fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Orzekanie: dysproporcje w obciążeniu sędziów

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Jeszcze jesienią ma być gotowy wstępny pomysł, jak mierzyć obciążenie sędziów – zapowiada resort sprawiedliwości.

W 2015 r. do polskich sądów wpłynęło blisko 16 mln spraw, o pół miliona więcej niż rok wcześniej.

Problem nie tylko w ilości wpływu, ale i obciążenia sędziów. Dziś sędzia sądu apelacyjnego ma rocznie do załatwienia 227 spraw. W rejonie z kolei w pionie cywilnym na sędziego przypada ich aż 2, 6 tys.

Najnowsze statystyki MS wskazują na dysproporcje w obciążeniu sędziów. Istnieją nie tylko pomiędzy wydziałami i szczeblami sądownictwa, ale i miastami. Są miejsca w kraju, w których sędziowie miesięcznie załatwiają tyle spraw, ile inni w ciągu roku. Sędziowie upominają się o zmiany. Chcą wprowadzenia systemu, który uczciwie pokaże, kto ile pracuje. – Trzeba podjąć decyzję, jak rzetelnie mierzyć obciążenie, bo bez tego nie da się przeprowadzić prawidłowej etatyzacji w sądach, a bez niej nie będziemy mieć sprawnych sądów – przyznaje Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za sądownictwo. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości przygotował właśnie raport o tym, jak w innych krajach jest liczona praca sędziów. Na ich tle nie wypadamy najlepiej. „W Polsce brak jest narzędzi badawczych i statystycznych o zasięgu krajowym, ale po analizie kilku zagranicznych systemów trudno znaleźć dobry wzorzec" – czytamy w raporcie.

Ideału brak

Przykłady? W Niemczech narzędzie badawcze i statystyczne PEBB§Y jest akceptowane przez sędziów jako obiektywny i przejrzysty system pomiaru efektywności ich pracy. Ma jednak liczne wady. Główna – czas badania (2 lata). Inna – nie obejmuje wszystkich czynności procesowych (przesłuchania świadków) oraz zmian w przepisach. W Austrii z kolei system PAR wykorzystywany jest do ustalenia efektywności pracy sędziów, ale jego istota skupia się na zarządzaniu kadrami. Podstawową jego zaletą jest możliwość zbadania absolutnego zapotrzebowania na sędziów i pracowników. System jest jednak drogi i wymagający w utrzymaniu. We Francji narządzie polega na ocenie wyników ilościowych. Dlatego nie odzwierciedla rzeczywistego wymiaru efektywności pracy, a w konsekwencji nie jest przydatne do ustalenia zapotrzebowania etatowego sędziów. W Szwajcarii narzędziem jest NPM. Jego istota polega na właściwym zarządzaniu wymiarem sprawiedliwości w ogólności (liczba spraw kierowanych do sędziów, rozpoznanych spraw, orzeczeń zmienionych lub uchylonych w drodze kontroli instancyjnej). Skąd więc brać przykład?

Królową jest statystyka

– Analizujemy raport IWS. Mamy już za sobą wstępne spotkania, bo nie ma najmniejszych wątpliwości, że coś z tym trzeba zrobić – mówi „Rz" Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości. I dodaje, że trzeba podjąć decyzję, jak rzetelnie mierzyć obciążenie, bo bez tego nie da się przeprowadzić prawidłowej etatyzacji w sądach, a bez niej nie będziemy mieć sprawnych sądów.

– Rzeczywiście, w polskich sądach króluje statystyka, choć nie zgodzę się, że jest ona tak prosta, jak mówią sędziowie, czyli że liczy się przelicznik jeden do jednego, czyli każda sprawa jest liczona tak samo. Mamy przecież podział na zakończenia merytoryczne i formalne, co oznacza, że jesteśmy w stanie odróżnić sprawy kończone szybko, czyli w sposób formalny, które mogą z reguły do sądu ponownie wrócić, i zakończone merytorycznie, czyli większym wysiłkiem, które z natury rzeczy już do sądu nie wrócą – tłumaczy. Jesienią resort powinien być gotowy z wstępnym pomysłem, jak to rozwiązać. Sam system jednak nie wystarczy. MS szykuje się też do wprowadzenia jednolitego systemu informatycznego dla wszystkich sądów. Mamy dziś trzy różne konkurencyjne systemy, m.in. Currendę, która funkcjonuje w kilkudziesięciu wersjach. Trzeba zdecydować się na jeden i wprowadzić go we wszystkich sądach.

Co o planach resortu myślą sędziowie? Czekają na sprawiedliwy system.

Sędzia Dariusz Wysocki z Sądu Okręgowego w Płocku mówi, że mimo 30 lat prac do dziś nie udało się w Polsce stworzyć systemu, który sprawiedliwie policzy obciążenie sędziów w całym kraju. W efekcie jedni sędziowie tyrają, a inni nie.

– Jeśli więc są jakieś sprawdzone wzorce, które pozwolą sprawiedliwie obdzielić pracą wszystkich sędziów, to z pewnością warto po nie sięgnąć. Dziś królową jest statystyka, która tylko zaciemnia prawdziwy obraz funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości – mówi „Rz".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA