Kiedy tylko Prawo i Sprawiedliwość upora się z rekonstrukcją rządu, przystąpi do dalszego reformowania wymiaru sprawiedliwości – ustaliła „Rzeczpospolita”. Z naszych informacji wynika, że pojawił się pakiet dziesięciu programowych haseł i kierunków.
Co najmniej jeden dotyczy zmian w wymiarze sprawiedliwości i kolejnej głębokiej przebudowy Sądu Najwyższego.
O potrzebie dalszej reformy sądów mówił niedawno Jarosław Kaczyński komentując m.in. decyzję Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie zakazu publikacji o prezesie PZPN Zbigniewie Bońku.
Czytaj też:
PiS bierze sądy na cel. Zmiany będą radykalne
Nowy rząd Morawieckiego ma reformować sądy i media
Coś jest na rzeczy. PiS od lat planuje dalsze zmiany w wymiarze sprawiedliwości, wiele z nich jest już gotowych. Czekają jedynie na polityczną decyzję. Mówi się o odchudzeniu Sądu Najwyższego do 20, może 30 elitarnych sędziów – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.
Nie ustalono jednak ostatecznie, kto miałby decydować, którzy sędziowie (spośród ponad 90 dzisiejszych orzekających) pozostaną i co miałoby o tym zdecydować. A co z resztą? Na skutek reorganizacji Sądu Najwyższego mogliby np. przejść w stan spoczynku.
Nieoficjalnie mówi się także, że jeśli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej będzie nadal nieustępliwy w sprawie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, może dojść do jej połączenia z Izbą Karną. Powód? By nie narażać się na zarzut jej bezprawnego bytu. Podobny los może czekać Izbę Cywilną oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. One także podczas reorganizacji mogą zostać połączone. Niezagrożony wydaje się natomiast byt Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.
Za ciosem
Zapytaliśmy także, nad czym pracuje Ministerstwo Sprawiedliwości.
– Nad tym, by sądy pracowały sprawniej i szybciej. Uzdrowienie sytuacji w wymiarze sprawiedliwości wymaga ograniczenia liczby stanowisk funkcyjnych, reorganizacji sądów oraz ograniczenia ich kognicji – mówi „Rzeczpospolitej” Anna Dalkowska, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialna za funkcjonowanie sądownictwa. I uzasadnia: – Dzisiaj na 10 tys. sędziów sądów powszechnych około 4 tys. pełni różne funkcje, a nierzadko jeden sędzia kumuluje ich kilka, np. funkcję wiceprezesa i przewodniczącego wydziału.
– Sędziowie zajmujący stanowiska funkcyjne nie wykonują czynności orzeczniczych w takim wymiarze jak sędziowie liniowi, ponieważ zajmują się czynnościami administracyjnymi. Takie rozwiązanie jest nieefektywne i kosztowne. Źle wpływa na sprawność działania, ponieważ zasadniczym zadaniem sędziego jest służba na rzecz społeczeństwa poprzez sprawowanie wymiaru sprawiedliwości – uważa minister Dalkowska.
Już poza resortem słyszymy o powrocie do spłaszczenia struktury sądownictwa powszechnego, tzn. rezygnacji z jednego ze szczebli, najprawdopodobniej rejonowego – i wprowadzeniu sędziów pokoju.
Jeden status dla sędziego
– Pracujemy nad rozwiązaniem, by sędzia sądu powszechnego i administracyjnego, Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego miał jednolity status z punktu widzenia jego pozycji ustrojowej, niezależnie od instancji, w której orzeka – zapowiada wiceminister.
Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi również prace zmierzające do ograniczenia kognicji sądów.
– W tej płaszczyźnie jest wiele do zrobienia, na przykład część spraw rozpoznawanych przez sądy powszechne mających charakter publicznoprawny mogłaby zostać przekazana do sądów administracyjnych – zauważa Anna Dalkowska. – Zgodnie z konstytucją bowiem to sądy administracyjne, a nie powszechne, sprawują kontrolę administracji publicznej. Ograniczenie kognicji sądów to postulat powtarzany od lat. Teraz przyszedł czas, by go wdrażać w życie – mówi „Rz”.
Zapytaliśmy posła Marka Asta, przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości (PiS), czy jakiekolwiek projekty wpłynęły już do komisji.
– Kontynuujemy reformę wymiaru sprawiedliwości – potwierdza poseł Ast. Zapewnia jednak, że żaden gotowy projekt jeszcze nie wpłynął.