fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądy i prokuratura

Apelacja wrocławska: rozmowa z Grażyną Szyburską-Walczak, prezes SA we Wrocławiu

Grażyna Szyburska-Walczak objęła funkcję prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu 20 maja 2015 r.
materiały prasowe
Prawdziwym problemem jest 80 wakatów i brak obwieszczeń o zwolnionych stanowiskach. Ich obsadzenie zdecydowanie poprawiłoby sprawność postępowań i odciążyło sędziów - mówi Grażyna Szyburska-Walczak, prezes Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu

Rz: Kieruje pani jedną z największych apelacji w kraju. Wiąże się to ze szczególnymi problemami?

Grażyna Szyburska-Walczak: Muszę się troszczyć, aby sprawnie i szybko osądzona została każda z niemal 1,5 mln spraw wpływających w ciągu roku. Apelacja obejmująca 41 sądów w dwóch województwach, jednostki od bardzo małych po zatrudniające kilkaset osób, obejmujące swoją właściwością obszary zróżnicowane geograficznie, gospodarczo i społecznie, wymaga starannego podejścia do problemów każdej jednostki i uwzględnienia lokalnej specyfiki. Tym większego znaczenia nabiera dbałość o prawidłowe wykorzystanie kadry, efektywność pracy poszczególnych sądów, pracę biur obsługi interesanta, uczulanie na kwestie bezpieczeństwa, reagowanie na niedociągnięcia w konkretnych jednostkach.

Czy są jakieś szczególne rodzaje spraw załatwianych w sądach wrocławskich?

Stosunkowo mało jest w apelacji wrocławskiej spraw dotyczących uregulowania stosunków własnościowych. Ominą nas też zapewne problemy reprywatyzacyjne. Struktura spraw jest odbiciem rzeczywistości: duża mobilność i przedsiębiorczość mieszkańców terenów przygranicznych generuje sprawy rodzinne i gospodarcze, ale też karne i wykroczeniowe. Do Wrocławia i dużych ośrodków miejskich wpływa dużo spraw cywilnych. Obciążone są wydziały gospodarcze. Ożywienie na rynku nieruchomości to zwiększony wpływ w wydziałach wieczystoksięgowych. Znaczące zmiany w przepisach ubezpieczeń społecznych z pewnością wywołają napływ odwołań od decyzji ZUS. Województwo dolnośląskie i opolskie to duże skupisko zakładów karnych. To rzutuje na liczbę spraw karnych wykonawczych.

Na czym polega kierowanie sądem apelacyjnym? To przecież nie tylko jeden sąd.

Każdy prezes powinien dążyć do tego, aby stworzyć wszystkim w sądzie jak najlepsze warunki pracy. Niestety, trudno np. przyciągnąć i utrzymać wykwalifikowaną kadrę urzędniczą, gdy zarobki nie są konkurencyjne. To zaś rzutuje w konsekwencji na pracę sądu. Ważny jest też pierwszy kontakt obywatela z sądem. Zależy nam, by był merytoryczny, ale zawsze z empatią.

Prezes sprawuje wewnętrzny nadzór administracyjny nad działalnością sądów. Jednak zawsze musi mieć na względzie niezawisłość sędziów i asesorów.

Skąd pani wie, co się dzieje w najmniejszym sądzie rejonowym w pani okręgu?

Umiejętność korzystania z ogromnego zasobu danych przygotowywanych przez poszczególne sądy bardzo ułatwia pracę. Duże znaczenie mają cykliczne narady z prezesami sądów okręgowych. Współpracuję z wizytatorami. Źródłem wiedzy są też skargi.

Czy ma pani wystarczającą liczbę sędziów, asystentów, referendarzy?

W ostatnim okresie doetatyzowane zostały najbardziej zagrożone piony. Prawdziwym problemem jest 80 wakatów i brak obwieszczeń o zwolnionych stanowiskach. Ich obsadzenie zdecydowanie poprawiłoby sprawność postępowań i odciążyło sędziów. Większa liczba asystentów, referendarzy i urzędników pozwoliłaby na rytmiczną pracę szczególnie w małych jednostkach.

Gdyby mogła pani coś zmienić, usprawnić, co ułatwiłoby pani bycie sprawnym, skutecznym prezesem, to byłoby to...

Faktyczne uproszczenie procedur, stabilność przepisów, przyzwoity poziom legislacji, ograniczenie kognicji sądów, system rozwiązań skłaniających do pozasądowych form rozwiązywania sporów. A wszyscy sędziowie i pracownicy SA czekają na nową siedzibę. Pracujemy w bardzo trudnych warunkach.

—rozmawiała Agata Łukaszewicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA