fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wiesław Kozielewicz: Sędziowska „emerytura” nie może być nadużywana

123RF
Coraz więcej sędziów przed czterdziestką przechodzi w stan spoczynku z powodu stanu zdrowia. Mogą liczyć na „emeryturę” w wysokości ok. 6 tys. zł. Zwykły obywatel, który płaci składki, w razie choroby dostaje niespełna 1 tys. zł renty. To niesprawiedliwe.

Wiesław Kozielewicz, sędzia Sądu Najwyższego: Tak, niesprawiedliwe. Jeżeli coś wskazuje na to, że młodzi wiekiem sędziowie nadużywają instytucji stanu spoczynku – odpowiednika emerytury – to powinien zareagować ustawodawca.

Powinien im zabronić przejścia w stan spoczynku?

Nie, tego zrobić nie może. Powinien za to np. uzależnić wysokość stanu spoczynku od okresu służby sędziowskiej. Gdyby zatem sędzia pracował na swoim stanowisku np. trzy lata i przeszedł w stan spoczynku, to dla mnie oczywiste jest, że powinien dostawać mniejsze pieniądze niż sędzia, który przeszedł w stan spoczynku po 20 czy 30 latach orzekania. To da się rozwiązać i może być sprawiedliwie.

Myśli pan, że sędziowie poparliby taką zmianę? Pozwoliliby na jej wprowadzenie?

Moim zdaniem tak. Z wyjątkiem jakichś szczególnych okoliczności, np. tragicznego wypadku. Mówimy przecież o sytuacji, gdy młody wiekiem sędzia w niejasnych okolicznościach przechodzi lub chce przejść w stan spoczynku. Takie nadużywanie uderza w całe środowisko.

W środowisku mówi się o takich przypadkach?

Tak. Sam słyszałem o młodej, 34-letniej sędzi, która przeszła w stan spoczynku ze względu na stan zdrowia. Niedługo potem zwróciła się do prezesa sądu o wydanie zgody na pracę na uczelni. Chciała zostać wykładowcą. Prezes odmówił, na szczęście.

Chodzi o niemałe pieniądze. Może się więc zdarzyć, że po dyscyplinarkach sędziowie nie chcą ryzykować kolejnej wpadki i wolą odejść z zawodu, korzystając z tego przywileju?

To nie jest żaden przywilej. To przestrzeganie unormowań konstytucyjnych. Zakładają one, że osoby, które wykonują zawód sędziego, powinny otrzymywać wynagrodzenie odpowiadające godności tego urzędu. Po zakończeniu zaś służby sędziowskiej mają otrzymywać uposażenie w stanie spoczynku. To prawda, że to uposażenie jest wyższe od emerytury, która by przysługiwała osobie niebędącej sędzią. Trudno jednak winić za to sędziów.

Może więc warto to zmienić?

To byłoby raczej karkołomne. Trzeba by bowiem odprowadzić składki na konto Zakładu Ubezpieczeń Społecznych za ostatnie 20 lat od wszystkich sędziów w kraju. Bo wtedy właśnie pozbawiono nas, sędziów, możliwości zawierania umów ubezpieczeniowych w tzw. filarach.

Może trzeba przyznać rację ministrowi sprawiedliwości, który chce zmienić postępowania dyscyplinarne sędziów? Skoro dochodzi do takich sytuacji?

Nie mam nic przeciwko zaostrzaniu odpowiedzialności dyscyplinarnej. Takiej mogą się obawiać tylko ci sędziowie, którzy łamią zasady etyki i powinni za to ponieść odpowiedzialność. Takie zaostrzanie zresztą już się odbywa. Sama pani przyzna, że do tej pory pozytywnie oceniałem zarówno propozycję wprowadzenia kary finansowej dla sędziów, jak i wydłużenia okresu przedawnienia dla postępowań dyscyplinarnych.

A pomysł wprowadzenia specjalnej izby dla postępowań odwoławczych w Sądzie Najwyższym się panu podoba?

Nie znam szczegółów. Ocenię, gdy je poznam.

rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA