Reklama

Po aresztowaniu szpiegów rząd zrezygnuje z chińskich marek?

Rząd rozważa rezygnację z urządzeń mobilnych chińskich marek – ustaliła „Rzeczpospolita".

Aktualizacja: 14.01.2019 12:25 Publikacja: 13.01.2019 17:13

ABW zaleca premierowi i ministrom ostrożne korzystanie z komórek

ABW zaleca premierowi i ministrom ostrożne korzystanie z komórek

Foto: PAP, Jacek Turczyk

Weijing W., dyrektor chińskiej firmy telekomunikacyjnej, i były funkcjonariusz polskiej ABW Piotr D. pracowali na rzecz chińskiego wywiadu – twierdzą Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Mazowiecki Wydział ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. W czwartek obu aresztowano pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Chin.

Kariera w ABW

Sprawa jest poważna, bo kapitan Piotr D. to były dyrektor ds. teleinformatyki w ABW w czasach gen. Krzysztofa Bondaryka – m.in. to on wdrażał w 2011 r. Sieć Łączności Rządowej (SŁR) i niejawny system CATEL do bezpiecznej komunikacji rządu. Od lat wykładał na WAT, a na jednym z portali w zawodowym dossier D. chwali się, że przez osiem miesięcy 2016 r. był konsultantem w Kancelarii Premiera w zakresie bezpieczeństwa łączności – ówczesna premier Beata Szydło dziś temu zaprzecza i twierdzi, że D. był przedstawicielem UKE w zespole przygotowującym wizytę papieża Franciszka.

W 2011 r. mający, jak się wydawało, mocną pozycję D. nagle przestał pracować w ABW, Spekulowano, że zaszkodziła mu znajomość z Andrzejem M., głównym sprawcą tzw. infoafery.

Z doniesień TVP Info wynika, że oficerowie kontrwywiadu zabezpieczyli m.in. dokumenty i dane elektroniczne w siedzibach Huawei i w firmie Orange, dla których pracował ostatnio Piotr D. Orange nie odnosi się do tej informacji. Nieoficjalnie wiadomo, że D. w telekomie był zatrudniony od 2017 r. jako ekspert odpowiedzialny za kontakty ze Związkiem Banków Polskich oraz system alarmowych wiadomości tekstowych. I że nie miał nic wspólnego z budową 5G.

Prokuratura Krajowa i ABW milczą o kulisach tej rzekomej współpracy na rzecz chińskiego wywiadu. – Postępowanie w całości jest oparte na materiałach niejawnych, a jego etap i charakter nie pozwalają na przekazywanie dodatkowej wiedzy – twierdzi Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych przy premierze.

Reklama
Reklama

Ciemne chmury

Według TVP Info Weijing W. w Huawei Polska zajmował się sprzedażą produktów tej firmy w sektorze publicznym. Po aresztowaniu władze Huawei zwolniły go, uznając, że incydent podważył reputację firmy.

Od 2011 r. najważniejsze osoby w państwie, w tym polski premier i prezydent mają specjalny telefon do rozmów poufnych. Działa on w systemie niejawnej mobilnej łączności rządowej CATEL. Problem w tym, że ministrowie, a także ich dyrektorzy posługują się także zwykłymi telefonami z rynku, m.in. prywatnym komórkami.

Kilka dni temu „Rzeczpospolita" zapytała polskie służby, czy korzystanie ze sprzętu przez Huawei przez polski rząd jest bezpieczne. Dopiero w piątek otrzymaliśmy odpowiedź.

„ABW przygotowało rekomendacje i zalecenia dotyczące korzystania z produktów i usług chińskich firm telekomunikacyjnych. Informacje w tej sprawie trafiły do Ministerstw. Z uwagi na ich niejawny charakter szczegóły stanowiska ABW nie mogą zostać podane do publicznej wiadomości" – odpisał nam Stanisław Żaryn.

Z nieoficjalnych informacji „Rz" wynika, że rząd na wniosek ABW rozważa rezygnację z urządzeń mobilnych chińskich marek. Na razie zaleca administracji publicznej ostrożne korzystanie z nich.

– To, że Chińczycy prowadzą agresywną politykę szpiegowską, było pewne, jednak fakt, że tak wysokiej rangi oficer miał podjąć z nimi współpracę i że ktoś tego nie przypilnował, jest zaskakujący – komentuje dr Krzysztof Liedel, dyrektor Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas. – Administracja rządowa czy poszczególne resorty powinny czym prędzej wycofać się z korzystania ze sprzętu produkowanego przez chińską firmę. Wiele korporacji i prywatnych firm już to zrobiło – zaznacza.

Reklama
Reklama

Groźna sytuacja

W jego ocenie fakt, że Chińczycy są bardzo ekspansywni, jeśli chodzi o sprzęt teleinformatyczny w Europie, nie jest przypadkiem. – Względy ekonomiczne to jedno, ale ważnym elementem jest to, że zostawiają luki w swoim sprzęcie, co ułatwia potem chociażby podsłuchiwanie. Dzisiaj na rynku jest tak duża oferta sprzętu, że nie ma sensu podejmować ryzyka – zaznacza Liedel. I uważa, że jeśli są dowody na to, że D. dopuścił się szpiegostwa, to jest to sytuacja groźna, bo miał on dostęp do kluczowych informacji.

– Karierę zaczął około dekadę temu, trafił do ABW. Było wiadomo, że jest jedną z tych osób, które muszą być objęte nadzorem kontrwywiadowczym, ponieważ miał dostęp do wszystkich mechanizmów, które decydują o tym, co kupujemy, jak certyfikujemy, jakie są procedury. Musiał być na oku służb specjalnych różnych krajów – zaznacza dr Liedel.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Kto będzie kandydatem PiS na premiera? Jarosław Kaczyński dokonał wyboru
Polityka
Marcin Horała porównuje SAFE do kredytu w Korei Południowej: Byliśmy w specyficznym momencie
Polityka
Spotkanie w sprawie uzdrowienia finansów ochrony zdrowia zakończyło się impasem
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama