjna
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Do września w stolicy ukradziono ponad 1,6 tys. aut, odzyskano co 10. – to najgorsze wyniki w Polsce.

W Warszawie, gdzie ma miejsce najwięcej kradzieży aut w kraju, wydział do zwalczania przestępczości samochodowej stołecznej policji jest w rozsypce. To skutek zarzutów za korupcje, które dostało całe jego kierownictwo, czyli naczelnik, zastępca, kierownik sekcji i trzech innych funkcjonariuszy. Cztery zostały aresztowane.

To fatalna wiadomość. – Policyjne „źródła” zostały zerwane, po czymś takim informatorzy czują się zdekonspirowani. Przestępcy wykorzystają sytuację – słyszymy od stołecznych funkcjonariuszy.

Korupcję w wydziale, który powinien zwalczać przestępczość samochodową (jak pisała „Rzeczpospolita”), wykryło Biuro Spraw Wewnętrznych Policji (BSWP) i gliwicka prokuratura.

Policjanci mieli „pompować" statystyki, by brać premie za rozwiązywanie spraw. Układ, zwany spółdzielnią, miał trwać od miesięcy.

W odpowiedzi dla „Rzeczpospolitej” Sąd Okręgowy w Gliwicach wskazuje, że aresztowanym policjantom zarzuca się „nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści osobistej - w związku z takimi przestępstwami jak fałszywe zeznania i fałszywe oskarżenia. Niektórym funkcjonariuszom zarzucono także „podżeganie”.

Jak odpowiada nam rzeczniczka gliwickiego sądu Agata Dybek-Zdyń, sąd uznał, że zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że podejrzani popełnili przestępstwo.

W ubiegłym roku w kraju skradziono 8,8 tys. aut, z czego 3 tys. w Warszawie. Np. w woj. wielkopolskim 889, a w dolnośląskim 826. Co gorsza, w stolicy kradzieży przybyło (o 374), gdy generalnie w pozostałych regionach było ich mniej. Dramatycznie niska jest wykrywalność – sięga tylko 6,8 proc. (rok wcześniej – 9,2 proc.) i jest najniższa w kraju. Np. w woj. lubelskim wykrywa się sprawców 65 proc. kradzieży aut, na Śląsku – co trzecią, a w wielkopolskim co czwartą – wynika z danych KGP. W praktyce w 2885 sprawach stołeczna policja nie znalazła sprawców (czyli w 94,4 proc. spraw, które zakończono).

W dwóch ostatnich latach liczba kradzieży w stolicy wzrosła. – W tym roku takich przestępstw stwierdzono 1650. Dlatego komendant stołeczny policji na początku tego roku podjął decyzję o zwiększeniu stanu etatowego wydziału – mówi nam Sylwester Marczak, rzecznik KSP. Wyspecjalizowana komórka do spraw przestępczości samochodowej utworzona została jeszcze w latach 90. Teraz na ok. 30-osobowy wydział jedna piąta składu, w tym kierownictwo, ma zarzuty.

Świadczą one o tym, że w wydziale od dawna źle się działo. Choć kradzieży przybywało i nie było spektakularnych sukcesów, stołeczni policjanci zgarniali sowite nagrody „za wyniki”. Naczelnikowi akceptował je sam komendant stołeczny Paweł Dobrodziej. Na pytanie, jakie nagrody wypłacono zatrzymanym funkcjonariuszom – rzecznik KSP nam nie odpowiedział. Toczy się wobec nich postępowanie dyscyplinarne.

Jak to się stało, że nadużyć nie dostrzegł szef komendy?

Sylwester Marczak przekonuje: – Od początku sprawy mamy do czynienia ze współpracą między komendantem stołecznym policji a BSWP.

Jednak policjanci, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że wydział od dawna źle pracował. – Zarzucono wszystkie skuteczne działania wypracowane w przeszłości, w tym pościgowo-blokadowe, oraz typowo kryminalne, np. z udziałem samochodów-pułapek – mówi nam jeden z funkcjonariuszy. Słaba była współpraca z prewencją w celu ograniczenia kradzieży.

I wspomina, że kiedyś po analizach, jakie marki np. w danym rejonie są najczęściej kradzione, robiono „wystawki”. Czyli stawiano na wabia samochód cieszący się wzięciem u złodziei. Ci go kradli, odprowadzali do dziupli i wpadała cała grupa – opowiada policjant.

Kłopoty w stołecznej to dobra nowina dla złodziei. – Kradzieży przybędzie. Bo informatorzy się odwrócą. Trzeba będzie przeprowadzić nowy werbunek w środowiskach przestępczych – mówią policjanci.

Wydział ma nowego naczelnika (na razie p.o.), ściągnięcie nowych ludzi, zanim się wyspecjalizują, potrwa.

W zeszłym roku na Śląsku skradziono blisko 700 pojazdów, z czego odzyskano 180 – wykrywalność to ok. 33 proc. Ale jeszcze w 2016 r. złodziejom udało się ukraść na terenie Śląska aż 1600 aut. Policja nie zdradza „kuchni”. Jak podkreśla Aleksandra Nowara, rzeczniczka śląskiego garnizonu, w zakładach karnych wyroki odsiaduje 35 złodziei, którzy „zawodowo” trudnili się kradzieżami aut.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA