fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Papież, miłosierdzie imigranci i polityka

Papież Franciszek podkreśla, że uchodźcy nie mogą być kojarzeni z terrorystami
AFP
Papież Franciszek w przemówieniu do uczestników kalifornijskiego spotkania ruchów ludowych dał wyraźnie do zrozumienia, że uchodźcy nie mogą być kojarzeni z terrorystami, choć mogą pośród nich rzeczywiście znaleźć się realni terroryści.

Problem uchodźców już zdecydowanie wcześniej dostrzegł św. Jan Paweł II, podkreślając, że migracja jest zjawiskiem o coraz szerszym zasięgu, co więcej, kierunek ruchów migracyjnych uległ jakby odwróceniu, gdyż „coraz liczniejsi niechrześcijanie przenoszą się do krajów o tradycji chrześcijańskiej w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków życia, przy czym nierzadko czynią to nielegalnie i jako uchodźcy. Stwarza to złożone i niełatwe problemy".

Mając tego świadomość, papież Franciszek podczas konferencji prasowej stwierdził: „rozumiem rządy, także narody, które wykazują pewne obawy. Rozumiem to, i musimy wykazywać się wielką odpowiedzialnością w przyjmowaniu", a w drodze ze szwedzkiego Malmoe dopowiedział, że „nie zachowuje się po ludzku ten, kto zamyka serce. Na dłuższą metę zapłaci się za to politycznie. W tym wypadku płaci się w kategoriach politycznych, podobnie jak płaci się w kategoriach politycznych za nieroztropność w rachunkach, kiedy przyjmuje się więcej osób, niż można zintegrować".

Widzieć, ocenić, działać

Jakże roztropne jest spojrzenie papieskie, który posługując się metodologią nauki społecznej Kościoła, przypomina triadę: widzieć, ocenić, a później mądrze działać. Nie jest to więc bezkrytyczne spojrzenie na kwestię uchodźców, ale postawa zgodna z realiami i przepełniona mądrym miłosierdziem.

Oznacza to, że miłosierdzie nie jest naiwne i wymaga sprawdzenia, komu rzeczywiście się pomaga. Chodzi o to, że nie ma terroryzmu islamskiego, nie ma terroryzmu judaistycznego i nie ma terroryzmu chrześcijańskiego. Podobnie nie ma żadnego narodu zbrodniczego. Istnieją jedynie „osoby fundamentalistyczne i agresywne we wszystkich ludach i religiach, które zresztą umacniają się przez nietolerancyjne uogólnienia, karmią się nienawiścią i ksenofobią. Gdy przeciwstawiamy się terrorowi z miłością, pracujemy na rzecz pokoju".

Z tej racji papież w orędziu na Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2014 roku zwrócił uwagę światu na fakt, że „migranci i uchodźcy nie są pionkami na szachownicy ludzkości. Są to dzieci, kobiety i mężczyźni, którzy opuszczają bądź są zmuszeni do opuszczenia swoich domów z różnych powodów, którzy mają takie samo słuszne pragnienie, by umieć więcej, by mieć więcej, ale przede wszystkim by więcej być".

Linia miłosierdzia

W tej perspektywie chyba nikt nie wątpi, że troska papieża idzie po linii miłosierdzia, które polega na otwarciu własnego serca na serca osób ubogich. A ubogim można być nie tylko dlatego, że nic się nie zjadło, ale też dlatego, że zostało się zlekceważonym, obrażonym, pomówionym i potraktowanym z pogardą. Z tej racji główną cechą ubóstwa – jak zauważył Ryszard Kapuściński – jest milczenie. Ubóstwo „to stan niemożności wypowiedzenia się. Ludzie ubodzy nie mają głosu, nie są nigdzie szanowani, nie są tolerowani. Ktoś musi mówić w ich imieniu".

Czy w tym kontekście może dziwić miłosierny głos Franciszka? Czy ktoś się spodziewa, że Ojciec Święty jako pierwszy chrześcijanin będzie nawoływał do budowania zasieków i murów? Czy można być zdziwionym, że papież Bergoglio – pochodzący przecież z Argentyny, kraju wielkich dysproporcji – akcentuje ten wymiar ludzkiej egzystencji i uwrażliwia bogatą Europę na bezradność ubogich? Warto podkreślić, że Franciszek łączy miłosierdzie z wiernością Bogu, a Bóg upomina się o maluczkich, nie patrząc na język, kulturę i religię. Trudno więc zrozumieć krytykujących Piotra naszych czasów za apel o przyjmowanie uchodźców, gdyż świadek Ewangelii nie może odwrócić się plecami do uciekających z krajów objętych wojną. Dlatego Jan Paweł II przypomniał chrześcijanom, że „należy postępować w taki sposób, aby imigranci niechrześcijanie zawsze znajdowali u chrześcijan jednoznaczne świadectwo miłości Boga w Chrystusie. Powinni oni doznawać przyjęcia tak serdecznego i bezinteresownego, ażeby pobudziło ich to do refleksji nad religią chrześcijańską i motywami owej wzorowej miłości". Chodzi o to, że wyrazem katolickości – poza braterstwem we wspólnocie ludzi ochrzczonych – jest gościnność udzielona uchodźcom niezależnie od przynależności religijnej, gdyż nie istnieje ewangelizacja bez miłosierdzia, tak jak nie ma autentycznego miłosierdzia bez odniesienia do ducha Ewangelii.

Warto zaznaczyć, że choć w podobnym duchu papież Franciszek odpowiedział na pytanie biskupa Krzysztofa Zadarki w katedrze na Wawelu, to jednak w przemówieniu podczas spotkania z prezydentem i przedstawicielami władz RP podkreślił, że w zarządzaniu zjawiskiem migracyjnym wymaga się dodatkowo „mądrości i miłosierdzia, aby przezwyciężyć lęk i realizować największe dobro". Przy czym słowo „mądrość" zostało użyte przez papieża w pierwszej kolejności, gdyż mądrość bierze pod uwagę ogląd problemu z każdej możliwej strony.

W tym kontekście Jan Paweł II w żadnym wypadku nie kwestionował „prawa władz do kontrolowania i ograniczania napływu imigrantów, gdy nakazują to poważne i obiektywne względy dobra wspólnego, wiążące się także z interesem samych imigrantów".

Odpowiedzialność mediów

Dodatkowo w świecie imigrantów nielegalnych występują „przejawy degeneracji, takie jak handel narkotykami czy plaga prostytucji", z czym wiąże się przemoc. Papież przypomina o konieczności nie tylko zapobiegania nielegalnej imigracji, ale nade wszystko zwalczania przestępczości czerpiącej zyski z nielegalnej emigracji. Z drugiej zaś strony ten sam święty papież przypominał, że imigranci mają obowiązek „odnosić się z szacunkiem do przyjmujących ich krajów i respektować prawa, kulturę i tradycje narodu, który ich gości. Tylko w ten sposób rozwijać się będzie harmonijne współżycie społeczne".

Warto również pamiętać, że Franciszek zachęcił dziennikarzy, aby w omawianej problematyce kierowali się odpowiedzialnością, przełamywali stereotypy i podawali prawdziwe informacje. Spostrzeżenie papieża staje się niezwykle ważne, gdyż próby przemilczenia masowego molestowania kobiet przez imigrantów w noc sylwestrową w Kolonii 2016 roku wzbudziły poważne wątpliwości co do kompetencji, uczciwości i bezstronności mediów.

Kultura solidarności

Niewątpliwie otwarcie się na Ukraińców jest równie ważne jak otwarcie się na kraje Bliskiego Wschodu. Jakże mocne więc są papieskie słowa, że „musimy być odważni: wyrównywać góry pychy i rywalizacji, wypełniać przepaście wykopywane przez obojętność i apatię, prostować ścieżki naszego lenistwa i naszych kompromisów". Choć trudno pojąć zamknięte drzwi bogatych państw arabskich dla swoich braci w wierze, co budzi wiele kontrowersji w różnych krajach i środowiskach, to jednak tożsamością chrześcijanina jest umiejętne i roztropne okazanie miłosierdzia według właściwego rozeznania.

Tym sposobem zawiązywanie więzi międzyludzkich dzięki przerzucanym mostom odkrywa i pokazuje piękno kształtowania kultury solidarności i stawania się bliźnimi.

Autor jest doktorem habilitowanym nauk społecznych i kierownikiem Katedry Edukacji Medialnej Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. W latach 2005–2016 był rzecznikiem prasowym Archidiecezji Krakowskiej. Laureat nagrody Feniks Specjalny 2017.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA