fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Po reformie procesy cywilne mogą trwać jeszcze dłużej

123RF
Resort sprawiedliwości chce wprowadzić zasadę niezmienności składu sądu w sprawach cywilnych. Ma być szybko. W praktyce jednak może być wolniej.

W 2016 r. do sądów wszystkich szczebli trafiło ponad 11 mln spraw cywilnych (m. in. rodzinnych i gospodarczych) i 2,5 mln karnych. Tak wynika z najnowszych statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości. Średni ich czas wynosi, odpowiednio, 8,6 i 8,8 miesiąca. Wkrótce czas postępowania w sprawach cywilnych może się wydłużyć. Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada reformę, a w niej wprowadzenie zasady niezmienności składu w sprawach cywilnych do końca procesu.

Zdaniem MS dzięki temu ma być sprawniej i bardziej profesjonalnie. Sędziowie są mniej optymistyczni.

– Sprawy zamiast przyspieszyć mogą zwolnić – uważają.

Będą wyjątki

– Niezmienność składu orzekającego w sprawach cywilnych ma być zasadą – potwierdza Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości.

Jeśli więc sędzia zostanie delegowany lub przeniesiony do innego sądu, będzie musiał w starym skończyć wszystkie swoje sprawy. Odstąpienie od tej zasady będzie możliwe tylko wyjątkowo. W razie np. śmierci jednego z członków składu orzekającego procesu nie trzeba będzie powtarzać od początku. Taka sytuacja ma być traktowana jako uzasadniony powód do kontynuowania procesu w zmienionym składzie.

Ten sam skład

O tym, co oznacza niezmienność składu, doskonale wiedzą sędziowie orzekający w sprawach karnych. Kiedy zmienia się sędzia, proces, bez względu na zaawansowanie, trzeba zaczynać od początku.

– Nieraz tak miałam – przyznaje sędzia Barbara Piwnik z Sądu Okręgowego w Warszawie. – Sprawa znana jako proces obcinaczy palców ruszyła w 2007 r. Po siedmiu latach wypadł ławnik zapasowy, a potem wchodzący do składu podstawowego. Proces musiałam rozpocząć od nowa – wspomina. – Podobnie w procesie o zabójstwo na etapie głosów stron, a więc pod koniec, umiera ławnik. Sprawa zaczyna się drugi raz z ławnikiem zapasowym, który po pewnym czasie odchodzi ze składu, kolejny umiera, skład więc się rozpada. Sprawa musiała ruszyć po raz trzeci.

Mimo to sędzia Piwnik jest za niezmiennością składów orzekających i w sprawach cywilnych, i karnych. Ale sędziemu, który dostaje dużą sprawę, trzeba umożliwić szybkie jej osądzenie i sporządzenie uzasadnienia wyroku. Sąd miałby wyznaczać terminy co dzień, dwa. Żeby to było możliwe, musi mieć do dyspozycji sale rozpraw, protokolantów itd.

Dużo bardziej krytyczny jest sędzia Marek Celej z Sądu Okręgowego w Warszawie.

– Jestem zwolennikiem niezmienności, ale nie za wszelką cenę – mówi. – Gdy mamy nagrywanie rozpraw, nie jest sztuką zastąpić członka składu. Przecież adwokat z urzędu czasem w trakcie procesu się zmienia. Jego następca prosi sąd o czas na przygotowanie się do sprawy i proces jest kontynuowany. Tak samo mogłoby być po zmianie sędziego czy ławnika – uważa. Dla sceptyków ma jeszcze jeden pomysł: pewne najważniejsze dla stron czynności można by powtórzyć.

Sędzia Igor Tuleja przyzwyczaił się do zasady niezmienności składu. W sprawach cywilnych, np. o spadki, może jednak być pewien problem. Potrafią trwać latami.

Agnieszka Grzybczak-Stachyra, sędzia cywilny Sądu Okręgowego w Warszawie, jest zwolenniczką sprawności postępowania i znajomości sprawy, ale i niezmienności składu. Jej zdaniem trzeba do tego podejść rozsądnie. Po zmianie składu proces można by prowadzić dalej, gdyby strony się temu nie sprzeciwiały.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.lukaszewicz@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA