Reklama

Naciągali statystyki, by dostawać nagrody. Policyjna „spółdzielnia” częściowo rozpracowana

Naczelnik wydziału do walki z przestępczością samochodową, kierownik sekcji i dwóch funkcjonariuszy zostało zatrzymanych w śledztwie prokuratury. Mieli „pompować" statystyki, by dostawać nagrody.

Aktualizacja: 14.10.2020 05:46 Publikacja: 13.10.2020 18:58

Naciągali statystyki, by dostawać nagrody. Policyjna „spółdzielnia” częściowo rozpracowana

Foto: Fotorzepa/ Roman Bosiacki

Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, na tym etapie nie ujawni, o co są podejrzani. Według informacji „Rzeczpospolitej” główny zarzut, jaki mają usłyszeć naczelnik wydziału do walki z przestępczością samochodową Komendy Stołecznej Jarosław K., kierownik sekcji i dwóch funkcjonariuszy, ma być związany z naciąganiem wyników – przekłamywaniem statystyk w celu uzyskiwania korzyści majątkowej w postaci premii za rozwiązywanie spraw.

– Dotąd w żadnych służbach czegoś takiego nie przerabiano – słyszymy od osób zorientowanych w sprawie. Zatrzymań dokonało Biuro Spraw Wewnętrznych Policji, które w poniedziałek weszło do siedziby Komendy Stołecznej. Zostały przeszukane pomieszczenia wydziału – znaleziono w nich m.in. walizkę z narzędziami złodziejskimi, a w jednej z szafek w wydziale miały zostać ujawnione również narkotyki. – Wszystko na to wskazuje, że były to narzędzia zarekwirowane złodziejom z jednej ze spraw. Jednak takie dowody rzeczowe nie powinny się tam znajdować. Narkotyki to osobna kwestia, która wymaga wyjaśnień – mówi nam osoba związana ze śledztwem.

Jak wpadli? Według naszych informatorów w kwietniu policjanci ze stołecznej „samochodówki” zatrzymali paserów, którzy jechali ze Śląska, by dostarczyć w okolice Warszawy dwa japońskie samochody. – Trzem paserom „przyklepano” kradzieże, a jednemu paserstwo. To duża różnica, bo za kradzieże samochodów często są areszty, a kara jest wyższa niż za paserstwo – tłumaczy nasz rozmówca. Zwykli paserzy, z których zrobiono złodziei samochodów, zaczęli się bronić – wtedy miało wyjść, że dostali zarzuty „na wyrost”.

Dla policjantów miało to znaczenie, bo podnosiło rangę sprawy, a z tym wiązały się premie za dobre wyniki.

O jakie kwoty premii chodzi – nie wiadomo. Według naszych rozmówców np. premie kwartalne dla naczelników wynoszą ok. 10 tys. rocznie.

Reklama
Reklama

Według portalu tvp.info (pierwszy poinformował o zatrzymaniach) policjanci mieli „podkręcać” zarzuty w porozumieniu z adwokatem. Gdy ten zbijał „nadprogramowe” zarzuty, policjanci mieli za to przyjmować korzyść majątkową, a adwokat – uznanie obciążonych.

Układ, nazywany „spółdzielnią”, miał trwać jakiś czas.

Wydział do walki z Przestępczością Samochodową powstał jeszcze w latach 90., kiedy w Warszawie kradzionych było ponad 16 tys. aut rocznie. Choć od tamtej pory kradzieże spadły, to Warszawa wciąż jest w krajowej niechlubnej czołówce.

Jarosław K. był naczelnikiem wydziału od około dwóch lat, był postrzegany jako zaufany człowiek szefa stołecznej policji. Kierownik sekcji Bogusław O. to policjant z bardzo długim stażem. Dwaj pozostali to szeregowi funkcjonariusze wydziału.

Funkcjonariusze mają usłyszeć zarzuty z art. 231 par. 2 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków z korupcją w tle – w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz składania fałszywych zeznań. Sprawa jest rozwojowa.

Przestępczość
Jacek Tomaszewski: Narkotyki Maduro miały zniszczyć Amerykę
Przestępczość
Nicolás Maduro i Cilia Flores doprowadzeni do sądu. Co się tam wydarzy?
Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama