fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Nowy rząd Morawieckiego ma reformować sądy i media

Liderzy Zjednoczonej Prawicy (na zdj. tuż po podpisaniu porozumienia o współpracy w 2014 r.) negocjują kształt nowego porozumienia
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Reforma sądów, mediów, prawa wyborczego. Rządzący szykują gorącą jesień.

Po kilku tygodniach zapowiedzi ruszyły rozmowy w ramach Zjednoczonej Prawicy co do składu, kształtu i programu nowego rządu premiera Mateusza Morawieckiego. Jak wynika z naszych informacji – mimo oficjalnych optymistycznych komunikatów – rozmowy nie są łatwe. Pierwsze spotkanie odbyło się w ubiegłym tygodniu. Kolejne planowane jest na poniedziałek. Spodziewane są kolejne. Aktualny termin rekonstrukcji to przełom września i października.

Powrót do sądów

Od kilku tygodni politycy Zjednoczonej Prawicy podkreślali, że porozumienie, które ma być zawarte jesienią, będzie dotyczyło nie tylko kwestii kształtu nowego rządu, ale też planu prac legislacyjnych na kolejne miesiące.

Co jest w podstawowych założeniach? Z naszych informacji wynika, że na stole już kilka tygodni temu pojawił się pakiet dziesięciu programowych haseł i kierunków. Co najmniej jeden z nich dotyczy zmian w wymiarze sprawiedliwości i kolejnej głębokiej przebudowy Sądu Najwyższego oraz całego wymiaru sprawiedliwości. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że w ostatnich dniach o konieczności dużych zmian w sądownictwie mówił prezes PiS Jarosław Kaczyński, odnosząc się do decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie ws. zakazu publikacji o prezesie PZPN.

Potem media i wybory

Drugi ważny kierunek w pakiecie to dekoncentracja mediów. Kolejne to między innymi zmiany w prawie wyborczym, czy powołanie tzw. korpusu wyborczego, który zająłby się organizacją wyborów.

W kuluarach PiS sygnalizował takie zmiany od pewnego czasu. To ma być sposób na uniknięcie takiej sytuacji, jak w trakcie próby organizacji wyborów 10 maja, gdy sprzeciw samorządowców zablokował cały proces. Zmiany mają dotyczyć zarówno tego, kto przeprowadza wybory, jak i tego, kto dysponuje rejestrami wyborców.

Dziesięcioelementowy pakiet ma zawierać też inne zmiany ograniczające kompetencje samorządów – najpewniej w sferze ochrony zdrowia.

Jedna z propozycji ma dotyczyć zmian w przydzielaniu subwencji dla partii politycznych. Tzw. wtórna subwencja umożliwi podział pieniędzy dla partii, które startowały na jednej liście, ale nie w ramach formalnej koalicji wyborczej. Tak było z koalicjantami PiS, czyli Solidarną Polską i Porozumieniem Jarosława Gowina.

Kwestią otwartą jest jednak, w jakim kształcie i ile punktów będzie liczył ostateczny plan legislacyjny na najbliższe miesiące i lata.

Gorące negocjacje

Przed Zjednoczoną Prawicą jeszcze dużo ustaleń. Bo – jak wynika z naszych rozmów – nie dotyczyły one jeszcze w ogóle spraw programowych, ale przede wszystkim koncepcji dotyczącej kształtu i zakresu funkcjonowania nowego gabinetu. W ubiegłym tygodniu w trakcie spotkania koalicyjnego na szczeblu liderów politycy PiS bardzo mocno krytykowali też poczynania Zbigniewa Ziobry w ostatnich tygodniach i miesiącach. Atmosfera pierwszej rundy rozmów miała być bardzo gorąca.

Oficjalnym celem jest cały czas takie odchudzenie struktury rządu, by tworzyło go tylko 12–13 ministerstw. Oznacza to konieczność daleko idących zmian dotyczących łączenia i likwidacji ministerstw. Są różne koncepcje w tej sprawie np. superresort wicepremiera Piotra Glińskiego lub np. połączenie resortu rozwoju z obecnym Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Z naszych rozmów wynika, że koalicjanci PiS mają wrażenie, że w tej sprawie nie ma całkowitej zgody w samym PiS. „Rzeczpospolita" pisała już, że w partii Jarosława Kaczyńskiego temat rekonstrukcji też budzi ożywione dyskusje. Koalicjanci PiS mają na celu utrzymanie obecnego stanu posiadania, tzn. dwóch ministerstw i stanowisk wiceministrów poza „własnymi" ministerstwami. PiS jednak stawia na swoim. – Należy o tym pamiętać, to PiS jest tą partią, która nadaje główny ton w tej naszej koalicji. To polityk PiS stoi na czele rządu, a Jarosław Kaczyński jako prezes PiS spaja tę naszą koalicję – powiedział w sobotę na antenie Polsatu News europoseł PiS Joachim Brudziński.

Do właściwych ustaleń personalnych jeszcze bardzo daleko. Niektórzy nasi rozmówcy liczą, że ten fragment negocjacji będzie łatwiejszy ze względu na to, że dwa ważne ministerstwa – Zdrowia i Spraw Zagranicznych – zostały już dużo wcześniej obsadzone.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA