fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o historii

W poszukiwaniu guana

AFP
Nowojorski „The Wall Street Journal” podał informację, że prezydent Donald Trump rozważa zakup Grenlandii od Danii. Pomysł został wyśmiany przez polityków duńskich i media lewicowe na całym świecie. Ale czy słusznie?

Od 4 lipca 1776 r. Stany Zjednoczone powiększyły swoje terytorium kilkakrotnie. Dość powiedzieć, że amerykańską unię utworzyło na początku tylko 13 stanów. Dzisiaj ten pierwotny obszar USA stanowi zaledwie ułamek terytorium państwa. Znaczna część terenów dołączonych do unii po 1776 r. została kupiona, a nie zdobyta. Już w 1803 r. cesarz Napoleon Bonaparte, naruszając podpisaną trzy lata wcześniej francusko-hiszpańską umowę terytorialną z San Ildefonso, sprzedał Stanom Zjednoczonym wszystkie ziemie na zachód od Missisipi i na południe od wielkich jezior. Od imienia francuskiego króla kraina ta nazywała się Luizjaną. Była to jedna z najbardziej intratnych transakcji w dziejach świata. Ameryka kupiła 2,15 mln km2 za „zaledwie” 15 mln dolarów, o równowartości siły nabywczej ok. 16 mld dolarów z 2019 r. Francuska Luizjana była tak olbrzymia, że musiała zostać później podzielona na 23 stany.

Na tym zakupie się jednak nie skończyło. Zaledwie 16 lat później Ameryka kupiła od Hiszpanii Florydę. Nie obyło się oczywiście bez przymusu, ale kto by dzisiaj pamiętał takie drobiazgi. Zazwyczaj zakupy nowych terytoriów były wymuszane siłą. Tak stało się na przykład z aneksją Republiki Teksasu w 1845 r.

Podpisanie traktatu o przyłączeniu Alaski do Stanów Zjednoczonych, 30 marca 1867 r.
Wikimedia Commons\Alonso de Mendoza

W 1853 r. Ameryka znowu powiększyła swoje terytorium dzięki umowie handlowej nazwanej Zakupem Gadsdena. Rząd Meksyku sprzedał USA za 10 mln dolarów 76 770 km2 terenów na południe od rzek Gila River i na zachód od Rio Grande, które dzisiaj stanowią terytoria stanów Arizona i częściowo Nowego Meksyku.

W 1823 r. prezydent James Monroe przedstawił przed Kongresem swoją słynną doktrynę amerykańskiej polityki zagranicznej, która przewidywała, że żaden z amerykańskich kontynentów nie może być obecnie ani w przyszłości obiektem kolonizacji. Amerykanie nie życzyli sobie obecności Europejczyków na zachód od 40 stopnia st. szerokości geograficznej zachodniej. Doktryna, której faktycznym autorem był sekretarz stanu John Quincy Adams, nie zabraniała jednak ekspansji amerykańskiej. Dlatego już w 1856 r. Kongres przyjął ustawę o dość dyskusyjnej nazwie „The Guano Islands Act”. Uprawniała ona każdego amerykańskiego obywatela do przejęcia w imieniu Stanów Zjednoczonych wszystkich wysp, na których znalazłby guano, czyli żyzne odchody ptaków morskich. Ustawa – nazywana też „gównianym prawem” – uznawała, ze wyspy takie mogą być zlokalizowane w dowolnym miejscu, o ile nie są okupowane i nie podlegają jurysdykcji innego rządu. Aneksja dokonana przez amerykańskiego obywatela upoważniała prezydenta USA do skierowania wojska do ochrony takich terytoriów i ustanowienia na nich jurysdykcji amerykańskiej. A może pomysł Donalda Trumpa wynika z faktu, że odkrył on ptasie odchody na Grenlandii?

Wśród wielu amerykańskich zakupów terytorialnych niewątpliwym sukcesem okazał się zakup Alaski od Imperium Rosyjskiego w 1867 r. W owym czasie jednak pomysł ten wywołał nie mniej emocjonalne reakcje co obecna propozycja Donalda Trumpa. Ostatecznie rząd Andrew Johnsona kupił ponad 1,5 mln km2 za 7,2 mln dolarów, czyli za niecałe 5 dolarów za 1 km2. Warto pamiętać, że głównym negocjatorem tej umowy i zwolennikiem odkupienia od Rosjan Alaski był uczestnik powstania wielkopolskiego z 1848 r. i bohater wojny secesyjnej generał Włodzimierz Bonawentura Krzyżanowski. 14 lipca 1868 r. Izba Reprezentantów stosunkiem głosów 113 do 48 przyjęła projekt ustawy o zakupie Alaski. Tych 48 kongresmenów pozostało do końca życia nieprzekonanych co do sensu zakupu tak wielkiego i „bezwartościowego” obszaru gór i lasów, który nazywali złośliwie „ogrodem niedźwiedzi polarnych”. Podobnie jak Duńczycy śmieją się dzisiaj z Trumpa, tak ci politycy amerykańscy obwołali w 1868 r. sekretarza stanu Williama H. Sewarda szaleńcem. Zakup Alaski zwrócił się jednak niemal całkowicie niecałe ćwierć wieku później, kiedy w okolicach Klondike znaleziono ogromne złoża złota. Nikt wówczas nie domyślał się, jakie jeszcze skarby skrywa ta ziemia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA