fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Biegli muszą unikać żargonu i emocji, a sądy zadawać bardziej konkretne pytania - wynika z badań

Fotorzepa, Michał Walczak
Sąd, powołując opinię w sprawie, musi to uzasadnić, bo oznacza to dłuższy proces i dodatkowe koszty dla stron.

Sądy nie mogą wymuszać od biegłych opinii na temat zagadnień wykraczających poza ich profesjonalne kompetencje. Zawsze też powinny informować lub przypominać, w jakim celu powołano bądź wezwano eksperta – to wnioski z badania „Monitoring rozpraw sądowych z udziałem biegłych" przeprowadzonego przez Europejskie Centrum Inicjatyw w Naukach Sądowych.

Centrum od kilku lat bada sytuację biegłych, ich kompetencje i udział w wymierzaniu sprawiedliwości. Tym razem pod lupę wzięto relacje: biegły – sąd i strony postępowania. Wolontariusze Fundacji Court Watch Polska monitorowali posiedzenia z udziałem biegłych sądowych i wypełniali przygotowane przez ekspertów formularze.

Sąd czasem blokuje

W 91 proc. zbadanych spraw ani sąd, ani też strony nie miały zastrzeżeń do kompetencji biegłych. W 72 proc. nie kwestionowano ustaleń z ich opinii. W co czwartej obserwacji – 26 proc. spraw – sąd zadecydował o uzupełnieniu opinii biegłego, a w 17 proc. – powołał nowego eksperta tej samej specjalności. Ani razu sąd nie odmówił biegłemu wypłaty wynagrodzenia za opinię – nawet jeśli surowo ocenił jej jakość.

10 lat więzienia grozi biegłemu, który skłamie w opinii dla sądu

W połowie przypadków sąd nie wyjaśnił też, z jakiego powodu powołano biegłego. Nie zawsze przyjmował od biegłych przyrzeczenie – nawet od osób powołanych spoza listy biegłych. W co czwartej obserwacji sąd nie dał biegłym możliwości swobodnego odniesienia się do złożonej opinii, przechodził od razu do zadawania pytań. W przypadku co dziesiątej obserwacji biegły nie mógł spokojnie odpowiadać na pytania, bo mu przerywano.

Dyscyplina na sali

Z badania wynika, że stawiennictwo, punktualność, prezentowanie się odpowiednio do powagi sądu oraz słyszalność wypowiedzi biegłego budziły zastrzeżenia jedynie sporadycznie. W prawie 90 proc. spraw obserwatorzy nie zgłaszali istotnych uwag do tego, jak biegły był przygotowany do udziału w posiedzeniu sądu. W 123 przypadkach na 138 obserwatorzy na pytanie „Czy biegły robił wrażenie dobrze przygotowanego do rozprawy?" odpowiadali „Tak" lub „Raczej tak". Z kolei w 7 proc. obserwatorzy uznali, że odpowiedzi biegłego były raczej niezrozumiałe dla przeciętnego słuchacza.

17 tys. ekspertów jest dziś wpisanych na listy sądów

Co rekomendują autorzy badania? Po pierwsze – pytania kierowane do ekspertów powinny być bardziej konkretne, tak by uwzględniały wszystkie wątpliwości. Po drugie – decyzje o uzupełnieniu opinii lub powołaniu kolejnego biegłego muszą być przez sądy uzasadniane. Pociągają za sobą przedłużanie procesu oraz narażają strony lub Skarb Państwa na dodatkowe koszty. Po trzecie – sądy nie powinny wymuszać od biegłych opinii na temat zagadnień wykraczających poza ich profesjonalne kompetencje. Po czwarte – to uwaga adresowana do ekspertów – opinie składane przed sądem powinny być wyrażane językiem zrozumiałym dla osób o przeciętnej wiedzy. Należy unikać skomplikowanego i wysokospecjalistycznego żargonu, a także wyrażeń sugerujących emocjonalny stosunek do sprawy lub którejś ze stron.

– Są dziedziny, w których używanie prostego języka jest po prostu niemożliwe. Ekspert z dziedziny finansów czy medycyny nie może zrezygnować z profesjonalnego, specjalistycznego słownictwa – mówi „Rz" Andrzej Garwoliński, od 15 lat biegły medyk sądowy. Dodaje jednak, że sąd trafnymi pytaniami może jego opinię przybliżyć wszystkim obecnym na sali. – Niestety, rzadko kiedy takie padają – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA