fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Zmiana rozliczania kosztów procesu receptą na przewlekłość postępowań?

Adobe Stock
Dokonuje się zmiana procedury cywilnej, która ma diametralnie ograniczyć obecną przewlekłość postępowań cywilnych. Niestety, pomimo niewątpliwej potrzeby reformy, może się okazać, że zmiany proponowane przez sędziów, delegowanych do Ministerstwa Sprawiedliwości, okażą się zmianami korzystnymi przede wszystkim dla nich samych Tymczasem, co jest zresztą truizmem, powinny one poprawiać sytuację stron, czy ich pełnomocników.

Znów za całe zło systemu obwiniani są sami obywatele i ich pełnomocnicy, którzy kwestionują ideę sprawnego aparatu wymiaru sprawiedliwości, licząc na rozstrzygnięcie ich sprawy w rozsądnym terminie, w toku dwóch instancji. Pisząc w skrócie, zdaniem reformatorów, przewlekłość w obecnym kształcie nie leży po stronie złej procedury oraz nie wynika z pracy samego sądu. Wini obstrukcji procesowej mają być same strony i ich pełnomocnicy. Dlatego też, planuje się podwyższyć opłaty sądowe, aby najmniej zamożnych w ogóle pozbawić prawa do sądu, a tych zamożniejszych skutecznie zniechęcić do rozwiązywania sporów za pomocą państwa. Nadto, aby cel ten osiągnąć znacząco limituje się prawo strony do dwuinstancyjnego sądownictwa. Wprowadza się sankcję, która jest niezgodna z europejskimi standardami i ma doprowadzić do pozbawienia strony dwóch merytorycznych rozstrzygnięć.

W naszej ocenie, proponowane zmiany nie przyniosą zapowiadanych skutków, a nadto - zwiększy się odsetek osób zawiedzionych wymiarem sprawiedliwości i to nie tylko w gronie pełnomocników procesowych.

Oczywiście, nie chcemy tylko krytykować bezpodstawnie. Piszemy, gdyż jest jeszcze nadzieja w procesie legislacyjnym na dokonanie zmian i wskazujemy rozwiązanie, które być może zadowoli samych reformatorów. Śmiało chcemy wskazać, bo koncepcja niżej podpisanych odciąży samych sędziów i znacząco przyspieszy proces wydania orzeczeń.

Proponujemy zatem zmienić system kosztów sądowych w procesach cywilnych na system podobny do systemu w procesie karnym - tak aby dopiero na koniec sprawy doszło do rozliczenia kosztów w oparciu o znane stronom przepisy kosztowe, w tym ograniczenia co do wysokości możliwości otrzymania zwrotu kosztów od przeciwnika.

Według statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2018 r. blisko 40% wniesionych apelacji było uwzględnianych. Obywatele mogą zatem nie rozumieć dlaczego muszą dodatkowo – i to z góry - płacić za sędziowskie pomyłki.

Dlatego, proponujemy usunąć art. 126(2) kpc, aby znacząco zmienić kwestię kosztów procesu i definitywnie wytrącić stronie możliwość przedłużania procesu w oparciu o kwestie wpadkowe w przedmiocie opłat sądowych. Zazwyczaj bowiem to pozwani z tej formy korzystają, dążąc do przedłużania spraw. Z pewnością bowiem, sytuacją taką nie jest zainteresowany powód, który wniósł sprawę i oczekuje jak najszybszego rozstrzygnięcia.

Proponujemy ustalić, że kwestiami kosztowymi będzie zajmował się referendarz sądowy i będzie je ustalał dopiero po uprawomocnieniu się orzeczenia. Odnośnie zwrotu kosztów na rzecz Skarbu Państwa, z zasady będzie orzekał z urzędu, a dla strony - tylko na jej wniosek. Tym sposobem, przeciwnik poniesie rzeczywiste udokumentowane koszty procesu, w tym koszty zastępstwa procesowego. Chodzi zatem o rezygnację z ryczałtowego rozliczania kosztów, które obecnie są zasądzane np. na rzecz radców prawnych zatrudnionych na etacie u strony procesu. Obowiązkiem strony będzie wykazanie, że rzeczywiście strona dane koszty zapłaciła.

Oczywiście, krytycy tego pomysłu podniosą argument, że Skarb Państwa, a de facto budżet Ministerstwa Sprawiedliwości, nie odzyska swoich pieniędzy od przegranych stron. Odpowiadamy na to.

Czy uczciwe ze strony państwa jest to, że w taki sposób zorganizowało egzekucję sądową, iż jej skuteczność oscyluje na poziomie kilkunastu procent i za nieefektywność państwa ma płacić uczciwa strona sporu, która nie może odzyskać nie tylko swoich należności, ale także opłaty jaką uiściła na rzecz Skarbu Państwa?

Czy likwidacja zatorów płatniczych, wynikająca właśnie głównie z niewydolnego systemu egzekucji sądowej, nie jest - z moralnego, ale i ekonomicznego punktu widzenia - bardziej istotna niż pobierane opłaty?

Czy nie warto, aby Polska przestała przegrywać w Strasburgu z tytułu przewlekłości postępowań i być wzorem państwa demokratycznego na tle Europy?

Już na koniec, zadając sobie sprawę, że tryb stanowienia prawa ma swoją specyfikę, a dobre pomysły giną, niestety, pod uporem nietrafionych decyzji urzędniczych, wnosimy o zastosowanie chociaż na próbę łagodniejszych form naszego pomysłu tj. wprowadzenie go do drugiej instancji lub tylko dla spraw gospodarczych. Zdajemy sobie sprawę, iż przewlekłość sądowa dotyczy przede wszystkich spraw małych i średnich przedsiębiorstw, a oni są dla naszej gospodarki najważniejsi.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA