W trakcie rozstawiania obozu przez żołnierzy 11 Lekkiej Brygady Powietrznodesantowej na terenie opuszczonego lotniska, zauważono w pobliżu samochody na białoruskich tablicach rejestracyjnych. Chwilę później nad bazą pojawiły się niewielkie, niezidentyfikowane drony, które spowodowały zakłócenia łączności. Nie udało się ustalić ich pochodzenia ani operatorów – poinformował holenderski resort obrony.
Jak podało w komunikacie ministerstwo, „nie było bezpośredniego zagrożenia, a sytuację szybko opanowano”.
Czytaj więcej
Armia nie tylko prezentuje się na piknikach, ale też uczestniczy w ćwiczeniach, te jednak nie zaw...
Dowódca ćwiczeń, generał brygady Frank Grandia, podkreślił, że incydent był „cenną lekcją dotyczącą prowadzenia operacji w warunkach zakłóceń elektronicznych i zagrożenia ze strony dronów”. – Musimy zakładać, że w czasie konfliktu nasze systemy mogą być zakłócane, a przeciwnik będzie korzystał z dronów do rozpoznania lub sabotażu – stwierdził.
Ćwiczenia nie zostały przerwane, ale ich przebieg zmodyfikowano. W ciągu kilku godzin z Holandii dostarczono systemy antydronowe, które zabezpieczyły dalszy etap operacji.